Stelmet – stracona szansa na sukces

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie Polski prowadzili w Sassari 55:45 na początku drugiej połowy, ale dali się dogonić, a końcówkę zepsuli. No, ale trudno wygrać wyjazdowe spotkanie w pucharach, gdy popełnia się aż 22 straty. Dinamo zwyciężyło 74:70.

(Fot. FIBA.com)
(Fot. FIBA.com)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Stelmet swój pierwszy mecz w Lidze Mistrzów zaczął mecz tak źle, jak wyglądały jego ostatnie dni – po 5 minutach przegrywał 0:12. Ale trener Artur Gronek stopniowo wprowadzał rezerwowych, a ci byli w formie. Adam Hrycaniuk, Przemysław Zamojski, Armani Moore… A przede wszystkim James Florence!

Amerykański rozgrywający Stelmetu momentami brał na siebie ciężar gry i trafiał niesamowite rzuty – trójki wpadały mu w ostatnich sekundach pierwszej i drugiej kwarty. Ta druga – pod presją i z ośmiu metrów – była naprawdę niesamowita.

Na dodatek Stelmet stopniowo poprawiał obronę i dominował na deskach – dzięki temu odrabiał straty, a nawet osiągnął przewagę. Pogoń drużyny z Zielonej Góry robiła wrażenie: do przerwy było 39:32, a tuż po zmianie stron – nawet 45:35 dla gości po trafieniu Przemysława Zamojskiego. Ten, podobnie jak Łukasz Koszarek, trafiał trójki w ważnych momentach.

Tylko że w tej rywalizacji na zrywy gospodarze też mieli atuty – np. Dariusa Johnsona-Odoma, który w czwartej kwarty efektownie wykończył dwie kontry. Niesamowite trójki Roka Stipcevicia, reprezentanta Chorwacji, dały włoskiej drużynie prowadzenie 66:64 w 37. minucie.

W samej końcówce kilku ważnych, a także łatwych rzutów nie trafił Igor Zajcew, Florence nie zaczarował już kolejną trójką, mistrzom Polski przydarzyła się też strata (w sumie aż 22!), a gospodarze te pomyłki wykorzystali.

Florence zdobył dla Stelmetu 22 punkty (8/15 z gry), 10 dołożył Zamojski, a po 8 zdobyli Moore, Koszarek i Nemanja Djurisić. Dla Dinama najwięcej rzucił Johnson-Odom – 17.

ŁC

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>