Śląsk efektownie gromi – fatalny MKS Dąbrowa

Share on facebook
Share on twitter
W swoim drugim meczu PLK pod wodzą Andreja Urlepa, Śląsk nie dał nawet cienia szans MKS-owi Dąbrowa Górnicza - po prowadzeniu przez całe starcie (w pewnym momencie nawet różnicą 46 punktów), gospodarze wygrali aż 102:60.
Aleksander Dziewa / fot. WKS Śląsk Wrocław

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Obie drużyny przystąpiły do meczu jeszcze bez swoich nowych nabytków – Travisa Trice’a i Devyna Marble’a. W MKS-ie zabrakło też Derricka Fennera oraz Nica Moore’a – klub poinformował, że dąży do rozwiązania kontraktu z drugim wspomnianym zawodnikiem.

Początek spotkania był dosyć chaotyczny z obu stron, ale aktywniejsza obrona Śląska pozwoliła mu po kilku minutach wyrównanej walki wyjść na wyższe prowadzenie. Po efektownych blokach Ivana Ramljaka i Cyrila Langevine’a i wsadzie w kontrze Aleksandra Dziewy prowadzili 14:5. 

Gospodarze dobrze i szybko przechodzili z obrony do ataku, a dużo minut, które okazały się produktywne, dostał Kacper Gordon. Po 10 minutach 25:13 dla WKS-u. Dla gości punktował głównie Steven Haney (12 punktów w pierwszej połowie).

Często zbytnio indywidualna gra zawodników MKS-u prowadziła do fatalnej skuteczności, dzięki czemu Śląsk prawie dwukrotnie zwiększył przewagę do przerwy. Mnóstwo spudłowanych wjazdów pod kosz i niemal brak czystych pozycji na dystansie sprawiły, że zawodnicy Jacka Winnickiego w 20 minut nie przekroczyli granicy 30 punktów. 

Wrocławianie prowadzili 51:27 – zasłużenie dzięki dobrej defensywie i bardziej poukładanej i cierpliwej grze w ataku. Rozdali 14 asyst (przy ledwie 5 MKS-u), dominowali na desce, a ciężar gry równomiernie rozłożył się na wiele postaci – Jakuba Karolaka, Aleksandra Dziewę czy Kerema Kantera.

Początek gry po zmianie stron to lepszy moment zmotywowanych zawodników Jacka Winnickiego, ale – tylko moment. Entuzjazm gości ostudziły kolejne, momentami szalone, ale jednak celne trójki Kodiego Justice’a (trzy w 3Q), z otwartych pozycji swoich rzutów nie trafiał z kolei Michał Nowakowski. Różnica punktowa wciąż rosła – po trzech kwartach Śląsk prowadził już 76:37, obraz gry nie zmieniał się.

W ostatniej części gry na parkiecie po stronie WKS-u pojawili się Szymon Tomczak oraz (po raz pierwszy w tym sezonie) Jan Wójcik czy Michał Sitnik. W pewnym momencie obie drużyny dzieliła już różnica 46 punktów – ostatecznie skończyło się na 42 (102:60). 

Goście przyjechali do Wrocławia w mocno okrojonym składzie, ale raczej nikt nie spodziewał się aż tak widocznej różnicy jakości na parkiecie. Dla Śląska było to ważne zwycięstwo na przełamanie, pierwsze pod wodzą Andreja Urlepa. Po momentami niezłym spotkaniu z Lietkabelisem Poniewież w EuroCup, jest to jakiś pozytywny sygnał dla kibiców WKS-u w tym sezonie. Dąbrowianie po tej przegranej mają z kolei już bilans 2-6, gorszy mają tylko Start i Arka. 

Statystyki z meczu znajdziesz TUTAJ >>

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

NBA

Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Był jednym z najlepszych polskich zawodników w tym okienku reprezentacji, pod koszem zachodnich zrobił wiele dobrego. Olek Balcerowski ze swoich występów przeciwko Izraelowi i Niemcom może być zadowolony, a kibice pytają – czemu kadra nie polegała na nim bardziej?
29 / 11 / 2021 12:07
Ważne zwycięstwo zaliczyli we wtorek zawodnicy GKS-u Tychy, którzy na własnym parkiecie wygrali 88:77 z drugą drużyną TBS Śląsk Wrocław. To już ósma wygrana z rzędu tyskiego zespołu, który z bilansem 11-1 jest liderem tabeli 1. ligi.
1 / 12 / 2021 13:09
Ostatnia kolejka Euroligi była jedenastą w trwającym sezonie – oznacza to, że za nami blisko jedna trzecia rundy zasadniczej, można więc powoli pokusić się o pierwsze typowania. Na wyraźnych liderów wyrastają Real Madryt i FC Barcelona, ale za ich plecami tworzy się mała grupa pościgowa. Zawodzą jak na razie obrońcy tytułu – Anadolu Efes Stambuł oraz zawsze groźne i mierzące wysoko CSKA Moskwa.