Srogie lanie w Monaco – koniec przygody Stelmetu

Share on facebook
Share on twitter

Polska drużyna przegrała rewanżowe spotkanie z AS Monaco 60:90 i odpadła z rozgrywek Ligi Mistrzów. Po wyrównanym pierwszym spotkaniu, w drugim Stelmet odstawał od rywala pod każdym względem.

Vladimir Dragicević (fot. basketballcl.com)

adidas Dame D.O.L.L.A. – doskonałe buty Damiana Lillarda >>

Stelmet nie przegapił początku, zagrał dobrą pierwszą kwartę, mógł po niej nawet prowadzić, gdy trafił wszystkie rzuty spod kosza. Mimo zbyt wolnego powrotu do obrony zielonogórzan, Monaco prowadziło tylko 25:21, po celnych trójkach Zamojskiego i Geceviciusa.

Katastrofa nastąpiła w drugiej kwarcie. Stelmet miał olbrzymie problemy ze zdobywaniem punktów – środkowi Monaco łatwo radzili sobie z mało dynamicznymi próbami Savovicia, Dragicevicia i Hrycaniuka. W ataku rywale wręcz bawili się ze złą obroną mistrzów Polski, popisując się (zwłaszcza DJ Cooper) efektownymi asystami.

Do przerwy było już 50:31 dla Monaco i pozostawało liczyć na cud.

Cud jednak nie nastąpił – Andrej Urlep przemeblował piątkę, ale tym razem przeciwnik nie zagapił się tak, jak tydzień temu w Zielonej Górze. Wciąż widać było wyraźną różnicę w atletyzmie i wyszkoleniu indywidualnym zawodników. Ciężko sobie przypomnieć mecz, w którym wysocy Stelmetu aż tyle razy zostali zablokowani i powstrzymani w bezpośrednich pojedynkach.

W połowie 3, kwarty wynik brzmiał już 69:38 dla Monaco i trudno było mieć złudzenia.

Niezły mecz w Stelmecie zagrał tylko Martynas Gecevicius, który zdobył 14 punktów i trafił 4/6 z dystansu. Zawiedli potencjalni liderzy – Koszarek miał 0/7 z gry, Savovic 1/8, Kelati 1/5, Dragicević tylko 2/7. Cały zespół trafił zaledwie 28% rzutów z gry.

 

W Monaco 18 punktów zdobył Lacombe, 10 asyst miał Cooper.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

adidas Dame D.O.L.L.A. – doskonałe buty Damiana Lillarda >>




POLECANE

tagi