Stelmet równa w dół – drugi dzwonek ostrzegawczy

Stelmet równa w dół – drugi dzwonek ostrzegawczy

Share on facebook
Share on twitter

Drugie miejsce przed play-off, a wcześniej klapa w pucharach. Mistrz Polski gra przeciętnie, traci dużo punktów, przegrywa i wydaje się łatwiejszy do zdetronizowania niż w ostatnio.

Armani Moore (fot. Paweł Skraba/Plk.pl)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Fakt, że Stelmet nie zajmie pierwszego miejsca przed play-off, oczywiście o niczym nie decyduje – doskonale wiedzą o tym w Zielonej Górze, przecież dwa z trzech tytułów Stelmet zdobył startując z drugiej pozycji.

Jednak bagatelizowanie utraty pozycji nr 1, to zły pomysł – przegrywając walkę o miejsce lidera zielonogórzanie skazali się na granie większej liczby meczów we Włocławku w ewentualnym finale z Anwilem. A tego zawsze powinno się unikać.

Jeszcze większe wątpliwości niż miejsce w tabeli budzi gra Stelmetu – mistrzowie osiągają po prostu przeciętne wyniki. W drugiej rundzie z drużynami z obecnej ósemki mają kiepski bilans 2-4, a z tymi, którzy o awans do play-off walczą lub jeszcze niedawno walczyli, jest to zaledwie 5-5.

Czego innego oczekujesz od obrońcy tytułu, od drużyny, która ma doświadczenie z gry w Europie, sześciu byłych lub obecnych reprezentantów Polski i po prostu najsilniejszy skład w lidze.

To już nie jest ta obrona

Stelmet jak na standardy PLK wciąż broni przyzwoicie, ma drugi najlepszy wskaźnik DRtg w lidze (traci 99 punktów na 100 posiadań, lepsza jest tylko Rosa), ale jakoś rywale, szczególnie ci lepsi, się tym nie przejmują. Stal rzuciła mistrzom 90 punktów, Turów – 85, King – 84, Anwil – 81, Polski Cukier – 81, a Czarni – 79.

W tych sześciu meczach rywale Stelmetu trafili w sumie 49,2 proc. rzutów (w całym sezonie przeciwnicy mistrzów trafiają 42,9 proc), popełniali średnio tylko po 12,3 straty (we wszystkich 30 meczach – 15,7). Jeśli zielonogórzanie mają potencjał do gry w obronie, to z jakichś względów coraz częściej go nie wykorzystują.

Szczególnie symptomatyczny był sobotni mecz w Ostrowie Wlkp. – wydawało się, że Stelmet opanowuje sytuację na początku czwartej kwarty, tymczasem drużyna Artura Gronka straciła w tej części aż 27 punktów, a 14 z nich zdobył Marc Carter. Gracz bardzo dobry, ale czy nie do zatrzymania?

Tylko trzech pewniaków

Rotacja mistrzów Polski wciąż oczywiście jest szeroka, ale wcale nie wygląda na wyjątkowo silną. Oczywiście, od pięciu tygodni brakuje w niej Przemysława Zamojskiego, który do czasu kontuzji grał bardzo dobry sezon w ataku i w obronie. Możliwe, że on zatrzymałby w sobotę Cartera. Zastępujący go Filip Matczak jeszcze się w Stelmecie nie odnalazł – z silnymi Anwilem i Stalą nie pokazał nic, widać, że wejście na dużo wyższy poziom po transferze z Asseco może zabrać mu trochę czasu.

Podobnie jest zresztą z Jarosławem Mokrosem, który jak dotąd ginie w tłumie. Jeśli dodamy do tego, że w słabszej formie jest ostatnio Armani Moore (11 punktów i 4/14 z Anwilem, Turowem i Stalą, mniej widoczny także w obronie i na deskach), a po Jamesie Florencie i Karolu Gruszeckim nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać, to gra Stelmetu opiera się na niezawodnym zwykle Łukaszu Koszarku oraz Vladimirze Dragiceviciu z Nemanją Djurisiciem. A trzech pewniaków to wcale nie jest tak dużo.

Trzeba się w końcu zmusić

Problemem Stelmetu są też momenty dekoncentracji – widzieliśmy je w Zgorzelcu, we Włocławku, w Ostrowie, wcześniej niewytłumaczalne zapaści zespół miał też u siebie z Dąbrową Górniczą i w Słupsku. Znów – z rywalami grającymi w rytm hasła „Bij mistrza!” może się to zdarzać, ale tak często?

