Stelmet Zielona Góra, czyli głód sukcesu i zarząd po BAT-utą

Share on facebook
Share on twitter

W Zielonej Górze jak najszybciej chcieliby zapomnieć o poprzednim sezonie. Stelmet Enea BC po raz pierwszy od 6 lat zakończył sezon bez medalu. Kibice przyznali, że poczuli się tak jakby ktoś ich wybudził z pięknego snu. Nic dziwnego, że przez długi czas niektórzy wciąż mieli problemy z zaśnięciem.

Adam Hrycaniuk / fot. A. Romański, plk.pl

Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >>

Oczywiście synku – odpowiedziała mama. – Dzisiaj przeczytam ci bajkę o wujku Januszu, który był nieco roztargniony i nie zawsze pamiętał na czas o wszystkich rachunkach i fakturach.

– Ekhm… Przepraszam, że się wtrącę, ale chyba o mnie mowa – powiedział prezes Jasiński. – A więc oświadczam, że wszystko mam popłacone. Prąd, woda, gaz. Proszę bardzo. Czarno na białym.

Niestety innego zdania był ten nieznośny Trybunał Arbitrażowy, który zaczął wydawać kolejne wezwania do uregulowania zaległości wobec byłych koszykarzy Stelmetu. Jednym z nich był Karol Gruszecki, obecnie koszykarz Polskiego Cukru Toruń, który o wyroku Trybunału dowiedział się podczas wybierania miejsca na spędzenie wakacji.
– Batumi, ech batumi. Wzbudzić we mnie radość BAT umi… – śpiewał sobie Karol przeglądając katalog ofert last minute.

– Ale widzę, że Zielona Góra już nie jest już krainą mlekiem i winem płynącą – wtrącił pan Staszek. – Skoro nie mają kasy, to Stelmet może wypaść nawet poza pierwszą szóstkę.
A kto powiedział, że Stelmet nie ma pieniędzy na transfery?
– A widzisz pan jakiegoś nowego zawodnika? – drążył w lipcu pan Staszek.
Faktycznie, w pierwszej fazie sezonu ogórkowego Stelmet był raczej bierny na rynku transferowym. Jedynymi ruchami były te z klubu, ponieważ odeszli m.in. James Florence, Alex Hernandez, Jakub Der i Dominik Grudziński.

Kolejne tygodnie przyniosły jednak pierwsze umowy. W Zielonej Górze zaczęli pojawiać się nowi zawodnicy i to jacy: Markel Starks, Frank Hassel, Gabe DeVoe i Michał Sokołowski.
Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza ten ostatni, a dokładniej to negocjacje jego kontraktu, które przebiegały wręcz śpiewająco.
– Dam Ci torby z darami, auto z alufelgami, portfel cały wypchany dolaramiiii, a ty… – zachęcał prezes Jasiński.
A ja się skuszę – potwierdził Michał Sokołowski. – Stelmet jest dla mnie najlepszą opcją.

Nie tylko on postanowił ulec pokusie. Tym samym tropem podążył Igor Jovović, czyli nowy szkoleniowiec Stelmetu.
– „Skusiła mnie też opcja gry w europejskich pucharach” – wspominał szkoleniowiec w jednym z wywiadów.
– A no właśnie Igor, bo jest jedna rzecz, o której zapomniałem ci powiedzieć… – wtrącił prezes Jasiński.
Chodzi o to, że zespół nie zagra w eliminacjach do Ligi Mistrzów, ani w Eurocupie, ale w lidze VTB. Nie powinno to jednak stanowić większego problemu dla nowego trenera, ponieważ zarówno przed nim jak i przed całym zespołem zostały postawione inne wyzwania.
– Chcę widzieć głód – powiedział prezes Jasiński podczas uroczystej kolacji z całym zespołem.
– Jeśli nie będziemy dostawać pensji na czas, to z pewnością będzie głód. Głód, bieda, nędza – odpowiedział jeden z zawodników.
Prezesowi chodziło oczywiście o głód zwycięstw. Z tego powodu z zespołem pożegnali się ci, którzy z reguły byli „po obiedzie”, czyli Vlado Dragicevic i Martynas Gecevicius.

