• Home
  • NBA
  • Shaq: Moja dominacja dała wam dzisiejszych wysokich

Shaq: Moja dominacja dała wam dzisiejszych wysokich

Share on facebook
Share on twitter

Wielu byłych środkowych stale marudzi i utrzymuje, że za ich czasów gra była lepsza. A Shaquille O’Neal twierdzi, że to właśnie jego dominacja dała nam dzisiejszych, wszechstronnych podkoszowych.

Shaquille O'Neal (Fot. Wikimedia Commons)
Shaquille O’Neal (Fot. Wikimedia Commons)

NBA, Euroliga, PLK – typuj wyniki i wygrywaj >>

Shaq był jednym z najbardziej dominujących środkowych, jakich widziała koszykówka. On sam określa siebie mianem największego dominatora w historii tej gry. Podobnie zresztą nazwał go chociażby Kobe Bryant dwa lata temu przy okazji włączenia byłego kolegi z drużyny w poczet Koszykarskiej Galerii Sławy. Zresztą nie tylko on.

Bo choć na listach najlepszych strzelców (9. miejsce – 28 596 pkt.) i zbierających (15. miejsce – 13 099 zb.) wszech czasów wyprzedzają go Kareem Abdul-Jabbar, Wilt Chamberlain czy Moses Malone, to miana największego, podkoszowego niszczyciela rzeczywiście trudno mu odmówić. Shaq aka Diesel aka Superman był uosobieniem siły, demolki i dominacji właśnie.

Jestem największym dominatorem w historii NBA. Wilt jest drugi. Kropka. Powiedział dr O’Neal, członek Galerii Sław – mówił z charakterystyczną dla siebie skromnością w niedawnej rozmowie z CBS Sports. Ale po chwili dodał: – Mówię to tylko z perspektywy wysokich. Ciężko jest porównywać Jordana i Shaqa czy Kobego i Shaqa. Musisz więc porównywać graczy podobnego typu. Kiedy przychodzi do centrów, jestem ja, Wilt i nie wiem, kogo można by umiejscowić za nami.

Od czasu, kiedy Shaq Attack siał spustoszenie na ligowych parkietach, sporo się jednak zmieniło. Centrzy zdecydowanie odeszli od stylu nastawionego na grę tyłem do kosza i walkę w polu trzech sekund. Teraz muszą i chcą robić znacznie więcej. Odchodzą coraz dalej od obręczy i dysponują coraz szerszym wachlarzem zagrań. Po rozciągających grę czwórkach nadeszła pora na piątki.

CZYTAJ TEŻ: Shaq Attack – jak naprawdę wejść z buta do NBA >>

I nie chodzi już nawet o możliwość postraszenia rzutem z tzw. łokcia czy dalszego półdystansu. Teraz w cenie zaczynają być duzi, którym nieobcy jest także rzut zza linii 7,24 metra. Shaq w całej swojej 19-letniej karierze oddał w sumie 22 takie rzuty i trafił tylko raz – 16 lutego 1996 roku.

Teraz w lidze mamy DeMarcusa Cousinsa, który w tym sezonie zalicza co mecz średnio 4,3 próby i trafia na 39-procentowej skuteczności. O 0,1 punktu procentowego lepszy jest z kolei 21-letni Karl Anthony-Towns, a debiutujący w lidze Joel Embiid przy mocno ograniczonym czasie gry trafił do tej pory 15 z 30 oddanych rzutów. A są przecież jeszcze Brook Lopez czy Marc Gasol.

Powszechnie panuje przekonanie, że to skutek samoczynnej ewolucji gry. Że wynika to z prostego założenia, iż trzy punkty to zawsze więcej niż dwa itd. O’Neal jednak, jak przy wielu innych okazjach, ma swoją własną teorię dotyczącą źródła omawianego zjawiska.

Uważam, że współcześni wysocy stanowią produkt ich środowiska. Widzieli przed sobą wielu graczy, którzy odchodzili dalej od kosza i rzucali z wyskoku – wyjaśniał 44-letni dziś trzykrotny MVP finałów. Oczywiście z myślą o sobie.

Bo gdy ja walczyłem z nimi wszystkimi pod obręczą i sprawiałem, że muszą rzucać z dalszej odległości, im wydawało się, że tym sposobem mogą mnie spowolnić. Zmuszając mnie do pilnowania ich, gdy odchodzili od kosza. Myślę, że dzieciaki teraz na to patrzą i próbują robić te same rzeczy – dodał Shaq.

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Mateusz Orlicki