Spójnia cieniutka – co transfer, to klapa

Spójnia cieniutka – co transfer, to klapa

Share on facebook
Share on twitter
Potężny sponsor, większe ambicje i nowe cele, ale póki co jest wielka klapa. PGE Spójnia przestrzeliła z większością transferów, forma graczy rozczarowuje, a liczba porażek na koncie zespołu rośnie.
Kamil Piechucki i jego zespół / fot. Tadusz Surma, PGE Spójnia

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Bilans 2-5, nawet mimo wcale nie najłatwiejszego terminarza (m.in. Asseco Arka, Anwil, Trefl) to jednak spory zawód. Minęło już 7. kolejek sezonu, a wciąż można odnieść wrażenie, że PGE Spójnia jest budowie, a skompletowany skład nie ma prawa zadziałać.

Do tego momentu, od początku lata, klub ze Stargardu ogłaszał aż 9 obcokrajowców, z czego Justin Tuoyo wyleciał po kilku meczach, Jalen Hudson nie przeszedł testów, Kyle Washington do Stargardu nawet nie dotarł, a Will Graves co prawda przyjechał, ale ze sporym nadbagażem w postaci tkanki tłuszczowej, więc szybko odleciał.

W tych zmianach może nie byłoby nic złego, gdyby w drużynie rzeczywiście obecnie byłoby kilku wartościowych zawodników z zagranicy, a póki co za takiego można uznać tylko Raya Cowelsa, który jest liderem zespołu, nawet jeśli w Lublinie (3/14 z gry) bardzo zawiódł.. Pozostali albo spisują się poniżej oczekiwań, albo wyglądają na niezbyt gotowych do walki o wyższe cele w PLK.

Obecni od początku sezonu są Jokubas Gintvainis i Peter Olisemeka. Litwin notuje średnio 10,3 punktu przy skuteczności 38% z gry i rozdaje 5 asyst – liczby złe nie są, ale wydaje się, że do zespołu pasowałby gracz o nieco innym profilu, który w jeszcze większym stopniu mógłby punktować z pozycji numer 1 i mijać rywali. Olisemeka z kolei miał być specjalistą od zbiórek, co jeszcze jako tako mu wychodzi (średnio 6,7), ale już w ataku jest znikomym zagrożeniem dla rywali.

Zbawieniem dla strefy podkoszowej miał być Darnell Jackson. W CV kluby z NBA, czy mocne ligi europejskie, jednak Amerykanin ewidentnie jest już za górką (może nawet powoli robi się płasko), a do tego fizycznie wygląda na źle przygotowanego do sezonu.

Ostatnim nabytkiem jest Tony Bishop – grał 11 minut, robił waleczne wrażenie, ale trudno cokolwiek więcej o nim powiedzieć. Jednak ciężko jest się spodziewać, by Panamczyk robił w przyszłości różnicę na parkiecie.

Przed sezonem sporo pochwał było kierowanych w kierunku Spójni za sprowadzenie uznanych i doświadczonych Polaków. Trzeba jednak pamiętać, że żaden z nich liderem w przeszłości w swoim zespole nie był. To dobrzy gracze, jednak by oni dawali jeszcze więc, muszą funkcjonować w zdrowym i jakościowym otoczeniu, którego póki co w Stargardzie nie ma.

Ogromne problemy PGE Spójni w doborze zawodników są mocno zastanawiające. W poprzednim sezonie przestrzelone transfery można było jeszcze tłumaczyć pierwszym po latach rokiem w ekstraklasie. W tym jednak nie widać nauki na błędach, a zbudowanej drużynie ciężko będzie osiągnąć przedsezonowy cel, czyli awans do fazy playoff.

GS

POLECANE

tagi

NBA

Drugi odcinek #StrefaChanasa na rozpoczęcie koszykarskiego sezonu 2020/21! Gośćmi Kamila są: trener Mihailo Uvalin oraz Radosław Hyży, był znany zawodnik, a obecnie także trener. Czego spodziewają się po zespołach ekstraklasy?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Euroligowe potęgi z nieograniczonymi budżetami oraz jedna z najbogatszych lig na Starym Kontynencie? To już nieaktualne. Kibice przyzwyczaili się do wielkich gwiazd nad Bosforem, ale drogich graczy w tureckiej BSL prawie już nie widać. O pogarszającej się sytuacji pisze Wojciech Malinowski, analizując spadające zarobki graczy.
Takich jak on w historii europejskiego basketu było niewielu. I nie chodzi o same liczby, które dziś wciąż robią wrażenie. Przez lata skrywał przed kolegami swoją chorobę. Do końca życia walczył na zawodowych parkietach. Jeden z najwybitniejszych strzelców w historii europejskiej koszykówki, Alphonso Ford zmarł równo 16 lat temu.
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53