• Home
  • PLK
  • Statystyki zawieszone w próżni – czy będzie normalnie?

Statystyki zawieszone w próżni – czy będzie normalnie?

Share on facebook
Share on twitter

Ligowe statystyki wciąż nie działają tak, jak powinny, choć PZKosz wysyła do Genius Sports listy usterek. Dostawca programu odmówił nam komentarza.

Kyrie Irving podbija Boston w takich butach – zobacz >>

„Poruszcie temat statystyk. Ciągle coś nie działa” – piszą do nas wkurzeni czytelnicy. Miesiąc temu związek tłumaczył się zaskoczeniem ze strony FIBA, która w ostatniej chwili wprowadziła nowy system. Wadliwy i bez możliwości przeszkolenia statystyków.

Dajemy sobie dwa tygodnie na naprawienie wszystkich pomyłek i oczywiście mamy świadomość, że to za długo – usłyszeliśmy w PZKosz, gdy ruszył sezon.

Ale problemy powtarzają się w każdej kolejce – z niektórych spotkań obserwacji albo nie ma w ogóle, albo zacinają się w trakcie meczu. A jak już się potem pojawią, to brakuje ich elementów, np. przebiegu akcja po akcji.

Dotarliśmy do listów, które PZKosz wysłał do FIBA i Genius Sports – są to długie wykazy konkretnych usterek i zastrzeżeń, niepotrzebnych komplikacji i błędów pojawiających się w programie w trakcie zapisu na żywo. Np. takich, że z niewiadomych powodów niektórych graczy po prostu nie da się „dodać” przed meczem do obserwacji.

My też wysłaliśmy do Genius Sports kilka prostych pytań – co jest przyczyną problemów, które obserwujemy od początku sezonu? Dlaczego błędy pojawiają się niezmiennie od miesiąca? Kto odpowiada za problemy – Genius Sports czy PZKosz? Kiedy możemy się spodziewać sprawnego działania systemu?

Zapytaliśmy też, z jakimi konkretnie innymi ligami i federacjami w Europie współpracuje Genius Sports i czy tam też są podobne problemy?

Odpowiedzi nie dostaliśmy. „W tym przypadku odmawiamy komentarza. Być może zmieni się to w przyszłości’ – napisał do nas przedstawiciel Genius Sports.

Jednak we wcześniejszej, nieformalnej rozmowie, inny z pracowników firmy przyznał, że najnowsza wersja programu została udostępniona polskiej federacji za późno, że na czas nie udało się poprawić wszystkich błędów systemu. I dodał, że skomplikowany program wymaga teraz pełnej łączności z Internetem, co też jest jego wadą.

Poprzednia wersja mogła działać także offline – statystycy mogli wprowadzać obserwacje nawet podczas chwilowego zaniku sieci. Teraz pojedyncze rozłączenie zatrzymuje program. Przerwane połączenia z Internetem w naszych halach się zdarzają, ale dotychczas nie psuły statystyk.

PZKosz, trochę w desperacji, wysłał nawet do FIBA oficjalne zapytanie, czy może wrócić do korzystania z poprzedniego programu Smart Stats – nawet rezygnując z technicznego wsparcia FIBA. Odpowiedź była jednak odmowna – trzeba zostać przy tym, co jest.

Loteria trwa – statystyki będą albo nie.

Kyrie Irving podbija Boston w takich butach – zobacz >>