PRAISE THE WEAR

Start Lublin zwycięski – Pierniki powalczyły

Start Lublin zwycięski – Pierniki powalczyły

Czekający na zagraniczne wzmocnienia Polski Cukier Toruń do samego końca walczył w Lublinie o zwycięstwo, jednak to Start ostatecznie był górą 82:73. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Sherron Dorsey-Walker, zdobywca 24 punktów.
Martins Laksa / fot. A. Romański, Polski Cukier Toruń

Zarejestruj się w Premium, graj w Fantasy Ligę i typery! >>

Pszczółka Start Lublin był zdecydowanym faworytem starcia z Polskim Cukrem Toruń i pierwsze minuty zdawały się to potwierdzać. Bardzo dobrze pod koszem radził sobie Kacper Borowski, a na obwodzie szalał Sherron Dorsey-Walker.

Gospodarze dość szybko wypracowali sobie przewagę, która po wejściu na parkiet Armaniego Moore’a urosła do dwucyfrowych rozmiarów. Amerykanin w swoim stylu grał tyłem do kosza i wykorzystywał przewagę fizyczną na obrońcą.

Torunianie jednak nie złożyli broni. Od początku w ataku główną postacią był Aaron Cel, który pomimo problemów na dystansie do przerwy miał już 10 oczek. Kiedy w drugiej kwarcie uaktywnił się także Damian Kulig, przewaga Startu stopniała do 3 punktów, a ostatecznie po 20 minutach Start prowadził 36:31.

W ataku z czasem znacznie lepie wyglądali goście – gdyby tylko trafiali za 3 punkty (2/19 w pewnym momencie), to z pewnością prowadziliby kilkoma punktami. Startowi z kolei gra w ofensywie wyraźnie się nie kleiła, mocno zawodził amerykański rozgrywający, Lester Medford, który miał ogromne problemy z trafianiem z gry i wykreowaniem pozycji partnerom.

Po celnych rzutach wolnych jak zawsze solidnego Bartosza Diduszki Polski Cukier wyszedł na prowadzenie 41:40. Wtedy jednak przypomniał o sobie nieco uśpiony we wcześniejszych kwartach Martins Laksa, który trafił 3 trójki z rzędu, a prowadzenie błyskawicznie wróciło do Startu.

Na popisy Łotysza odpowiedział jego bezpośredni rywal, czyli Diduszko. Skrzydłowy Twardych Pierników stawał na linii rzutów wolnych, a potem także dorzucił trójkę (w całym meczu 19 punktów) i jego zespół zniwelował straty do 4 oczek.

Trener David Dedek w ostatniej kwarcie kompletnie zrezygnował już z Medforda, a za rozegranie odpowiedzialny był Dorsey-Walker, który tego dnia był najlepszym zawodnikiem Startu. W ofensywie pomagał mu także niezwykle skuteczny spod kosza Moore i lublinianie ponownie odskoczyli.

Start nie mógł się jednak czuć pewnie, bo spryciarz Obie Trotter kilka razy wybił piłkę rywalom i po kontrze kończonej przed Kuliga akcją 2+1 (choć niecelny wolny) było 77:73 (1:30 do końca). W kolejnych akacjach gospodarze jednak swoją obroną zmusili torunian do trudnych rzutów i ostatecznie wygrali 82:73, co przypieczętowała trójka z 9 metrów Dorseya-Walkera.

Pełne statystyki znajdziesz TUTAJ>>.

GS

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami