Spurs znów ograli wszystkich – trzeci raz z rzędu!

Share on facebook
Share on twitter

Stało się! W obecnych rozgrywkach San Antonio Spurs znów przynajmniej po razie wygrali z każdą z pozostałych 29 drużyn i jako pierwsi w historii zaliczyli trzeci taki kolejny sezon.

fot. wikimedia commons

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

O dziwo, ostatnim zespołem, który w tym roku uchronił się przed porażką z „Ostrogami”, byli New York Knicks. W połowie lutego przed własną publicznością nowojorczykom niespodziewanie udało się zaskoczyć ekipę Gregga Popovicha (94:90), ale tym razem na placu boju stawili się osłabieni brakiem Carmelo Anthony’ego i pozwolili rywalom na udany rewanż (106:98).

Dzięki temu Kawhi Leonard, który w niedzielę tradycyjnie był najlepszym graczem na boisku (29 pkt., 5 zb., 5 as., 2 bl., 11/18 z gry), i jego koledzy znów mogą powiedzieć, że przynajmniej po razie uporali się z każdym możliwym rywalem. Jak zauważają analitycy z firmy Elias Sports Bureau, w ich przypadku to już trzeci taki sezon z rzędu, co od czasu, gdy w lidze rywalizuje ze sobą 30 drużyn, jest pierwszym takim osiągnięciem w jej historii.

Co prawda, wcześniej podobne serie już się zdarzały. Ostatnim zespołem, któremu udało się trzy lata z rzędu triumfować z każdym z dostępnych przeciwników, byli Philadelphia 76ers. Mało tego, w latach 1974-81 robili to nawet przez siedem kolejnych lat. Oni jednak mieli znacznie łatwiej, gdyż w tym czasie udział w rozgrywkach brało od 18 do 23 klubów.

San Antonio Spurs to na przestrzeni przynajmniej dwóch ostatnich dekad zdecydowanie najlepiej zarządzana organizacja w NBA. Ten rekord to tylko jeden z wielu pojedynczych argumentów potwierdzających tę tezę.

A prócz tych najmocniejszych, czyli mistrzowskich tytułów, jest ich przecież całe mnóstwo. Jak ten, o którym pisaliśmy już w połowie lutego, gdy pewnym stało się, że po raz kolejny rundę zasadniczą zakończą z dodatnim bilansem spotkań. Na plusie są nieustannie już od 20 lat!

Aktualnie są w trakcie kolejnej, tym razem czteromeczowej serii zwycięstw i prezentują bilans 56-16. Przy dziesięciu pozostałych do rozegrania spotkaniach do pierwszych na Zachodzie Warriors (59-14) tracą dokładnie 2,5 meczu.

Znając Gregga Popovicha, nie będzie specjalnie naciskał, aby ich przeskoczyć, ale patrząc na terminarz, mogą jeszcze to zrobić. Zwłaszcza że ewentualny tie breaker już na swoją korzyść rozstrzygnęli (2:0), a jeszcze raz w tym sezonie będą mieli okazję się z nimi zmierzyć – 29 marca w San Antonio.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Mateusz Orlicki

POLECANE