Stelmet lepszy od rywali i sędziów

Share on facebook
Share on twitter
Łukasz Koszarek
Łukasz Koszarek

Stelmet Zielona Góra pewnie wygrał pierwszy mecz półfinału 93:73, ale to Energa Czarni Słupsk zasłużyli na oklaski za ambitną postawę i walkę (prawie) do samego końca. W serii jest 1:0 dla mistrzów Polski.

Pierwsza połowa rozpoczęła się w atmosferze sparingu radosną strzelaniną z obu stron, a skończyła kontrowersjami i bardzo nerwową atmosferą.

Od pierwszych minut Stelmet łatwo radził sobie ze strefa ustawioną przez Energę Czarnych. Taka obrona to woda na młyn takich graczy jak Vlad Moldoveanu (14 pkt. do przerwy) i Dee Bost (3 szybkie trójki). Jednak gospodarze, wbrew swoim zwyczajom, dostosowali się do stylu gry Czarnych – szybkiej, beztroskiej gry.

Dzięki temu goście długo utrzymywali się bardzo blisko, dzięki niezniszczalnemu Jerelowi Blassingame’owi i coraz lepszemu ostatnio Folarinowi Campbellowi. Przełom nastąpił dopiero w końcówce drugiej kwarty, gdy po kolejnej kontrowersyjnej decyzji (bardzo słabych tego dnia) arbitrów nerwy puściły Donaldasowi Kairysowi.

Litewski trener, domagając się faulu po rzucie J-Blassa, wbiegł na środek parkietu z pretensjami do sędziów. Musiał zostać usunięty z boiska, a Stelmet rzutami wolnymi i kolejnymi akcjami ustalił wynik na 52:42 do przerwy.

Zmiana Kairysa na lubianego przez kibiców w całej Polsce Mirosława Lisztwana pomogła Czarnym odzyskać spokój. Kolejne akcje na fruwającego nad obręczami Justina Jacksona pozwoliły szybko zniwelować przewagę Stelmetu do 4 oczek. Kilka świetnych akcji i ważnych trafień zaliczył wówczas Mateusz Ponitka (19 pkt. i 6 zbiórek w meczu). Przed ostatnią częścią gry gospodarze prowadzili 65:61, a mogli nawet przegrywać – gdyby słupszczanie nie zaliczyli kilku bardzo prostych strat.

W czwartek kwarcie Czarnym próbował jeszcze trochę pomagać Adam Hrycaniuk, swoimi kolejnymi faulami w ataku. Jednak ambitnie walczący goście tracili nie tylko siły w ataku, ale i kolejnych zawodników, opuszczających boisko piątym przewinieniu. Stelmet spokojnie punktował (znów Ponitka i Moldoveanu), kończąc mecz wygraną wyższą niż to sugerował przebieg wydarzeń na boisku.

Energa Czarni mieli w trakcie i po meczu dużo pretensji do arbitrów. W sporej części słusznie – sędziowie mylili się często, akurat zazwyczaj na korzyść gospodarzy. Jednak fakty są takie, że nie wypaczyli wyniku spotkania. Stelmet potwierdził, że jest po prostu drużyną o klasę lepszą. Brawa dla gości ze Słupska za ambicję.