Stomil idzie po awans – Olsztyn chce poważnej koszykówki

Share on facebook
Share on twitter

Miasto, w którym w kosza zaczynał grać Maciej Zieliński, znów może mieć drużynę w rozgrywkach centralnych. Odrodzenie odbywa się pod marką Stomilu, to daje nadzieję na sukces.

(fot. stomil.olsztyn.pl/Emil Marecki)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Na razie to tylko amatorska III liga, największe niziny w kraju, ale klimat jest dobry, coraz lepszy. Niedawny mecz koszykarzy Stomilu z SMS PZKosz Władysławowo w hali Urania obejrzało 1,1 tys. widzów, klub znany dotychczas głównie z piłkarzy zyskuje nowy wymiar.

I niebawem, po roku istnienia, może mieć koszykarską sekcję w II lidze. Rozgrywki w pomorskiej III lidze Stomil wygrał z bilansem 10-2, za kilkanaście dni będzie gospodarzem turnieju półfinałowego o awans.

Czujemy się mocni. Udowodniliśmy swoje możliwości i w lidze, i w sparingach, i w Pucharze Polski PZKosz. Mamy i graczy młodych, i doświadczonych, takich jak Tomek Panewski, Tomek Sosnowik i Rafał Chudzik – oni grali nie tylko w II, ale także w I lidze – mówi Wojciech Glabas.

Iść drogą Kutna

I właściwie od Glabasa należy zacząć, bo to najlepszy i najbardziej doświadczony koszykarz zespołu. 27-letni podkoszowy rozegrał 19 spotkań w PLK w barwach Anwilu, ale najbardziej znany jest z Polfarmeksu Kutno, w którym spędził trzy sezony w latach 2011-14.

Dwa lata temu zakończył jednak karierę i wrócił do rodzinnego Olsztyna. Po zakończeniu studiów prawniczych dostał się na aplikację radcowską, pracuje w kancelarii, próbuje swoich sił jako agent koszykarski. Z czasem zaczął też myśleć o koszykówce w Olsztynie, w Stomilu.

To musiał być ten klub, bo nie ma najmniejszego sensu robić czegoś większego poza tą marką. Na dodatek pojawiła się taka możliwość, bo prezes klubu Mariusz Borkowski chciałby odbudować wielosekcyjny Stomil – mówi Glabas. – Koszykówka ociepla wizerunek klubu, to coś świeżego.

Glabas mówi, że w klubie jest przede wszystkim koszykarzem, ale pomaga w organizacji swoim sporym doświadczeniem z różnych lig i znajomością rynku. Wskazuje na wzorce, które chciałby naśladować Stomil.

Na razie myślimy o II lidze, żeby nauczyć się prowadzenia trochę większego klubu, ale patrzymy w stronę Polfarmeksu Kutno. Widziałem od kuchni, jak ten zespół się rozwijał, jak poziom sportowy i organizacyjny budował stopniowo i powoli, jak osiągał kolejne awanse – mówi koszykarz.

Nasza wizja rozwoju na dzisiaj kończy się na I lidze, dalej nie wybiegamy w przyszłość. Nie będziemy się też spieszyć. Na Warmii i Mazurach, w jednym z najbiedniejszych regionów Polski, stworzenie mocnego klubu, jest trudniejsze niż gdzie indziej.

Wychować nowego Zielińskiego

Stomil chce także zająć się szkoleniem młodzieży na takim poziomie, by być sensowną alternatywą dla młodych chłopaków z regionu. – Teraz ci najbardziej utalentowani wyjeżdżają zazwyczaj do Trójmiasta lub Poznania, a przecież mogliby grać w Olsztynie.

Mamy w mieście kilka koszykarskich szkółek i nie jest to dobre – nie ma ujednoliconego systemu szkolenia, nie ma drużyn ligowych, gdzie można kontynuować grę i się rozwijać. Chcemy to zmienić – część naszych obecnych koszykarzy zamierza zająć się szkoleniem, ja też o tym myślę. Istotą naszego projektu nie będzie ściąganie zawodników, tylko wychowywanie własnych. Piłkarski Stomil bazuje właśnie na wychowankach – mówi Glabas, który w kosza uczył się grać w Trójeczce Olsztyn.

I to właśnie ten klub był w pewnym sensie podstawą budowy koszykarskiej drużyny Stomilu. Trójeczka w poprzednim sezonie walczyła o II ligę, ale nie wywalczyła awansu. Teraz trener Piotr Wichranowicz i część koszykarzy grają o ten sam cel jako Stomil.

Gdyby awans udało się wywalczyć, Olsztyn miałby trzeci męskich zespół na poziomie centralnym w historii. Najpierw była Warmia, która w sezonie 1963/64 doszła nawet do finałowego turnieju o awans do I ligi, a na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej grała też trzy lata później. Do końca lat 60. grała już jednak o ligę niżej. Natomiast w sezonie 1998/99 oraz w latach 2008-11 na trzecim poziomie ligowym występował AZS Olsztyn.

No i przecież właśnie w Olsztynie uczył się grać w koszykówkę Maciej Zieliński – to w hali Urania wypatrzył go Arkadiusz Koniecki, który od razu sprowadził do Wrocławia późniejszą gwiazdę Śląska.

Stomil na razie sprowadza kibiców na halę. Na obiekcie OSiR trzecioligowy zespół mogło oglądać maksymalnie 250 osób, ale na wspomnianej Uranii możliwości są dużo większe. A zainteresowanie – właśnie ze względu na markę Stomilu – też jest spore. – Koszykówka w Olsztynie odżywa – zapewnia Wojciech Glabas. I dodaje, że jak po wznowieniu kariery nadarzy się okazja zagrać jeszcze w wyżej lidze w barwach Stomilu, to na pewno z niej skorzysta.

Łukasz Cegliński

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>