• Home
  • PLK
  • Stal wygrywa w Warszawie – Legia zatrzymana obroną

Stal wygrywa w Warszawie – Legia zatrzymana obroną

Share on facebook
Share on twitter

Po bardzo fizycznym i długo wyrównanym meczu, w stolicy lepsi okazali się koszykarze BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski, którzy pokonali Legię 77:68. Najskuteczniejszym zawodnikiem gości był Blake Hamilton, który uzbierał 18 punktów.

Mike Scott / fot. BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Kibice na warszawskim Bemowie mieli okazję zobaczyć dwie drużyny, które wygrały swoje mecze w pierwszej kolejce. Legia ograła na wyjeździe TBV Start Lublin 81:67, a Stal pokonała na własnym parkiecie Rosę Radom 89:70.

Ostrowianie przystąpili do tego spotkania w komplecie, natomiast w ekipie Tane Spaseva zabrakło Keanu Pindera, który złamał żebro po meczu w Lublinie.

W pierwszej piątce gospodarzy nie wyszedł najlepszy strzelec meczu w Lublinie, Omar Prewitt, a w jego miejsce na parkiecie pojawił się Jakub Karolak. Obie drużyny rozpoczęły mecz od gry przez swoich centrów. W Legii punktował Rusłan Patiejew (8 punktów w pierwszej kwarcie), a po drugiej stronie akcje ustawione były pod Shawna Kinga, który jednak miał spore problemy z fizycznością Rosjanina.

Już w tej części meczu dała o sobie znać bardzo dobra obrona legionistów, którą zaprezentowali w spotkaniu ze Startem. Po 10 minutach na tablicy widniał wynik 19:16 dla Legii.

W drugiej części mecz był nadal bardzo defensywny i nie brakowało w nim wielu bardzo mocnych, fizycznych starć, czego efektem był choćby faule w ataku. Ekipa Tane Spaseva konsekwentnie wykorzystywała Patiejewa, który po dograniach partnerów dwa razy pakował piłkę z góry.

Ostrowianie wciąż nie mogli złapać odpowiedniego rytmu w ataku, a dorobek punktowy powiększali po indywidulnych, nieco szarpanych akcjach. Prym w tego typu sytuacjach wiódł Mike Scott. Rozgrywający Stali po 20 minutach miał na koncie 8 punktów, ale jego zespół przegrywał 30:32.

Legia rozpoczęła trzecią kwartę od trójek Sebastiana Kowalczyka i Michała Kołodzieja, z drugiej strony wejściem odpowiedział niewidoczny do przerwy Przemysław Żołnierewicz i z dystansu Michał Chyliński. Wynik cały czas oscylował wokół remisu. Skutecznymi akcjami popisywał się Jakub Karolak, a u gości trafiał Michał Nowakowski.

Seria strat z końca kwarty pozbawiła Legię prowadzenia i to drużyna prowadzona przez Wojciecha Kamińskiego była w komfortowej sytuacji przed ostatnią częścią spotkania – 59:50 dla Stali.

Czwarta kwarta rozpoczęła się kolejnych błędów rozgrywających Legii, a kontrataki na łatwe punkty zamieniał tytanicznie pracujący w defensywie Daniel Szymkiewicz. Na 8 minut do końca prowadzenie Stali urosło do 14 punktów (64:50) i nic nie wskazywało na to, żeby bezradna w ataku Legia miała do tego spotkania wrócić.

Sytuacje na parkiecie odmienił trochę powrót na boisko Patiejewa, jednak nie wystarczyło to by odnieść drugie zwycięstwo w tym sezonie. Ostatecznie Stal wygrała w Warszawie

Ostrowianie mogli liczyć w tym spotkaniu na duet nowych Amerykanów, Mike Scott-Blake Hamilton, który łącznie zdobył 31 punktów. Ale w przypadku tego spotkania przede wszystkim należy podkreślić bardzo dobrą defensywę koszykarzy prowadzonych przez Wojciecha Kamińskiego, którzy wymusili aż 23 straty Legii i pozwolili gospodarzom na jedynie 68 punktów, co było kluczem do odniesienia wyjazdowego zwycięstwa.

W zespole z Warszawy statystycznie wyróżniali się oczywiście Patiejew (17 punktów i 8 zbiórek) i Karolak (13 punktów), ale po raz kolejny najważniejszym ogniwem był Mo Soluade (5 punktów, 3 zbiórki, 3 asysty i 4 straty). Legia w dużej mierze jest uzależniona od jego gry i dyspozycji, a ta po przerwie nie była już tak dobra.

Dla Stali to już drugie zwycięstwo. W następnej kolejce ostrowianie zmierzą się z Miastem Szkła Krosno, z kolei Legię czeka wyjazd do Gdyni na mecz z Arką.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >> 

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>