Stal ogrywa Trefla – słodka zemsta Markovicia

Share on facebook
Share on twitter

Zespół z Ostrowa z jeszcze jednym wyjazdowym zwycięstwem. BM Slam Stal wygrała z Treflem 86:82. Sopocianie mogą już raczej zapomnieć o playoff.

Nikola Marković / fot. A. Romański, plk.pl

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach bije rekordy Damian Lillard! >>

Stal zaczęła ten mecz, jakby już była po sutych świątecznych biesiadach, a nie dopiero przed nimi. Skuteczny Trefl zaczął od prowadzenia 25:13, m.in. dzięki 8 szybkim punktom Michała Kolendy, który dwukrotnie trafił z dystansu.

Niezbyt skoncentrowani goście zaliczyli aż 6 strat w pierwszej kwarcie i po kolejnych pomyłkach Aarona Johnsona i Marca Cartera było nawet 36:22 dla gospodarzy. Stal ogarnęła się jednak jeszcze przed przerwą – dobrze przeciwko swojemu niedawnemu klubowi grał Nikola Marković, rozkręcił się Johnson i do przerwy było już tylko 43:32 dla Trefla.

Mecz w drugiej połowie był bardzo wyrównany, nieznaczną przewagę w końcówce Stal zbudowała dzięki rzutom z dystansu – trafiali Carter (17 pkt.), Mateusz Kostrzewski i Nikola Marković. Serb w ostatniej minucie zaliczył też efektowną dobitkę wsadem, która przesądziła o ostatecznym wyniki. Zanotował w meczu 16 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst – ładnie przypomniał się kibicom oraz klubowi z Sopotu.

Bardzo dobry mecz w Treflu grał Filip Dylewicz, który zdobył 20 punktów (9/13) z gry, ale w ostatniej minucie zaliczył bardzo kosztowną stratę. Jermaine Love zagrał na oczekiwanym poziomie (18 pkt.), ale był to kolejny ważny mecz, w którym można było oczekiwać więcej od Obiego Trottera, niż 12 punktów i 4 asysty.

Trefl z bilansem 15-13 ma jeszcze matematyczne szanse na playoff, ale będzie to już graniczyło z cudem. Stal (19-9) pozostaje w ścisłej czołówce tabeli.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach bije rekordy Damian Lillard! >>




POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi