PRAISE THE WEAR

Shane Larkin oszalał – rekord Euroligi pobity! (WIDEO)

Shane Larkin oszalał – rekord Euroligi pobity! (WIDEO)

Takiech występów w Europie się nie spotyka! Shane Larkin, w meczu Anadolu Efesu Stambuł z Bayernem Monachium (104:75) zdobył 49 punktów w 31 minut, trafił aż 10 z 12 trójek.
Shane Larkin / fot. Euroleague

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Ten występ przejdzie do historii. Amerykański strzelec Shane Larkin (27 lat, 182 cm) w piątkowym meczu w Stambule był absolutnie nie do zatrzymania dla obrony Bayernu Monachium. Przez 31 minut na parkiecie, trafił aż 15/19 z gry, w tym 5/7 za 2 punkty, 10/12 za 3 punkty oraz 9/10 z wolnych. Jakby tego było mało, miał też 5 asyst. Eval? 53!

Wyczyn Larkina to rekord w historii Euroligi. Wcześniej najlepszy wynik wynosił 41 punktów, a osiągnęło go 4 zawodników – Bobby Brown, Kaspars Kambala, Carlton Myers i Alphonso Ford. Dotychczas, w meczach najlepszej ligi na kontynencie, barierę 40 punktów udało się przekroczyć zaledwie 8 razy… Z kolei 10 celnych trójek w meczu to wyrównany rekord Euroligi, wcześniej podobnym wyczynem popisał się Andrew Goudelock.

Shane Larkin w dotychczasowej karierze balansuje pomiędzy Europą i NBA. Był wybrany z 18. numerem draftu przed Atlanta Hawks, grał już w Knicks, Nets i ostatnio w Boston Celtics. Teraz wrócił do Euroligi, po wcześniej przygodzie z Baskonią, wybrał grę w Efesie. Według nieoficjalnych informacji jego kontrakt opiewa na ok. 1.45 miliona dolarów za sezon.

PG

.

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami