PRAISE THE WEAR

Śląsk Wrocław zagra w Podgoricy. O co? O poprawę nastrojów

Śląsk Wrocław zagra w Podgoricy. O co? O poprawę nastrojów

W trzeciej kolejce rozgrywek EuroCup, wicemistrz Polski zagra wyjazdowe spotkanie z czarnogórskim Buducnost VOLI Podgorica. Początek meczu o 18:00, transmisja od 17:55 na kanale Polsat Sport Extra.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Trudno o optymizm wśród wrocławskich kibiców: porażka w fatalnym stylu z Kingiem Szczecin (i bilans 2-2 w lidze), dwie porażki w dwóch pierwszych meczach EuroCup, pasmo kontuzji. Do zespołu w stolicy Czarnogóry nie dołączy jeszcze Frankie Ferrari, drugi raz z rzędu powołano Joe Bryanta z 1-ligowych rezerw. Gospodarze dzisiejszego meczu, którzy mają ambicje wyjścia z pucharowej grupy, europejski sezon rozpoczęli od wygranej nad Litwinami z Lietkabelis i porażki z Turk Telekom Ankara. W Lidze Adriatyckiej, w której występują na co dzień, są jedną z trzech niepokonanych drużyn z bilansem 3-0. Do lokalnej ligi Czarnogóry, dołączą w późniejszej fazie rozgrywek.

O rywalu Śląska: KK Buducnost to hegemon klubowej czarnogórskiej koszykówki. Stołeczny klub zdobył 15 z 16 krajowych tytułów (licząc sezon covidowy 16 z 17) – prawie wszystkie po rozłączeniu lig Serbii i Czarnogóry. Jedynie w finałach 2018 musieli uznać wyższość Mornar. Wcześniej, w latach 1999-2001 koszykarze Budocnostu zdobywali 3 tytuły z rzędu w lidze Serbii i Czarnogóry (grali wtedy też w top 16 Euroligi), natomiast w 2018 byli mistrzami Ligi Adriatyckiej, w kolejnych sezonach jeszcze dwukrotnie grając i przegrywając finały tych rozgrywek. W ostatnim sezonie zdobyli kolejne mistrzostwo Czarnogóry, a w lidze ABA odpadli w półfinale z euroligową Crveną Zvezdą. Oczywiście Buducnost to klub bardzo ograny w Europie – oprócz sezonów sprzed 20 lat, uczestniczyli w Eurolidze w rozgrywkach 2018/19 (jako mistrzowie ABA). Poza przerwą na euroligowe granie przed czterema laty, od kilkunastu lat z rzędu grają w EuroCup, gdzie dochodzili czterokrotnie do ćwierćfinałów. Ostatnie dwa lata to 1/8 finału, czyli 1. runda pucharowa.

Klub od lat stosuje podobny schemat budowy zespołu: mieszanka uznanych w Europie Amerykanów i mniej lub bardziej podstawowych reprezentantów Czarnogóry.

  • Podstawowi rozgrywający to Amerykanin McKinley Wright (PG, 183/25) – prosto z pogranicza NBA i G-League (32 mecze pomiędzy 2021-2023 dla Minnesoty i Dallas, z rekordami 13 pkt., 6 zb., 5 as.) i znany z występów w Anwilu, reprezentant Czarnogóry Vladimir Mihailović (G, 193/33). Uczestnik Eurobasketów 2011, 2017, 2022 i ostatnich mistrzostw świata wrócił do Buducnosti po wielu latach, a ostatnie jego sezony po pobycie w Polsce to liga VTB, belgijska i lokalny rywal Buducnosti – Mornar. Dopełnienie tego duetu to kolejny z czarnogórskich kadrowiczów Petar Popović (G, 195/27) i Amerykanie – Colbey Ross (PG, 185/25) i Fletcher Magee (G, 193/27). Popović gra w Podgoricy ósmy sezon (był mistrzem ABA 2018), od dłuższego czasu jest też etatowym kadrowiczem (MŚ 2019 i 2023, Eurobasket 2022). Ross gra trzeci sezon w Europie, trafi do Buducnosti po świetnych sezonach w Nymburku i Varese (MVP ligi włoskiej!), z kolei Magee po trzech latach wypożyczeń, w końcu zadebiutował w zespole. W poprzednim sezonie grał przeciwko Buducnosti w finałach ligi Czarnogóry w barwach SC Derby. Może nawet najważniejszą strzelbą miał tu być Allerik Freeman (G, 190/29), który po zeszłorocznych przenosinach z Wenecji do Besiktasu w znacznym stopniu przyczynił się do utrzymania klubu ze Stambułu w lidze tureckiej, ale póki co nie był gotowy do gry.
  • Wśród graczy najczęściej grających na skrzydłach, najbardziej uznane nazwisko to Brandon Paul (G/F, 193/32) – były gracz NBA (64 mecze w San Antonio w sezonie 2018/19, rekordy 18 pkt., 6 zb.) i Euroligi (Efes, Olympiakos), a ostatnio Badalony i mistrza Niemiec z Ulm na poziomie EuroCup. Bliżej kosza mamy młodego Francuza – Yoan Makoundou (F/C, 206/23) jest wypożyczony z Monaco i ma za sobą debiuty w Eurolidze i dorosłej reprezentacji Francji. Nieco mniej grają reprezentanci Czarnogóry: Andrija Slavković (G/F, 201/24), Andrija Grbović (F, 207/20) i Aleksa Ilić (F/C, 203/27) oraz doświadczony Serb Marko Jagodić-Kuridza (PF, 205/36). Każdy z tej trójki Czarnogórców grał już w reprezentacji kraju, Slavković i Ilić byli na wrześniowych mistrzostwach świata, Ilić grał także na zeszłorocznym Eurobaskecie, a w Buducnosti z krótką przerwą gra już 8 lat. Jagodić-Kuridza zespół Buducnosti wzmocnił 3 lata temu, przenosząc się z Euroligi, z Crveny Zvezdy. To z kolei były reprezentant Serbii, załapał się nawet na grę w zeszłorocznych mistrzostwach Europy.
  • Podkoszowa siła to amerykański duet JaCorey Williams (C, 203/29) – były król strzelców Serie A (ponad 18 pkt. na mecz w barwach Trento 2021), a ostatnio gracz Napoli, oraz Marvin Jones (C, 213/30) – ceniony w Europie „defensywny” center, z doświadczeniami z Ligi Adriatyckiej, greckiej, izraelskiej (ostatnio w Lidze Mistrzów w Hapoel Holon).

Związki tego składu Budcnosti z polską ligą to nie tylko obwodowy Mihailović, ale przede wszystkim coach Petar Mijović, który po podpisaniu trzyletniego kontraktu w sezonie 2021/22 został zwolniony w październiku, notując ligowy bilans 2-5. Po sezonie na Węgrzech, pod koniec zeszłego sezonu dostał szansę prowadzenia Buducnosti, z której skorzystał w 100% – zdobył swoje drugie (obok sezonu 2019) mistrzostwo kraju z tym klubem.

W dotychczasowych meczach dobrą formą popisywał się Wright – miał średnie na poziomie 15 pkt., 4 as. w ABA i 13 pkt., 4 as w EuroCup. Szczególnie w Lidze Adriatyckiej, gdzie zwycięstwa Buducnosti przychodziły bardzo łatwo, cała ława zawodników zdobywała średnio ok. 8-10 punktów w meczu (Mihailović, Paul, Popović, Williams, Magee, Ross, Makoundou, Jones), natomiast w EuroCup oprócz rozgrywającego wyróżnił się też Paul (śr. 13 pkt.) i Williams (śr. 10 pkt., 6zb.).

Na papierze, Śląsk czeka jedna z najtrudniejszych przepraw w tej pucharowej kampanii, co przy formie i problemach kadrowych wicemistrzów Polski nie napawa optymizmem. Może więc tytułową „poprawą humoru” będzieprzynajmniej wyrównane spotkanie?

Autor tekstu: Damian Puchalski

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami