PRAISE THE WEAR

Świetny Schenk, świetny Groselle, świetny Scruggs! Złoto jednak dla Trefla Sopot?

Świetny Schenk, świetny Groselle, świetny Scruggs! Złoto jednak dla Trefla Sopot?

Seria finałowa potrwa przynajmniej sześć spotkań! Trefl, aby faktycznie stał się mistrzem Polski, musi wygrać dwa kolejne mecze. W poniedziałkowy wieczór pokonał Kinga w Sopocie - 88:84.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Względem poprzedniego spotkania Arkadiusz Miłoszewskiego nie zmienił wyjściowej piątki Kinga, z kolei Żan Tabak zdecydował się na jedną zmianę – zrezygnował z Andy’ego Van Vlieta, by skorzystać z umiejętności Benedeka Varadiego.

Najwyraźniej takie ustawienie zadziałało od razu. Trefl błyskawicznie osiągnął prowadzenie 12:3. Można powiedzieć, że sopocianom wychodziło wszystko, ich rywalom – nic. Atak Kinga kompletnie się nie kleił! Ale to tylko przez początkowy fragment meczu. Później mistrzowie Polski systematycznie łapali rytm, aż na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty objęli pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu.

Obaj szkoleniowcy bardzo skutecznie wykorzystywali swoje przerwy na żądanie. Czas dla trenera Miłoszewskiego? W pierwszej akcji trafienie szczecinian. Czas dla trenera Tabaka? Błyskawiczna odpowiedź sopocian. Ale rywalizowali nie tylko oni. W pewnym momencie iskrzyło również na linii… Mazurczak – Van Vliet!

Druga kwarta to z kolei zrywy konkretnych zawodników. Świetnie grał Geoffrey Groselle, świetnie grał Andrzej Mazurczak. Ten drugi czasem rzucał z naprawdę niestandardowych pozycji, a i tak trafiał. Dobry moment zaliczył również Jarosław Zyskowski, który w nieco ponad minutę zdobył sześć punktów. Po pierwszej połowie Trefl prowadził 45:41.

Chwilę po rozpoczęciu trzeciej odsłony z dystansu trafił Avery Woodson. A to nie był dziś częsty widok. W całym meczu mistrzowie Polski trafili zaledwie 5 trójek! Dwie z nich – właśnie Woodson. Trefl z kolei wciąż chętnie sięgał po rozwiązanie w postaci dostarczania piłek do dobrze ustawionego Geoffrey’a Groselle’a. Amerykanin z polskim paszportem wręcz dominował w strefie podkoszowej, szczególnie nad Morrisem Udeze.

Na czwartą kwartę obie ekipy wychodziły przy ośmiopunktowym prowadzeniu gospodarzy. Całkiem symboliczny moment miał miejsce już w pierwszej akcji Trefla. Sopocianie wznawiali grę zza linii końcowej, a Jakub Schenk odbił piłkę od… pleców Andrzeja Mazurczaka, w ten sposób rozpoczynając akcję i zdobywając punkty. I choć rozgrywający Kinga wyglądał kapitalnie w tym meczu, to jednak przez zdecydowaną większość czasu górą byli podopieczni Żana Tabaka.

Do końca spotkania pozostały cztery minuty, a przewaga Trefla wciąż była na identycznym poziomie, co wcześniej. Gorąco zaczęło się robić, gdy upłynęła kolejna minuta. Mistrzowie Polski momentalnie zerwali się do odrabiania strat! Te zaczęły topnieć. Z 83:68 dla Trefla do… 86:84! Przy okazji drugiego rzutu wolnego pomylił się jednak Michale Kyser, a Tony Meier faulował w sposób niesportowy (!) zbierającego piłkę Andy’ego Van Vlieta! W ten sposób wysłał Belga na linię rzutów wolnych. Później po jednym punkcie dołożyli jeszcze wspomniany Van Vliet oraz Schenk, a Trefl wygrywał 88:84. I taki też był rezultat poniedziałkowego starcia. W serii finałowej wciąż prowadzą jednak dotychczasowi mistrzowie Polski, obecnie – 3:2.

Postacie, które warto wyróżnić w składzie Trefla? Przede wszystkim Jakub Schenk, Geoffrey Groselle i Paul Scruggs, choć ten ostatni w końcówce podjął raczej niezbyt dobrą decyzję. Ale ta skuteczność z dystansu… Bajka! Jej z kolei zabrakło Jarosławowi Zyskowskiemu. Poza tym – 11 punktów “Zyzia”, duża wartość dla drużyny. A wśród szczecinian? Generał Andrzej Mazurczak i wchodzący z ławki Przemysław Żołnierewicz. Oni dziś wyglądali w barwach Kinga najlepiej.

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami