Stelmet rozbity w Rydze – oczy krwawią w VTB

Share on facebook
Share on twitter

Trwa gigantyczna niemoc Stelmetu w grze w ataku. Tym razem udało się przekroczyć granicę 50 punktów, ale z trudem. W ramach ligi VTB łotewski VEF Ryga wysoko pokonał drużynę z Zielonej Góry 83:57.

Igor Jovović / fot. VTB

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>

Tydzień temu mieliśmy wstydliwą przygodę w Krasnodarze, mimo wszystko 41 punktów Stelmetu uznając za wypadek przy pracy. Niedzielny mecz w Rydze był podobny pod wieloma względami do pojedynku z Lokomotiwem – Stelmet próbował walczyć, do przerwy był blisko rywala (przegrywał 33:37), ale na drodze do osiągnięcia czegokolwiek więcej znów stanęła fatalna gra w ataku.

W drugiej połowie zielonogórzanie zdobyli tylko 24 oczka, na przemian pudłując z otwartych pozycji, nadziewając się na bloki rywali czy popełniając straty. Widać było ochotę do gry u Łukasza Koszarka, w swoim stylu walczył Adam Hrycaniuk, bardzo dobrą pierwszą połowę zagrał Przemysław Zamojski, który z 15 punktami był najlepszym strzelcem Stelmetu.

Postawa części graczy była jednak dosyć dziwna. Michał Sokołowski w 30 minut na parkiecie oddał 4 rzuty, Markel Starks miał 1/8 z gry, a Zeljko Sakić 1/6. Eric Griffin zagrał tylko przez 3 minuty, a Jarosław Mokros i Filip Matczak tradycyjnie dostali od trenera Jovovicia jedynie po kilka minut na parkiecie.

VTB to silna liga, nawet jeśli rywal z Rygi jest jednym z najniżej notowanych zespołów w całej stawce. Porażki mogą się zdarzać, jednak styl gry Stelmetu od jakiegoś czasu w tych rozgrywkach jest koszmarny. Nawet wyczerpujący terminarz nie powinien być usprawiedliwieniem dla tego, co widzieliśmy po przerwie w Rydze.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>