Stelmet wygrywa, ale irytuje – Legia ambitna

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie Polski pewnie pokonali zespól z Warszawy 100:89, ale to Legia prowadziła przez większość meczu. Klasą dla siebie znów był Vladimir Dragicević.

Alex Hernandez / fot. A. Romański, plk.pl

adidas Harden Vol. 2 – to są buty na miarę MVP! >>

Andrej Urlep postanowił dać odpocząć Łukaszowi Koszarkowi i dał w ten sposób sygnał swojej drużynie, że mecz z odstającą od ligowej stawki Legią nie będzie traktowany w 100% poważnie. A przynajmniej – z tego co było widać na boisku – tak to zrozumiała ekipa z Zielonej Góry.

Gdy gospodarze przycisnęli w ostatniej kwarcie, wygrali spotkanie bez trudu, ale w międzyczasie bronili na kompromitująco słabym poziomie (51 punktów straconych do przerwy!) i kilka razy zostali wygwizdani przez własnych kibiców.

Legia walczyła dzielnie i od początku grała skutecznie. W I połowie trafiał, zatrzymany przez Stelmet w pucharze, Anthony Beane, który już do przerwy miał na koncie 15 oczek. Skończył mecz z 23 punktami, 6 zbiórkami i 8 asystami, trafił 8/23 z gry.

Spory potencjał pokazywał też Hunter Mickelson, skutecznie kończący akcje pod koszem. Amerykański środkowy zdobył 21 punktów i miał 7 zbiórek, trafił bardzo dobre 9/13 z gry. Nawet Jobi Wall był efektywny, zaliczył bardzo dobre 4/6 z dystansu.

Stelmet w ostatniej części kontrolował już mecz, wykorzystując swoją miażdżącą przewagę kadrową. Nie zawiódł Vladimir Dragicević, który w niecałe 29 minut zdobył 27 punktów, miał aż 14 zbiórek i 6 asyst, eval na poziomie 40! W przełomowych momentach trafiał James Florence (16 pkt.), na swoim dobrym poziomie grał też Martynas Gecevicius (16 pkt., ¾ z dystansu).

Po kolejnej porażce Polskiego Cukru Stelmet ma realne szanse na zajęcie drugiego miejsca po rundzie zasadniczej. Ciekawe, czy tak wyczekiwana przez kibiców poprawa gry w obronie kiedyś nastąpi.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

adidas Harden Vol. 2 – to są buty na miarę MVP! >>




POLECANE