Śledzimy polskie talenty: Pozdrowienia z Gdyni

Share on facebook
Share on twitter

W ubiegłym tygodniu młodzież nie zaszalała na ekstraklasowych parkietach – za wyjątkiem tej z gdyńskiego Asseco. Nie tylko wyraźnie wygrali ze słabiutkim TBV Startem Lublin, ale poważnie postraszyli Anwil Włocławek, i to w Hali Mistrzów.

zolnierewicz
fot. plk.pl

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Raport PolishHoops.pl (23.11.2016)

Po słabym i nienapawającym optymizmem początku sezonu na szczęście wszystko w Gdyni zaczyna zmierzać w dobrym kierunku. Lepiej gra drużyna – lepiej wygląda też Przemysław Żołnierewicz. 21-letni obrońca w ostatnim meczu już po 15 minutach miał na koncie 15 punktów, rzucając z każdej pozycji ze swobodą, jakby rozgrywał kolejny mecz w II-ligowych rezerwach.

Co ciekawe, gdy w IV kwarcie przewaga Asseco zmalała z 25 do 10 punktów, to on zachowywał największy spokój w całej ekipie. I coraz bardziej wygląda na takiego, co ma chrapkę na przejęcie pozycji lidera w zespole.

Za „Żołnierzem” biegnie cała grupa mniej lub bardziej ogranych w lidze zawodników, którzy o swoją pozycję muszą jeszcze walczyć. W niej najlepiej radzi sobie na razie wszechstronny i momentami bezczelny (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) Marcel Ponitka.

Z każdym kolejnym meczem widać też, że w najlepsze możliwe miejsce – biorąc pod uwagę także poprzednie kluby – trafił Mikołaj Witliński. Wprawdzie z przymusu musi często grać jako rezerwowy środkowy, co bezlitośnie potrafi obnażyć jego problemy w walce pod koszem, ale w końcu może pokazać swoje nieprzeciętne możliwości w ataku.

Pozostali „młodzi” muszą jeszcze mocno się starać. W meczu z Lublinem szansę otrzymał m.in. zyskujący coraz większe zaufanie u trenera Frasunkiewicza na pozycji rozgrywającego 20-letni Mariusz Konopatzki. Zaczął od przechwytu i uruchomienia kontry, ale później wprowadzał do gry stosunkowo sporo chaosu.

W drugiej połowie zagrał też 23-letni skrzydłowy Filip Put, ale on oprócz sporych możliwości ma równie dużo złych nawyków. Od wyeliminowania niedoskonałości zależy, czy dostaną od trenera kolejne szanse.

Sezon jeszcze jednak długi, a z Gdyni spadła już chyba (przynajmniej na razie) niebezpieczna dla minut dla młodych graczy presja utrzymania się. Przeniosła się ona inne drużyny – te, które wolały postawić na starszych.

Michał Świderski, @miswid, PolishHoops.pl

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE