STK Czarni Słupsk – talent to nie wszystko

STK Czarni Słupsk – talent to nie wszystko

Share on facebook
Share on twitter
W Słupsku zbudowano zespół w oparciu o bardzo dobre nazwiska, ale nie było drużyny potrafiącej mobilizować się na całe mecze i każdego rywala. Czarni w 1. lidze przypominali trochę Stelmet Zielona Góra z sezonu 2017/18 i trudno byłoby im odnieść sukces w playoff.
Mantas Cesnauskis / fot. STK Czarni Słupsk, Czarni To Wy

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

STK Czarni Słupsk rozpoczynali sezon 2019/20 jako jeden z faworytów do wygrania 1. ligi. Na koniec rozgrywek arbitralnie przyznano im drugie miejsce, chociaż mieli gorszy bilans niż trzecie WKK Wrocław. Paradoksalnie przedwczesne zakończenie sezonu i 2. miejsce mogło być lepszym wynikiem niż w przypadku dokończeniu sezonu w normalnych warunkach i z playoff.

Błędy przy budowie składu

Mantas Cesnauskis świetnie prowadził zespół dwa sezony temu, gdy w trakcie rozgrywek przejął obowiązki trenera od Roberta Jakubiaka. Gdy zbudował swój autorski skład, nie było już tak kolorowo. Oczywiście Czarni ciągle byli drużyną z czołówki 1. ligi, pełną bardzo dobrych zawodników z widocznym pomysłem na grę, ale nie obyło się bez błędów oraz problemów.

Pierwszym z nich była budowa zespołu. Cesnauskis chciał zbudować skład z mobilnymi centrami, lepiej poruszającymi się na nogach i mogącymi kryć również centrów rzucających z dystansu. Trochę w opozycji do tego, co widzieliśmy w pierwszym sezonie słupszczan w 1. lidze. Na pozycji środkowego szkoleniowiec STK postawił więc na Szymona Długosza i Wojciecha Frasia. Dobór takich centrów miał daleko idące, niekoniecznie pozytywne efekty.

Problemy pod koszem najbardziej pokazywały mecze z rywalami z czołówki. W trzech przegranych meczach z WKK oraz Górnikiem, Czarni tracili prawie 115 punktów na 100 posiadań i pozwalali na 59 proc. skuteczności przeciwników w pomalowanym. 

Gdy przyjrzymy się poszczególnym środkowym, to okazuje się, że z Frasiem na boisku STK traciło 118 punktów na 100 posiadań i pozwalało na 63 proc. celnych rzutów z trumny przeciwko 2 najlepszym drużynom 1. ligi. W analogicznej sytuacji z Długoszem na parkiecie te liczby wynosiły odpowiednio 115 punktów i 63 proc., a dodatkowo Szymon jest gorszym ofensywnie graczem. 

Te mecze jak w soczewce pokazywały, jakie problemy ma Cesnauskis i jak wielkim błędem było rozstanie się z Damianem Cechniakiem. Ewidentnie brakowało pod obręczą dużego centra, który straszył rywali blokiem lub po prostu swoją obecnością.

Czarni chcieli być gotowi na granie przeciwko niskim centrom rzucającym za 3 punkty czy czwórkom grającym na środku, więc po sezonie 2018/19 nieco zmienili skład pod koszem. Jak na ironię, to właśnie ci duzi stanowili o sile swoich ekip (Niedźwiedzki został MVP, Cechniak był jednym z liderów najlepszego zespołu z Wałbrzycha), a Czarni przeciwko nim lepiej wypadali bez swoich podstawowych centrów. 

Brak skupienia

Czarni mieli w składzie dużo talentu, przede wszystkim ofensywnego. Może zabrakło też graczy defensywnych, od czarnej roboty, których zaangażowanie nie jest widoczne w podstawowych statystykach. Natomiast przede wszystkim brakowało koncentracji oraz agresji w grze. 

