Stelmet na piątkę – cztery obserwacje po Avellino

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie Polski zagrali dwa bardzo dobre mecze w Europie (w środę pokonali 64:57 Sidigas na wyjeździe), Andrej Urlep naprawdę jest wyjątkowy, a Anwil, Polski Cukier czy MKS Dąbrowa Górnicza po prostu muszą grać w pucharach.

Vladimir Dragicević (fot. basketballcl.com)

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>

1. Entuzjazm adekwatny czy ponad miarę?

Ktoś powie – zerkając chłodnym okiem na tabelę grupy D Ligi Mistrzów – że nie ma przecież żadnych powodów do ekscytacji, która sporą część fanów polskiego basketu chyba w środę wieczorem ogarnęła. Owszem, mistrz Polski wygrał dwa mecze z rzędu w fazie grupowej Ligi Mistrzów, ale z bilansem 4-7 wciąż jest na ostatnim miejscu w grupie D, o awans wciąż będzie musiał mocno walczyć.  Czy zatem ta radość jest uprawniona?

Ano jest! Po przygnębiających jesiennych wieczorach z monotonną rąbanką i pięcioma porażkami z rzędu w Lidze Mistrzów, w ciągu tygodnia obejrzeliśmy zespół Stelmetu Enei, który pokonał wicemistrza i trzeci obecnie zespół Turcji (99:96 u siebie z Besiktasem) oraz wygrał na wyjeździe z zeszłorocznym półfinalistą, a obecnym liderem ligi włoskiej (64:57 w Avellino). To są bardzo dobre wyniki, a ekscytacja jest uprawniona także dlatego, że w tych wygranych nie ma ani grama przypadku – Stelmet w obu zupełnie różnych spotkaniach był zespołem lepszym, kontrolował wynik, wygrał zasłużenie.

2. Urlep ucina wątpliwości

Zastanawiacie się, co by było gdyby Andrej Urlep objął Stelmet wcześniej? Nie na początku sezonu, wtedy wszystko byłoby inne, ale np. po porażce w Nanterre, w połowie listopada, przed przerwą na reprezentację? Przecież Stelmet grający tak, jak obecnie, to drużyna walcząca o dobre miejsce w czwórce w grupie D, a nie tylko marząca o awansie. Wspomnienia grudniowych meczów z Nymburk i Arisem u siebie strasznie bolą…

Nad Arturem Gronkiem już nie ma sensu się znęcać, ale te dwa zwycięstwa z rzędu w Lidze Mistrzów pokazują, jak dobrym trenerem jest wciąż Urlep. Słoweniec totalnie odmienił zespół, w kilkanaście dni przywrócił go do życia. Nowe rozwiązania taktyczne, inny styl gry, spokój bijący z ławki rezerwowych, dobra komunikacja z drużyną, „ojcowskie” podejście do graczy… Za wcześnie na zdecydowane oceny, teraz liczymy, że Stelmet pójdzie za ciosem i jednak z grupy wyjdzie. Ale nawet, jak to się nie uda – odpukać! – to już wiemy, że dokładnie kogoś takiego potrzebował ten zespół.




3. Szeroka rotacja Stelmetu

Mistrz Polski ma w tej chwili 11 graczy gotowych do walki w Lidze Mistrzów – z podziałem na role i konkretne zadania. Świetnie u Urlepa gra Vladimir Dragicević, bardzo dobrze Martynas Gecevicius i Thomas Kelati, a Nikola Marković i Edo Murić dali to, czego mistrz Polski potrzebował – energię, waleczność, zdecydowanie w obronie i pod koszami.

W Avellino bardzo dobrze zagrali też Adam Hrycaniuk i Przemysław Zamojski, Łukasz Koszarek miał najlepsze w zespole +13, za waleczność chwalić można Filipa Matczaka, ale chyba największe wrażenie zrobił manewr Urlepa z Jarosławem Mokrosem. Ten ostatni przez 30 minut siedział na ławce, a potem zagrał całą czwartą kwartę – był dobry w obronie, zebrał ważną piłkę w ataku, w trudnym momencie mądrze wymusił faul i trafił dwa wolne. Nos trenera plus gotowość walczaka dały piękny efekt.

PS Ciekawe co będzie, jeśli do gry wróci Boris Savović.

4. Anwil, Cukier, Dąbrowa – do pucharów!

To już uwaga ogólniejsza, ale nasuwająca się po kolejnym dniu, w którym Rosa i Stelmet grały w Lidze Mistrzów tuż po sobie. I znów oba mecze były wciągające, dało się je oglądać. Rosa przegrała – można dodać: jak zwykle – ale tak, jak tydzień wcześniej w Wenecji, tak teraz z AEK do końca była w grze o zwycięstwo. I to grając momentami Szymonem Szymańskim, Jarosławem Trojanem czy Filipem Zegzułą, którzy – z całym szacunkiem dla nich – nie są graczami gotowymi do rywalizacji w Europie.

Ale gra w pucharach to po prostu dla polskich klubów po prostu konieczność, tylko tak można się rozwijać sportowo i organizacyjnie. Anwil, Polski Cukier i MKS Dąbrowa: macie ambicje, macie hale, macie pieniądze – musicie grać w Europie! Jeśli może Rosa, to wy po prostu musicie. Nie ma innej opcji, wszystko inne to tylko niepotrzebna asekuracja i strach.

ŁC