Stal twardsza od Czarnych – świąteczny prezent od Johnsona

Share on facebook
Share on twitter

Dramaturgia do ostatnich sekund, pojedynki rozgrywających i atmosfera godna playoff – Stal pokonała w Ostrowie Energę Czarnych Słupsk 80:76. Nie pomógł rewelacyjny występ Jerela Blassingame’a.

(fot. Jakub Janecki/BM Slam Stal)
(fot. Jakub Janecki/BM Slam Stal)

NBA, Euroliga, PLK – typuj wyniki i wygrywaj >> 

Pierwsze minuty przebiegły dość zaskakująco. Jerel Blassingame wykorzystywał – to rzadka dla niego okazja – swoją przewagę fizyczną na bezpośrednim rywalem, Aaronem Johnsonem. Czarni zaczęli od prowadzenia 9:2 i… zupełnie stanęli, gdy nastąpiły pierwsze zmiany w piątkach.

Grę Stali odmieniło przede wszystkim wejścia Marca Cartera. Doświadczony amerykański rzucający w pierwszej połowie robił niemal wszystko na parkiecie. Najpierw zdobył 5 szybkich punktów, potem bardzo dobrze bronił i rozdawał asysty. Gospodarze szybko przegonili słupszczan i zaczęli powiększać prowadzenie.

Zespół z Ostrowa nie tylko wykazywał się lepszą skutecznością, ale też zapewniał sobie dodatkowe szanse, dzięki dominacji pod samą obręczą. Szymon Szewczyk i Shawn King górowali nad środkowymi Czarnych – zarówno w zbiórkach, jak umiejętności odnalezienia się na wolnej pozycji. Do przerwy Stal prowadziła 40:31.

No ale po to Czarni mają swojego generała, by ratował drużynę w trudnych sytuacjach. Po przerwie Blassingame docisnął pedał gazu, jak tylko on w PLK potrafi. Goście zaczęli II połowę od 13:1, m.in. dzięki podaniom i kolejnym punktom Blassa. Mocno go wspomagał do Chavaughn Lewis, z którego wejściami z obwodu nie radziła dobie obrona Stali. Efekt? Aż 30 zdobytych punktów w kwarcie (30:15) zespołu Robertsa Stelmahersa.

Stal broniła coraz słabiej i była coraz bardziej nieporadna w ataku – gospodarze nie potrafili już dostarczać piłek do swoich wysokich pod sam kosz. Na jej szczęście Czarni również się pogubili. Dzięki wysiłkom Cartera (19 pkt. w meczu) i mimo bardzo marnej formy Johnsona (zaczął od 1/11 z gry) Stali udało się od 8-punktowej straty doprowadzić do remisu 71:71.

Napisaliśmy o marnej formie Johnsona? Otóż to własnie maleńki rozgrywający Stali – ku zaskoczeniu wszystkich – w ostatnich dwóch minutach dokonywał rzeczy wielkich, które zdecydowały o zwycięstwie w tym zaciętym meczu. Dwukrotnie (raz z faulem!) wkręcił się w gąszcz wysokich rywali, skutecznie kończąc ekwilibrystyczne wejścia. Koszykówka bywa jednak bardzo przewrotną grą. Rewelacyjny Blassingame (28 punktów, 6 asyst) musiał obejść się smakiem.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ>>

RW

NBA, Euroliga, PLK – typuj wyniki i wygrywaj >>

POLECANE

tagi