Siła weterana – bezcenny Adam Hrycaniuk

Share on facebook
Share on twitter

W pierwszej piątce w spotkaniu z Wenezuelą wyszedł Adam Hrycaniuk, a nie Damian Kulig jak to było w większości sparingów. Właśnie ta zmiana okazała się być kluczowa dla losów pierwszego meczu na mistrzostwach świata-„Bestia’był rewelacyjny.

Adam Hrycaniuk / fot. FIBA

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

„Bestia” zagrał świetne zawody. Był w defensywie zawsze tam gdzie trzeba, nie spóźniał się w obronie pick and rolla, potrafił wytrzymać z niskim zawodnikiem po przekazaniu, ale także skutecznie powalczył o zbiórki.

Od początku było wiadomo, że mecz z Wenezuelą będzie spotkaniem walki. Nam tę walkę dał  Adam Hrycaniuk, który zostawił na parkiecie pot i krew i to w dosłownym znaczeniu. Jednak w tym spotkaniu nie tylko tym wszystkim zaimponował.

Adam znakomicie rozumiał się w ataku z A.J.-em Slaughter, umiejętnie robił miejsce naszemu rozgrywającemu, albo sam wykańczał jego podania (właśnie w ten sposób zdobył pierwsze punkty dla Polski na mundialu).

Z kolei kiedy Hrycaniuk otrzymywał piłkę na linii rzutów wolnych, w ataku Polaków działy się bardzo dobre rzeczy – z rogów ścinali skrzydłowi, a „Bestia” dopisywał kolejne asysty do swojego konta.

Po takim meczu ciężko przypuszczać, by trener Taylor wrócił do Damiana Kuliga w wyjściowym zestawieniu. Podkoszowy Polskiego Cukru nieco rozczarował w ataku, gdzie spudłował za wiele rzutów, a i defensywa z nim na parkiecie wyglądała po prostu gorzej.

Adam Hrycaniuk ostatecznie skończył z double double – 10 punktów, 10 zbiórek i 3 asysty. Znów bardzo ważny mecz i znów mogliśmy na niego liczyć. Oby tak dalej.

GS