Smart jak duch Garnetta – obrona da awans Celtics?

Share on facebook
Share on twitter

Kibice w Bostonie 10 lat temu ekscytowali się marszem swojej drużyny po pierwsze od ponad dwóch dekad mistrzostwo NBA. Wtedy liderami zespołu byli m.in. Kevin Garnett czy Paul Pierce. Tegoroczny skład Celtics zdaje się pisać bardzo podobną historię…

Marcus Smart / fot. wikimedia commons

To są buty LeBrona Jamesa – też możesz w nich zagrać! >>

Celtowie prowadzą bowiem już 2-0 w serii z Cleveland Cavaliers i widać tutaj wiele podobieństw nie tylko do 2008 roku, ale także do tego, co stało się dwa lata później. Ale po kolei: to właśnie w 2008 roku LeBron James po raz ostatni przegrywał 0-2 w fazie play-off na Wschodzie. Cavs zdołali wtedy doprowadzić do siódmego meczu, ale w tym kapitalny pojedynek z LBJ stoczył Paul Pierce i Celtics zdołali awansować dalej. Kilka tygodni później świętowali swoje 17. mistrzostwo w NBA.

Analogii można szukać także w tym, co stało się dwa lata później, w 2010 roku: Celtics pokonali Cavs w półfinale Wschodu po sześciu meczach, a James po przegranej zdecydował się opuścić Cleveland. Dziś wiele osób – w tym także Paul Pierce, obecnie ekspert ESPN – wskazuje na fakt, iż w tym roku sytuacja może rozwinąć się w bardzo podobny sposób.

Z drugiej strony, to dopiero dwa wygrane przez Celtów mecze, a przecież serię wygrywa się dopiero po osiągnięciu czterech zwycięstw.

Duch KG wciąż żywy w Bostonie

Ale kibice w Bostonie mają powody do zadowolenia. I tak jak dziesięć lat temu zachwycali się grą swoich ulubieńców w drodze po mistrzostwo, tak i teraz jest się czym zachwycać. Tym bardziej, kiedy Marcus Smart robi rzeczy, które automatycznie przywołują do pamięci wyczyny Kevina Garnetta. Obaj ci zawodnicy znani są ze swojej intensywności, pasji do gry i ogromnego poświęcenia w imię zespołu. Smart po raz kolejny udowodnił to we wtorek.

Rzut oka w statystyki – choć te są całkiem imponujące: 11 punktów, pięć zbiórek, dziewięć asyst, cztery przechwyty – i tak nie powie wszystkiego. Smart trafił co prawda tylko trzy z dziewięciu rzutów, ale miał najlepszy w drużynie wskaźnik „+/-”. Z nim na parkiecie bostoński zespół był bowiem aż o 21 punktów lepszy od rywala.

Smart: Nie damy sobą pomiatać

24-latek nie stronił od rzucania się w pierwsze rzędy, zanotował kilka znakomitych przechwytów, a do tego zdobywał ważne punkty dla Celtics. Raz jeszcze zapewnił zespołowi sporo ognia, a jakby tego było mało, pokazał jak powinien zachować się prawdziwy kolega z drużyny, gdy po brzydkim faulu JR Smitha na Horfordzie, stanął w obronie podkoszowego i wygarnął Smithowi, co myśli o jego zachowaniu.

„To nie pierwszy raz, kiedy JR zrobił coś takiego w meczu przeciwko nam” – grzmiał Smart na konferencji po spotkaniu. „Nie można dawać sobą pomiatać, trzeba odpowiedzieć. To właśnie chciałem zrobić” – dodał rozgrywający Celtics. W trakcie przepychanek, Smart był bardzo bliski wyprowadzenia ciosu w stronę Smitha, przed czym powstrzymał go Tristan Thompson. Całkiem prawdopodobne, że gracz Cavs uchronił tym samym Smarta przed zawieszeniem.




Brown: Cieszę się, że jest po mojej stronie

Wojownik, jakim Smart jest i był zawsze, zebrał po spotkaniu wiele słów pochwały, także od przeciwnika. James stwierdził na przykład, że Smart zawsze robi coś dobrego we właściwym momencie. Trener Lue dodał z kolei, że obrońca Celtics zawsze wpływa na mecz w taki sam sposób: pomaga wygrywać. Najlepiej postawę Marcusa opisał chyba jednak Jaylen Brown.

„On już po urodzeniu ręce miał brudne od czarnej roboty” – oznajmił skrzydłowy Celtics, nawiązując tym samym do stylu gry Smarta, który nie boi się niczego i nikogo. Brown wyraził przy okazji także swoje zadowolenie, że 24-letni obrońca jest „po jego stronie”. Smart jest bowiem jednym z klasycznych przykładów zawodnika, którego kochasz, gdy jest w twoim zespole i nienawidzisz, gdy jest twoim przeciwnikiem.

Tak samo było z Kevinem Garnettem, którego kibice Celtics kochali oglądać w grze, podczas gdy kibice innych drużyn kochali Garnetta nienawidzić. I choć od pamiętnych wydarzeń z 2008 roku mija już dekada to jednak zdaje się, że w Bostonie duch KG wciąż jest żywy. Pytanie, jak długo jeszcze, bo Smartowi kończy się kontrakt po sezonie – to jest jednak temat na zupełnie inny dzień. Dziś zarówno on, jak i jego Celtics cały czas pozostają w grze.

Mecz numer 3 w serii Celtics – Cavaliers odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę, o godz. 2.30 polskiego czasu.

Tomek Kordylewski

To są buty LeBrona Jamesa – też możesz w nich zagrać! >>




POLECANE