PRAISE THE WEAR

Spójnia atakuje na poważnie – będzie PLK?

Spójnia atakuje na poważnie – będzie PLK?

Wygrywają mecz za meczem, mają świetnych graczy, zaraz będzie ich więcej. Kibice w Stargardzie czekają na powrót do ekstraklasy i obecna drużyna Spójni może im go dać.

Krzysztof Koziorowicz (fot. Spójnia Stargard/Tadeusz Surma)

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza >>

To dopiero początek sezonu, ale wiele wskazuje na to, że Spójnia będzie najsilniejszym zespołem I ligi i kandydatem nr 1 do awansu. Zespół Krzysztofa Koziorowicza ma bilans 6-0 i nie wygrywał z byle kim – na rozkładzie są już Sokół (6-1), Polfarmex (4-1) czy R8 Basket (4-2), łączny bilans rywali to 22-13.

Spokojnie, to nie będzie łatwy sezon, zresztą nasze dotychczasowe mecze wcale nie były łatwe. Musimy cały czas poprawiać obronę, zajmujemy się każdym kolejnym spotkaniem. Chcemy je wygrywać, chcemy wygrywać wiele meczów – mówi trener Spójni.

Zadaję oczywiście pytanie o cel, o awans i tu Koziorowicz nie odpowiada wprost: – W Stargardzie tradycje były zawsze, kibice kochali i kochają koszykówkę. A każdy sportowiec i trener ma duże ambicje.

Ok, czyli już jasne, że twardych deklaracji nie będzie. Można i tak, „Tisze jediesz, dalsze budiesz”. Ale wystarczy popatrzeć na Spójnię w szerszym kontekście i widać, że Stargard chce budować coś większego.

Jest dobrze, a zaraz wraca Szymański

Już poprzedni sezon był udany – Spójnia zaczęła go 10-0, doszła do półfinału. Trzon składu utrzymano (Dymała, Pabian, Fraś, Pytyś, Raczyński), a transfery zrobiły wrażenie – ściągnięto przecież wyróżniających się na poziomie I ligi Dawida Bręka, Sebastiana Szymańskiego czy Alana Czujkowskiego. O wzmocnieniach Spójnia wciąż zresztą myśli – możliwe, że niebawem pojawi się nowy gracz pod kosz.

Na to potrzebne są pieniądze, a tych nie wydajesz po to, by czwarte miejsce w I lidze zamienić na trzecie lub drugie. Tak buduje się zespół na awans. Po to solidne wsparcie zapewnia miasto, po to powstał Klub 102, który ma gromadzić osoby wspierające Spójnię. „Razem szybciej podniesiemy rangę klubu” – tłumaczą jego założyciele na odnowionej stronie internetowej. To też znaczące.

Na początku listopada do drużyny dołączyć ma Sebastian Szymański, który narzekał na ból kręgosłupa i opuścił dotychczasowe mecze. – Odnowiły się jakieś wcześniejsze problemy, były obawy, czy nie będzie potrzebna operacja, ale zrobiliśmy wszystkie badania i okazało się, że wystarczy leczenie zachowawcze – tłumaczy Koziorowicz. Zdrowy Szymański, jeśli wróci do formy, jeszcze bardziej wzmocni siłę obwodu Spójni.




Szybko, ofensywnie, zespołowo

Stargardzianie są drużyną ataku – grają szybko, rzucają po 88,8 punktu na mecz. – Obrona wymaga poprawy, ale też nie jest zła. Tracimy sporo punktów, bo w naszych spotkaniach jest wysokie tempo, dużo posiadań. Jak poprawimy grę na deskach, to będziemy wyprowadzać jeszcze więcej kontr – analizuje Bręk.

Naszą silną stroną jest szybkie przejście z obrony do ataku. Może nie rzucamy wielu punktów w klasycznych kontrakt, ale ten drugi szybki atak, w drugie tempo przy jeszcze nieustawionej obronie, wykorzystujemy bardzo dobrze. Często niekonwencjonalnie, rzucając w tych naszych kontrach za trzy: dobrzy są w tym Alan Czujkowski czy Hubert Pabian – dodaje rozgrywający Spójni.

W Spójni dobrze funkcjonują też pick and rolle, w których świetni są właśnie Bręk i Marcin Dymała. Obaj są zresztą najlepsi w lidze w asystach – Bręk ma 7,2, a Dymała 6,2 na mecz. Ten drugi na dodatek rzuca po 18,1 punktu, zresztą tyle samo, co skuteczny na skrzydłach Pabian.

Problemem Spójni może być dość krótka rotacja – Koziorowicz grał przeważnie siedmioma zawodnikami, ponad połowa z nich zalicza więcej niż 30 minut na mecz. – Dajemy radę wytrzymać, ale biorąc pod uwagę to, że gramy szybko, jest to jednak męczące. Jak grasz szybko i długo, to zdrowia brakuje, siłą rzeczy zwalniasz, jesteś mniej efektywny. Szersza rotacja by się przydała – mówi Bręk. Tu przypominamy jednak o powrocie Szymańskiego i szukanym graczu pod kosz.

Sporo pracy, by zadowolić kibiców

Bręka też pytam o awans – on obserwował ostatnio jak powstają takie drużyny w Kutnie czy Krośnie. W Stargardzie jest podobny klimat? – Ja, tak jak trener, też nie lubię gadania, rzucania słów na wiatr, mówienia, że idziemy po awans. Ale wiemy, jaki mamy skład, jak gramy, jak to wygląda.

Klimat na awans? Nie wiem, jak w Stargardzie było wcześniej, ale rozmawiam z ludźmi i słyszę, że teraz na mecze przychodzi więcej kibiców, że ludzie żyją koszem. Oni pamiętają Spójnię z lat 90., na pewno znów chcą ekstraklasy. Można się spotkać ze stwierdzeniami, że awans jest potrzebny – mówi rozgrywający Spójni.

No i co, do nas należy to zadanie – dać im ekstraklasę – śmieje się Dawid Bręk. – Ale droga daleka – mimo, że wygrywamy, to sporo pracy przed nami.

ŁC

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA już w Sklepie Koszykarza >>




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Los Angeles Lakers pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 110:106. Tym sposobem “Jeziorowcy” zapewnili sobie awans do play-offów, a w pierwszej rundzie zmierzą się z Denver Nuggets. Z kolei Pelicans zagrają o ósme miejsce na zachodzie z Sacramento Kings, którzy rozbili Golden State Warriors aż 118:94. Dla “Wojowników” porażka oznacza koniec sezonu.
17 / 04 / 2024 6:38
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami