Świetny Draymond Green – znów robi różnicę w Warriors

Share on facebook
Share on twitter

Ekscentryczny zawodnik w playoff powrócił do formy z poprzednich sezonów. Został pierwszym graczem w historii Golden State, który w serii zanotował średnie na poziomie triple – double. Gdy Draymond Green jest w formie, Warriors to inna drużyna.

Draymond Green, fot. Wikimedia Commons

Buty adidas D Rose 8 – w rewelacyjnej cenie!! >>

Sezon zasadniczy nie był specjalnie udany dla Draymonda Greena. Można było odnieść wrażenie, że brakowało mu tej niezwykłej fizyczności, z której słynął w poprzednich latach, a jego wpływ na grę Warriors (zwłaszcza obronę) nie był już tak duży. W playoff oglądamy jednak tego samego gracza, który był jednym z najważniejszych elementów mistrzowskich teamów – wulkan energii, napędzający atak i łatający dziury w obronie.

W całej serii z Pelicans, Draymond zanotował rewelacyjne średnie na poziomie 14.8 punktu, 11.8 zbiórki, 10 asyst, 2.4 przechwytu oraz 1.6 bloku. „Człowiek od wszystkiego” to mało powiedziane, to jest po prostu serce tej drużyny. Ostatnio często trochę zapominane, gdy wszyscy zwracają uwagę na strzeleckie popisy innych gwiazdorów zespołu.

Warriors mają oczywiście dużo więcej powodów do optymizmu. Wygląda na to, że do pełnej dyspozycji po kontuzji wrócił Stephen Curry, który w ostatnim meczu bez problemu zagrał 37 minut i zdobył 28 punktów. Kevin Durant (średnio 28 pkt.. w playoff) nie znajduje dla siebie godnych obrońców, swoje rzuty trafia Klay Thompson. I na dodatek teraz jeszcze Green w optymalnej dyspozycji? Rockets mają się czego obawiać!

Dobrze wie to też Green – No dobra, było trochę gadania o tych Rockets, ale opowieści o tym, że są zbudowani, aby nas pokonać są dobre na styczeń. A teraz przyszedł czas na prawdziwą grę i my jesteśmy na to gotowi – mówi w swoim buńczucznym  stylu zawodnik. I jakkolwiek skończy się finał Zachodu, jedno jest pewne – Draymond znów da z siebie wszystko, a może nawet trochę więcej.

Buty adidas D Rose 8 – w rewelacyjnej cenie!! >>




POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi