Słoweńska inwazja na NBA – Miami niczym Lublana

Share on facebook
Share on twitter

Około 2000 słoweńskich fanów przyleciało na Florydę, by zobaczyć pierwsze starcie dwóch najlepszych Słoweńców w NBA. Na przeciwko siebie stanęli bowiem Luka Doncić i Goran Dragić.

Luka Doncić i Goran Dragić (fot. FIBA.com)

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Był to pierwszy bezpośredni pojedynek tej dwójki: starego wygi Gorana, jak to określił po meczu Dwyane Wade, ze wschodzącą gwiazdą Luką. Nic więc dziwnego, że słoweńscy kibice bardzo tłumnie stawili się w Miami, by obejrzeć, kto będzie górą w tym bratobójczym starciu. Ostatecznie lepiej wypadł 32-letni weteran, który poprowadził Heat do ważnego zwycięstwa.

Goran Dragić zdobył 23 punkty, 12 zbiórek oraz 11 asyst – było to dopiero drugie jego triple-double w karierze. Heat pokonali Mavs wynikiem 105-99, dzięki czemu awansowali na ósme miejsce w konferencji wschodniej, wyprzedzając inny zespół z Florydy, czyli Orlando Magic.

Luka Doncić z kolei zapisał na konto 19 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst, ale popełnił też aż sześć strat.

„Czuliśmy się tak jak gdyby ten mecz był rozgrywany w Lublanie” – mówił po spotkaniu trener gospodarzy Erik Spoelstra.

Słoweńscy kibice – tak jak mają to przecież w zwyczaju – głośno dopingowali bowiem poczynania swoich rodaków. Nawet po zakończeniu starcia ubrani w reprezentacyjne koszulki fani długo skandowali jeszcze nazwisko Dragica.

Obaj słoweńscy zawodnicy nie ukrywali emocji po takim meczu. Doncić przyznał, że chyba pierwszy raz denerwował się przed spotkaniem, a Dragić dodawał, że było to coś niesamowitego. „Wyjątkowy wieczór” – podsumował rozgrywający Mavericks, który tym razem musiał uznać wyższość starszego kolei. Było to bardzo ważne zwycięstwo Heat w kontekście ich walki o fazę play-off.

Doncić tymczasem w tym sezonie będzie musiał obejść się smakiem, gdyż jego Dallas dawno już straciło szansę na awans. Przyszłość należy jednak do niego, z czego dobrze zdaje sobie sprawę także Dragić. Po spotkaniu zawodnicy wymienili się zresztą koszulkami – ten gest stał się w tym sezonie niezwykle popularny, głównie za sprawą Wade’a.

Przy okazji warto wspomnieć, że nie było to tylko słoweńskie starcie dwóch kolegów z reprezentacji, która przed dwoma laty zdobyła Mistrzostwo Europy, lecz także ostatni pojedynek między Wade’em a Dirkiem Nowitzkim. Bilans 17-17 w 34 poprzednich spotkaniach (łącznie z dwoma seriami finałów) sprawił, że było to decydujące starcie, w którym szalę na swoją stronę przechylił Wade.

Tomek Kordylewski

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.