• Home
  • PLK
  • Skandal w Lublinie – Dąbrowa skrzywdzona, sędziowie wściekli

Skandal w Lublinie – Dąbrowa skrzywdzona, sędziowie wściekli

Share on facebook
Share on twitter

Jak to możliwe, że Grzegorz Ziemblicki zaliczył punkty Nicka Covingtona, skoro rzut został oddany po czasie? Taka wpadka arbitrów uderza w ligę i całe środowisko sędziowskie.

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Końcówkę wtorkowego meczu pomiędzy Startem Lublin i Dąbrową Górniczą (78:77) obejrzała już zapewne większość fanów PLK, ale przypomnijmy:

Na powyższym filmie, a także na kilku innych ujęciach, które pojawiły się w sieci, widać ewidentnie, że piłka po rzucie Douga Wigginsa nie dotyka obręczy, a Nick Covington dobija po czasie – piłka opuszcza jego ręce, gdy na zegarze 24 sekund jest już widoczne 0.

Nie ma punktów, piłka dla Dąbrowy, sekunda do końca – tak powinna wyglądać decyzja sędziego. – Kontrowersyjna końcówka? A gdzie tu kontrowersje, wszystko jest jasne, wszystko widać na zdjęciach. Oglądaliśmy tę akcję wielokrotnie po meczu, sprawa jest oczywista – mówi nam zdenerwowany trener Dąbrowy Drażen Anzulović.

Grzegorz Ziemblicki, który po weryfikacji wideo (tylko na podstawie Emocje TV, gdzie sytuację widać było gorzej niż z kamery ustawionej za koszem) podjął decyzję o zaliczeniu punktów, nie chciał komentować sytuacji, odesłał do Tomasza Kudlickiego. – Mogę dać komentarz, ale dopiero wtedy, gdy go przygotuję. Najpierw chcę porozmawiać ze wszystkimi zainteresowanymi, kolekcjonuję wyjaśnienia – powiedział przewodniczący Kolegium Sędziów.

O argumentację Ziemblickiego zapytaliśmy więc Anzulovicia. – Ja od razu po końcowej syrenie wskazałem sędziemu, że popełniono błąd 24 sekund. On potem odpowiedział, że piłka dotknęła obręczy. Ale to nieprawda, widać na wideo, że nie dotknęła.

Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Jestem zszokowany. To coś dziwnego – dodał Anzulović. A Dabrowa opublikowała w środę rano komunikat, w którym napisano m.in. „Nie przyjmujemy argumentacji, że błędy się zdarzają, zwłaszcza gdy powtórka zapewnia szansę na ich naprawienie. Uważamy, że to brak profesjonalizmu i brak umiejętności wykorzystania możliwości, jaką jest analiza wideo, która w tym wypadku nie pozostawia żadnych wątpliwości.”

Materiały z meczu potwierdzają  – to był błąd 24 sekund, nie ma dyskusji. To wręcz szokujące, że podjęto taką decyzję, weryfikacja trwała przecież długo. Takie kuriozum uderza w całe środowisko.

Dlaczego Ziemblicki – jeden z najbardziej doświadczonych polskich sędziów – mógł podjąć złą decyzję? Jedyne wytłumaczenie może być takie, że sędziowie na boisku, w trakcie gry, stwierdzili, że piłka dotknęła, musnęła obręcz, a na weryfikacji wideo z kamery Emocji nie byli w stanie tego jednoznacznie potwierdzić. Pozostali więc przy tym, co widzieli na boisku i uznali, że zegar 24 sekund powinien zostać wyłączony, a Covington miał czas na oddanie rzutu.

Ale, jak widać, to był błąd.

ŁC

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>