Stelmet na poziomie, Rosa rozbita

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie Polski tym razem nie pozwolili Rosie Radom na podrygi. Prowadzili od początku, do końca, byli bezdyskusyjnie lepsi. Wygrali 70:51, w finale prowadzą 2:0, a Dee Bost wyrasta na faworyta do nagrody MVP.

Hala CRS
Hala CRS

W odróżnieniu od czwartkowego meczu, sobotnie spotkanie nie miało historii, nie było emocjonujące. Stelmet zaczął skoncentrowany, zmobilizowany w defensywie i nie pozwalał Rosie się rozkręcić. Po asyście do Mateusza Ponitki, a potem punktach Łukasza Koszarka było 11:3 na początku meczu, po wsadzie Dee Bosta z kontry, który dał mu 7 punktów w pierwszej kwarcie, zrobiło się 20:9, a po dwóch trójkach Karola Gruszeckiego oraz trafieniu Adama Hrycaniuka obrońcy tytułu wygrywali w drugiej kwarcie nawet 33:10.

I choć Rosa przed przerwą zmniejszyła straty do 25:37 po tym, jak Stelmet zgubił koncentrację, a trafiać zaczęli Robert Witka i Michał Sokołowski, to w drugiej połowie gospodarze wciąż kontrolowali sytuację. Co prawda Torey Thomas, gdy wreszcie trafił do kosza i zdobył pierwsze punkty w meczu, zmniejszył straty do 10 punktów (41:51), ale Ponitka rozpoczął wtedy zryw 9:2 i tyle Rosa Stelmet widziała.

Rosa walczyła, ale nie miała w sobotę szans. Waliła głową w mur, przeciwko świetnej momentami obronie Stelmetu (tylko 31% skuteczności z gry radomian), sromotnie przegrała rywalizację o zbiórki – aż 22:47. A w ataku nikt poza Michałem Sokołowskim nie potrafił regularnie zdobywać punktów. „Sokół” rzucił ich 13, ale jego koledzy, amerykańscy obwodowi, ledwie 11 razem – Thomas miał 6, a C.J. Harris 5. Znów nieskuteczni byli też podkoszowi Rosy.

W Stelmecie najwięcej punktów zdobył Bost (15), Koszarek miał 12 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty, a Ponitka dodał 10 punktów i 9 zbiórek. Dpbry mecz rozegrał także Adam Hrycaniuk (9 punktów, 7 zbiórek) i w końcówce Saso Filipovski mógł wpuścić na parkiet głębokich rezerwowych Kamila Zywerta i Jakuba Dera.

POLECANE