Słupsk i Włocławek – gorąco i nerwowo już na starcie

Share on facebook
Share on twitter

Energa Czarni i Anwil byli faworytami, w końcówce prowadzili, a przegrali swoje mecze punktem. Co nie zadziałało na inaugurację u drużyn, które chcą medalu?

(Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)
(Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Czarni ulegli 78:79 z Polfarmeksowi, Anwil przegrał 82:83 w Starogardzie. I stało się to w bliźniaczy sposób – po tym, jak koszykarze ze Słupska i z Włocławka trwonili prowadzenie w końcówce, po pudłach rozgrywających z wolnych i z dystansu w ostatnich sekundach, a nawet z rywalami z branży farmaceutycznej. I już na starcie ligi w dwóch rozkochanych w koszykówce miastach jest nerwowo, bo Czarni i Anwil na pewno liczyły na wygrane w 1. kolejce.

Co u nich nie zagrało?

CZARNI:

– słupszczanie przegrali wiele akcji jeden na jednego, na co narzekał Roberts Stelmahers. Obwodowi Polfarmeksu dobrze odczytywali swoje przewagi, mijali przeciwników, którzy w obronie byli słabi, a na dodatek nie mieli pomocy w polu trzech sekund. Kutnianie, którzy nie mają przecież silnych podkoszowych, z pomalowanego zdobyli 38 punktów (Czarni – 30).

– brak strzelca z dystansu: Łukasz Seweryn, jeden z najlepszych w poprzednim sezonie, zagrał tylko nieco ponad 4 minuty ze względu na słabą obronę indywidualną. W parze Jerel Blassingame – Stanley Burrell to ten pierwszy brał na siebie dodatkowy ciężar, ale pudłował. J-Blass miał tylko 3/11 za trzy, a chimeryczny Marcus Ginyard – 0/5. Poziom trzymał tylko Mantas Cesnauskis (4/7), ale to było za mało, by rozciągnąć grę

– mało punktów z kontry, na co Czarni powinni być nastawieni ze względu na obecność w składzie Blassingame’a, Burrella, Ginyarda, a także świetnie biegającego do ataku Justina Jacksona. Tymczasem Czarni z kontry zdobyli tylko trzy punkty! A nie biegali m.in. dlatego, że niżsi gracze pomagali przy zbiórkach, które w sparingach były problemem zespołu.

– Polfarmex trafiał naprawdę trudne rzuty z dystansu – Grzegorz Grochowski, Sebastian Kowalczyk i Devante Wallace skutecznie rzucali pod presją, po kroku w tył – cała trójka miała 9/15 z dystansu

– w najważniejszym momencie za trzy trafił Mateusz Bartosz po tym, jak Grochowski wykorzystał kolejny błąd w obronie Czarnych. A wśród gospodarzy Blassingame pomylił się dwa razy z wolnych i spudłował ostatnią trójkę.

ANWIL:

– słaba, pasywna gra obwodowych w pierwszej połowie. Było nieźle, jeśli chodzi o dogrywanie piłek do Josipa Sobina i Pawła Leończyka, którzy pod koszem robili swoje. Reszta była jednak bezproduktywna – rozgrywający kozłowali za linią trójek, Michał Chyliński i Tyler Haws też nie tworzyli przewag. Jednowymiarowa gra była łatwa do zatrzymania dla agresywnych gospodarzy, którzy dzięki obronie uzyskali przewagę i kontrolę nad meczem przed przerwą.

– tak, jak obwodowi Anwilu przez większość meczu nie rozrywali obrony rywali, nie znajdowali pozycji do rzutu, tak Anthony Miles hasał sobie w najlepsze. 16 punktów do przerwy, 25 w całym meczu – dla włocławian był nie do zatrzymania. Przy Michaelu Hicksie bywało lepiej (dobra praca Chylińskiego), ale ten też zdobył 15 punktów

– polskie jedynki Anwilu były słabsze od polskich jedynek Polpharmy. Bardziej doświadczeni Kamil Łączyński i Robert Skibniewski zdobyli 11 punktów (4/14 z gry), do których dodali 5 asyst i 5 strat. Z kolei Marcin Flieger i Jakub Schenk rzucili razem 18 punktów (6/8 z gry), mieli 6 asyst i 5 strat. Różnice nie jakieś wyjątkowo wielkie, ale mecz rozstrzygnął punkt, więc…

– włocławianie nie mieli sprytu Urosa Mirkovicia. Owszem, podkoszowi grali solidnie, Chyliński miał bardzo dobry moment, a Toney McCray pokazał kilka efektownych akcji, ale to Serb ostatecznie skradł im show. Od początku meczu, gdy zakręcił kilka razy Leończykiem, widać było, że to jego dzień. Udowodnił do zwycięskim koszem.

– i cóż, w najważniejszym momencie pomylił się Łączyński – gdyby 15 sekund przed końcem trafił dwa wolne, Anwil nie przegrałby tego meczu w czterech kwartach. „Łączka” rzucał też trójkę za zwycięstwo po odegraniu Leończyka. Z drugiej strony – dlaczego „Leon” nie grał w tej akcji do końca, skoro wcześniej był tak skuteczny?

JM, ŁC

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.