Patrząc na nazwiska w składzie oraz konfrontując je z wynikami, można było odnieść także wrażenie, że ten skład był pierwszoligowym odpowiednikiem Stelmetu Zielona Góra 2017/18. Zdarzały się mecze z drużynami z dołu i środka tabeli, w których po zdobyciu 20-punktowej przewagi, podopieczni Cesnauskisa błyskawicznie ją tracili. Ten brak koncentracji i dostosowywanie się poziomem do słabszych rywali był widoczny. Sporo wyrównanych meczów było przepychane dopiero w czwartej kwarcie lub samej końcówce. 

Można zaobserwować to również w statystykach. W pierwszych trzech kwartach STK miało net rating na poziomie +4.8, a w czwartych +17.7. W ostatnich 5 minutach czwartych kwart – przy wyniku oscylującym wokół 5 punktów różnicy – Czarni byli lepsi od rywali aż o +18.6 punktów na 100 posiadań. 

Wynikało to przede wszystkim z ogromnego talentu, który drzemał w drużynie ze Słupska. Przyciśnięcie rywala w samej końcówce nie stanowiło dla STK problemu i robiło to wrażenie, ale brakowało takiej gry na przestrzeni 30-35 minut.

Czarni mieli moment bardzo dobrej gry, ale dominowała przeciętna i poniżej oczekiwań. Nie byli tak świetną drużyną, jak Spójnia przed awansem do PLK, choć ich skład na to wskazywał. Ba, nie byli nawet najlepszą drużyną w 1.lidze w tych rozgrywkach. I można mieć duże wątpliwości czy byliby w stanie przejść drugą rundę playoffów z taką obroną. 

Często powtarza się, że playoffy rządzą się swoimi prawami, to prawda, ale ciężko spodziewać się po zespole, który miał olbrzymie problemy w obronie przeciwko czołówce, że nagle zacznie być o 15 czy 20 punktów  na 100 posiadań po tej stronie boiska lepszy. Górnik, WKK, Sokół – na którąś z tych drużyn prędzej czy później słupszczanie by trafili. I musieliby wygrać w serii, a to mogłoby być karkołomne zadanie, skoro średnio tracili przeciwko nim 113.7 punktów na 100 posiadań.

Jacek Mazurek, @PulsBasketu

.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, kenijski skrzydłowy Nuni Omot (26 lat, 206 cm) jest jednym z kandydatów do gry w Treflu Sopot. Klub z Trójmiasta stara się o wypożyczenie go z tureckiego Tofasu Bursa, tamtejszy zespół cały czas nie podjął jednak w tej sprawie decyzji.
4 / 12 / 2020 14:00

NBA

Od tygodni spekulowano, że Russell Westbrook pożegna się z Houston Rockets przed startem sezonu. Tak się ostatecznie stało, gdy Westbrook został wytransferowany do Waszyngtonu. Jak się okazuje, był to ruch zgodny z preferencjami Jamesa Hardena, który wobec tego ma zacząć sezon w koszulce “Rakiet”.
4 / 12 / 2020 10:35
W najnowszym odcinku podcastu gościem Kamila Chanasa jest Sitek, wrocławski raper. Rozmowa o koszykówce, stylu życia i muzyce – nie brak mocnych tekstów i dobrego humoru!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
„To największa niespodzianka od…wczoraj” – tak FIBA Europe zatytułowała na twitterze informację o wygranej 92:90 Szwajcarii z Serbią, dzień po chyba jeszcze bardziej sensacyjnym triumfie Danii nad Litwą. Bohaterami zostali bracia Marko i Dusan Mladjan, nie tylko skuteczni przez cały mecz, ale też autorzy decydującej o zwycięstwie akcji.
29 / 11 / 2020 10:30
Przejrzeliśmy Rumunów i potrafiliśmy wykorzystać ich słabości. Pod nieobecność liderów, świetnie w ważnych rolach odnaleźli się Michał Sokołowski czy Michał Michalak. Trener Mike Taylor dostał szansę na testowanie ustawień przed trudniejszym meczem z Izraelem w poniedziałek.
Są niespodzianki i są sensacje. Ta druga wydarzyła się w piątkowy wieczór, gdy w meczu eliminacji do EuroBasketu 2022 reprezentacja Danii pokonała Litwę 80:76. Bohaterem spotkania był koszykarz Zastalu Zielona Góra Gabriel „Iffe” Lundberg, autor 28 punktów i autor decydującej o zwycięstwie akcji w końcówce.