Spurs ograni – Warriors odradzają się na dobre!

Share on facebook
Share on twitter

W pierwszej kwarcie Golden State Warriors leżeli już na deskach, ale w porę zdołali się ogarnąć, wrócili z dalekiej podróży i wreszcie wygrali w San Antonio 110:98. Spurs już uch nie dogonią.

fot. wikimedia commons

W takich butach gra Stephen Curry – zobacz >>

Przed środową potyczką fani zespołu z Oakland nie mogli zbyt dobrze kojarzyć wizyt ich ulubieńców w San Antonio. W XXI wieku Warriors wygrali tam dotychczas tylko dwa razy, a w tym sezonie w dwóch bezpośrednich starciach – po jednym w domu i na wyjeździe – byli gorsi od Spurs o łącznie aż 51 oczek.

Tym razem, w przeciwieństwie do transmitowanego w ABC meczu sprzed niespełna trzech tygodni, obyło się bez kontrowersyjnych absencji największych gwiazd. Dwie czołowe defensywy NBA zagrały w najsilniejszych dostępnych składach, choć goście byli oczywiście osłabieni brakiem kontuzjowanego Kevina Duranta, a także zmuszeni zostali do rywalizacji dzień po meczu w Houston.

I z początku wyglądali właśnie jak zespół, który musi grać trzeci mecz w cztery dni. Brakowało im energii, koncentracji, skuteczności – w ogóle jakby spóźnili się na mecz. Spurs na tym skorzystali, błyskawicznie zaliczając serię 15:0, a po chwili prowadzili już różnicą 22 oczek. Zanosiło się na kolejne, ostre lanie, ale koszykarze Steve’a Kerra zebrali się w sobie i zaczęli się stawiać.

Klay Thompson i Stephen Curry najwidoczniej przypomnieli sobie czasy, gdy nie mieli w zespole Duranta, a mimo to potrafili zdominować każdego rywala w lidze i znów wyglądali jak starzy dobrzy Splash Brothers. Pierwszy zdobył 23 punkty. Drugi uzbierał 29 i dołożył 11 asyst. We dwóch zaaplikowali Spurs w sumie 8 trójek, podczas gdy cała drużyna gospodarzy trafiła tylko jedną więcej.

Kawhi Leonard (19 pkt., 7 zb., 5 as.) tradycyjnie był najlepszym zawodnikiem w obozie Gregga Popovicha, jednak jemu tego dnia nie siedziało tak dobrze jak rywalom. A właściwie to wcale mu nie siedziało, bo przestrzelił wszystkie 5 prób z dystansu.

Wygrywając w San Antonio, w tabeli Warriors (61-14) odskoczyli „Ostrogom” (57-17) na dystans 3,5 meczu i choć przegrali z nimi bezpośrednią rywalizację, nie powinni już stracić pierwszego miejsca w konferencji, a tym samym przewagi parkietu na cały play-off.

Wicemistrzowie NBA przedłużyli w ten sposób serię zwycięstw do dziewięciu, a po rewanżu na Spurs ostatnią drużyną, której nie zdołali jeszcze ograć w tym sezonie, pozostają Wizards. Szansę, aby to zmienić, dostaną 2 kwietnia w Oakland.

Jeśli sympatykom „Wojowników” mało było dobrych wiadomości, to władze klubu poinformowały w środę, że jest duża szansa na to, iż Kevin Durant powróci do gry jeszcze przed zakończeniem fazy zasadniczej. Według Marca Steina z ESPN wstępne prognozy mówią o tym, że koszykarz mógłby wystąpić w trzech ostatnich meczach (Pelicans, Jazz, Lakers).

To są buty Stephena Curry’ego – sprawdź >>

Mateusz Orlicki

https://www.youtube.com/watch?v=XzZJpWJ07Kk

 

POLECANE