Pamiętamy obrazki z przerw na żądanie dla Artura Gronka z europejskich pucharów i jego głośne „Play the fucking defense!” w trzeciej kwarcie z Ciboną Zagrzeb, którą Stelmet przegrał 17:32. I może nie w tej skali, ale powtarza się to w lidze. Zielonogórzanie potrafią wyjść z szatni, także po przerwie, w najróżniejszych nastrojach – bywało, że niemal kładli się na parkiecie, bywało, że dokręcali śrubę.

Tych wahań jest za dużo, Stelmet wygląda momentami na zespół grający bez koncentracji. Argument, że koszykarze ciężej trenują szykując formę na play-off, więc teraz mogą grać słabiej, raczej odpada. To przypadek większości drużyn, które będą w ósemce.

Wszystko nadal otwarte

W grze Stelmetu nie ma i nie było jakiegoś wielkiego załamania, mistrzowie po prostu przez cały sezon równają do słabszych. Było kilka poważnych wpadek (w Słupsku, z Dąbrową), ale w większości przegranych spotkań była walka, czegoś po prostu brakowało. A to skuteczności, a to lepszej obrony, a to koncentracji. A może klimatu play-off i gry o wszystko?

Może Stelmet, trochę jak Cleveland Cavaliers (przy zachowaniu wszystkich proporcji), już niebawem wciśnie pedał gazu, zagra obronę z poprzedniego sezonu i rozstawi rywali po kątach? To wciąż – mimo siły Anwilu, ambicji Stali i nieprzewidywalności Rosy – najpoważniejszy kandydat do złota. Do powrotu szykuje się już Zamojski, weterani też wiedzą, kiedy zaczyna się prawdziwa gra – tak było przecież w Pucharze Polski, który Stelmet zdobył dość pewnie.

Ale i tak mistrzowie wyglądają na łatwiejszych do zdetronizowania niż ostatnio.

Łukasz Cegliński

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

POLECANE

tagi

Trybunał BAT opublikował kolejny wyrok przeciwko Stelmetowi. Z informacji FIBA wynika, że klub z Zielonej Góry jest winien litewskiemu strzelcowi ok. 40 tysięcy euro oraz musi pokryć koszty postępowań w wysokości dalszych 12 tysięcy euro.
22 / 11 / 2019 13:53

NBA

Portland zwolnili właśnie Pau Gasola, który po operacji lewej stopy nie był w stanie wrócić do gry. Wszystko wskazuje na to, że będzie to koniec jego niezwykłej kariery. Hiszpan to jeden z najwybitniejszych koszykarzy w historii światowej koszykówki.
21 / 11 / 2019 15:57
Obrona i organizacja gry Jazz w sezonie regularnym imponują, ale wielkich sukcesów z tego raczej nie będzie. Era dominujących centrów minęła bezpowrotnie. Nadszedł czas masy rzutów trzypunktowych i small ballu. Utah Jazz jest jednak zbudowane trochę na przekór dzisiejszym trendom. Czy mają szansę zdobyć mistrzostwo w tym składzie?
21 / 11 / 2019 10:22
Gościem Kamila Chanasa jest Mihailo Uvalin, mistrz Polski i dwukrotnie najlepszy trener PLK, który w ostatnich latach prowadził Stelmet Zielona Góra, Polpak Świecie, Kinga Szczecin i Śląsk Wrocław. Mnóstwo niezwykłych historii z ostatnich lat w polskiej koszykówce!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Portland zwolnili właśnie Pau Gasola, który po operacji lewej stopy nie był w stanie wrócić do gry. Wszystko wskazuje na to, że będzie to koniec jego niezwykłej kariery. Hiszpan to jeden z najwybitniejszych koszykarzy w historii światowej koszykówki.
21 / 11 / 2019 15:57
Choć zespół z Bandirmy tak mocny jak przed rokiem nie jest, to w starciu z Anwilem wciąż będzie faworytem. Patrząc na sytuację w tabeli, to spotkanie może być bardzo ważne w kontekście walki o miejsca 3. i 4 w grupie Ligi Mistrzów.
Już we wtorek podwójne emocje z koszykarską Ligą Mistrzów – najpierw Anwil zagra na wyjeździe z Bandirmą, a następnie Polski Cukier zmierzy się z (także tureckim) zespołem z Ankary. W niedzielę szlagier w NBA – Houston Rockets – Dallas Mavericks.