Stelmet pobity, ale szczęśliwy – Vielen Dank Telekom!

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie Polski dostali baty w Nymburku, ale na szczęście dla nich zacięty mecz w Bonn wygrał Telekom, a nie Sidigas Avellino. Stelmet Enea z bilansem 6-8 zajął czwarte miejsce w grupie D i awansował do 1/8 finału Ligi Mistrzów.

(Fot. basketballcl.com)

Szukasz butów retro? – sprawdź w Sklepie Koszykarza >>

Ostatni kwadrans meczu w Nymburku właściwie się nie liczył – mistrzowie Czech kontrolowali wynik, Stelmet nie miał szans na wygraną. Dobrze, że w końcówce uniknął pogromu, w czwartej kwarcie po trójce Dardana Berishy było już 80:59. Skończyło się „tylko” 84:70, to był zdecydowanie najsłabszy mecz Stelmetu za kadencji Andreja Urlepa.

A jednak możemy się cieszyć mimo porażki, bo Telekom Baskets Bonn pokonał Sidigas Avellino 79:74. Włosi zakończyli rywalizację z takim samym bilansem jak Stelmet, ale to zielonogórzanie wygrali dwa bezpośrednie spotkania. W końcówce spotkania w Bonn było sporo taktycznych fauli, ale gospodarze bezbłędnie wykonywali rzuty wolne, a goście nie trafili kluczowej trójki.

Stelmet? Posypał się szybko, już w drugiej kwarcie, która zaczęła się od zrywu 15:0 gospodarzy. Już wtedy widzieliśmy, że to nie jest dzień mistrza Polski, że zespół Urlepa nie potrafi już tak skutecznie przykryć braków w obronie skutecznym atakiem. Nymburk z łatwością wygrywał akcje jeden na jednego, rozrywał defensywę mistrzów Polski, znajdował pozycje na obwodzie. Dobre momenty miał Berisha (17 punktów), ale właściwie każdy gracz gospodarzy był zagrożeniem dla Stelmetu.

Na dodatek zielonogórzanie kompletnie zatracili dobry rytm gry w ataku i skuteczność. Pudłowali z czystych pozycji z dystansu, mylili się z bliska. W drugiej kwarcie spod kosza pudłowali i Nikola Marković, i Adam Hrycaniuk, i Vladimir Dragicević. Do przerwy było 47:35 dla Nymburka.

Po przerwie niewiele się zmieniło – no, może poza tym, że zamiast niecelnych rzutów oglądaliśmy serię strat Stelmetu. Gospodarze to wykorzystywali, kontrolowali wynik, utrzymywali prowadzenie. Także dlatego, że lepiej walczyli o zbiórki – zebrali aż 14 piłek w ataku.

Owszem, mistrzowie Polski poprawili obronę, w drugiej połowie Nymburk nie zdobywał punktów już z taką łatwością. Ale miało to niewielki wpływ na wynik, bo Stelmet długimi momentami grał słabo w ataku. Dragicević większość z 16 punktów zdobył, jak było po meczu, źle zagrał Martynas Gecevicius, skuteczności brakowało Łukaszowi Koszarkowi. Pochwalić można tylko Przemysława Zamojskiego (14 punktów).

Ale najważniejsze, że Stelmet gra dalej – zielonogórzanie awansowali do najlepszej 16 Ligi Mistrzów.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

Szukasz butów retro? – sprawdź w Sklepie Koszykarza >>




POLECANE