Wspomniany głód zaczęło być widać gołym okiem już po rozpoczęciu przygotowań, gdyż Stelmet bardzo dobrze spisywał się w sparingach.
– Jestem bardzo zadowolony z postawy zespołu – cieszył się prezes Jasiński. – „Drużyna funkcjonuje jako team. Nowi zawodnicy „przegryzają się” ze starymi”.
– Fajnie, ale kogo interesują sparingi? – wtrącił James Florence.
– James, ty się lepiej nie odzywaj, bo już tutaj nie grasz – zauważył prezes. – Mnie interesują wyniki sparingów. W ekipie jest chemia, a do tego dochodzi też bardzo dobra skuteczność, aż za dobra.

Może dlatego klub postanowił podziękować jednemu z lepszych strzelców zespołu, czyli Frankowi Hasselowi. Jeszcze kilka tygodni temu eksperci mówili o jego lewej ręce, że jest kopalnią punktów, a teraz tą samą ręką Frank podpisał rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.

Klub rozwiązał kontrakt również z Edo Muriciem, ale tutaj przyczyna była nieco inna. Nieoficjalnie wiadomo, że poszło o kwestie językowe.
– Ok, czyli Edo nie potrafił trzymać języka za zębami – stwierdził pan Staszek.
No niezupełnie. Chodzi o zmiany w sztabie szkoleniowym. Otóż nowym trenerem przygotowania fizycznego został Nikola Musić i powstał problem.
– Murić. Musić. Wołam jednego a przychodzi drugi i na odwrót. Głupoty można dostać – żalił się trener Jovović.
A nie prościej było się do nich zwracać po imieniu?
– Na to nie wpadłem. No ale już trudno.
– Nie oszukujmy się. Edo był dziwnym zawodnikiem. Nie potrafił złapać kontaktu z drużyną, ciągle wymyślał jakieś kontuzje i trzymał rower na balkonie – dodał prezes Jasiński.

Ruch w Zielonej Górze trwał w najlepsze. Do drużyny dołączyli jeszcze Mindaugas Kacinas, Zeljko Sakić i Darko Planinić, ale biorąc pod uwagę fakt, że tego pierwszego nie ma już w Stelmecie, to chyba nie warto jakoś specjalnie przywiązywać się do pozostałych nazwisk.

Stelmet wprowadził sporo zmian. Wszyscy w Zielonej Górze mają nadzieję, że blamaż z zeszłego sezonu, bo tak chyba można określić brak medalu, już się nie powtórzy. Dużo będzie zależało od tego, czy w drużynie będzie lider z prawdziwego zdarzenia, bo w zeszłym sezonie tego zabrakło.

„W zeszłym sezonie wszyscy chcieli być liderami, no może poza Adamem Hrycaniukiem” – mówił w jednym z wywiadów Łukasz Koszarek.
Kto wie, a może to właśnie akurat „Bestia” sprawi, że koszykarze Stelmetu stworzą mocną ekipę i zmienią się ze spasionych w wygłodniałe kocury?

Michał Szczyżański

W ramach cyklu, Autor przed sezonem w luźniejszej formie przybliża kolejne zespoły PLK. Ukazały się już:

Spójnia Stargard, czyli hell’s basket i ogłoszenia drobne >>
Legia Warszawa – fortuna kołem się toczy, a żona dla Australijczyka >>
Miasto Szkła Krosno, czyli po szklanie i…. legendy NBA na Podkarpaciu >>
GTK Gliwice – jest rewolucja, muszą być ofiary >>
AZS Koszalin – cień Phila i Himilsbach z serbskim >>
Polpharma Starogard Gdański, czyli skomplikowany związek i Młode Wilki >>
Arka Gdynia, czyli Familiada oraz tajemnica polsilvera >>
Trefl Sopot, czyli milczenie jest oznaką zgody >>
TBV Start Lublin, czyli stay tuned with lubelska ferajna >>
King Szczecin, czyli stabilizacja i nowe szaty Króla >>
MKS Dąbrowa Górnicza, czyli przepraszam, czy tu weryfikują? >>
Rosa Radom, czyli dryfowanie bez kapitana >>




Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >>

POLECANE