Stephen Jackson: Bywałem tak spalony, że rzucałem nad tablicą

Share on facebook
Share on twitter

Na emeryturze można się już przyznać. Były mistrz NBA w barwach San Antonio Spurs, Stephen Jackson potwierdził, że w trakcie kariery zdarzało mu się palić marihuanę tuż przed samym wyjściem na parkiet.

marihuana

Znasz się na NBA? – wygrywaj w zakładach! >>

Obecność tzw. miękkich narkotyków nie jest żadną tajemnicą w środowisku NBA. Co jakiś czas któryś z zawodników zaliczy na tym polu małą wpadkę, albo zdecyduje zabrać się głos w debacie dotyczącej skutków palenia marihuany przez zawodowych sportowców, która trwa zresztą od dawna.

Rzadko kiedy jednak któryś z graczy przyznaje, że na haju zdarzało mu się być nawet w trakcie meczu o stawkę. O podobne wyznanie pokusił się właśnie Stephen Jackson, który w podcaście „I Am Rapaport: Stereo Podcast” prowadzonym przez aktora Michaela Rapaporta zdradził, że przypalić zdarzało mu się nawet przed samym spotkaniem.

– Po prostu muszę być szczery, było kilka spotkań, przed którymi zdarzało mi się zapalić i potem zaliczyłem świetny występ – mówił podczas audycji 38-letni dziś Jackson. – Ale było też kilka meczów, przed którymi zapaliłem i po trzech minutach byłem już na ławce rezerwowych, a rzuty za trzy mało przelatywały ponad tablicą. „Proszę, uspokój się, ta faza musi minąć” mówiłem sobie.

Mistrz NBA z 2003 roku poszedł jednak jeszcze o krok dalej. Według jego relacji nie tylko on sięgał po zakazane substancje, a o wszystkim wiedzieć miał chociażby jego były trener z czasów gry dla Golden State Warriors – Don Nelson. I jeśli wierzyć słowom Jacksona, nie miało to stanowić dla niego większego problemu.

– Byliśmy w Utah i przedstawiciele ligi odpowiedzialni za testy na obecność narkotyków byli tam, żeby zrobić nam ostatni test w sezonie, więc mogliśmy już palić, co nie? Z Donem Nelsonem rozmawialiśmy o trawce cały czas. Nie miał problemu z gadaniem o tym. Przeszliśmy nasz ostatni test w Utah, tak? Więc ja i Baron (Davis) wychodzimy z szatni, krzycząc podekscytowani, że możemy palić do końca sezonu, a Don Nelson przybił nam piątki w stylu „Tak, możemy teraz palić!”.

Stephen Jackson spędził w NBA 14 sezonów (2000-2014), utrzymując średnie na poziomie 15,1 pkt., 3,9 zb., 3,1 as. i 1,3 prz. Na przestrzeni całej swojej kariery reprezentował barwy Nets, Spurs, Hawks, Pacers, Warriors, Bobcats, Bucks oraz Clippers.

Dla Warriors grał przez 2,5 sezonu. W tym czasie zarobił prawie 20 milionów dolarów i tylko raz, zaraz po transferze z Pacers w trakcie rozgrywek 2006/07 pomógł im zakwalifikować się do fazy play-off, gdzie w drugiej rundzie polegli w pięciu meczach z Utah Jazz. Jak widać, wielkich sukcesów z ekipą z Oakland nie osiągnął, ale przecież najważniejsze, to się dobrze bawić…

TISSOT – Niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >>

Mateusz Orlicki

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.