Szymon Żaba-Żabiński – w Polsce nie ma takiego drugiego!

Share on facebook
Share on twitter

Gra jednocześnie w II lidze koszykówki i w II lidze piłki ręcznej. A na dodatek jest trenerem, sędzią, nauczycielem i studentem matematyki.

Szymon Żaba-Żabiński (Fot. Paula Lesiak/AZS PŚK)
Szymon Żaba-Żabiński (Fot. Paula Lesiak/AZS PŚK)

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

Nie wiadomo, czy to jedyny koszykarz w Polsce, który na poziomie centralnym gra także w innej dyscyplinie. Szymon o drugim takim nie słyszał. Ale może o takim zawodniku wie ktoś z czytelników?

31-letni kielczanin ma 195 cm wzrostu i jest środkowym AZS PŚk Galerii Echo Kielce lub kołowym AZS PŚk Kielce. Obie drużyny grają w II ligach, czyli na trzecim poziomie rozgrywek. Sekcje powstały w 2010 roku, gdy na kampusie Politechniki Świętokrzyskiej wybudowano nową halę.

Silniejsi są piłkarze ręczni, którzy rok temu zajęli trzecie miejsce w swojej grupie. Koszykarze debiutują w II lidze, w której znaleźli się dzięki jej rozszerzeniu – wcześniej trzykrotnie bezskutecznie walczyli o awans na boisku.

W koszu na swojej pozycji jestem dość niski, ale gram pod koszem, bo u nas w drużynie nie ma wysokich. Jestem walczakiem, obijam się zwykle z wyższymi graczami, których próbuję pokonać siłą i sprytem. Walczę o zbiórki, pomagam drużynie zasłonami, królem strzelców nigdy nie będę – opowiada Szymon.

W piłce ręcznej moją główną zaletą jest gra w obronie, na środku. Często trener robi tak, że mnie wpuszcza do obrony, a kogoś innego do ataku. Choć ja też potrafię tam zagrać, to żaden problem – dodaje.

Dwa treningi dziennie, serio

W sobotę Żaba-Żabiński rozegrał dwa mecze – o 14 sezon zainaugurowali piłkarze ręczni (21:26 z Krakowiakiem), o 18 pierwsze spotkanie rozegrali koszykarze (43:76 z Turem Bielsk Podlaski). Szymon zdobył 2 punkty, 3 zbiórki i 2 asysty w trakcie kwadransa gry w meczu koszykarzy, wcześniej dłużej niż zwykle grał na kole w ataku.

No dobra Szymon, podaj swój rozkład tygodnia. – Poniedziałek – ręczna, wtorek – kosz, środa – ręczna, czwartek – kosz, piątek – ręczna, a później kosz.

Że co, przepraszam bardzo? – No tak, mam dwa treningi tego samego dnia, jeden po drugim. Trening ręcznej zaczyna się o 17.30 i trwa do 19. Kończę, idę do szatni, zmieniam strój i wychodzę na trening kosza, który zaczyna się właśnie o 19.

OK, ktoś powie, że to tylko II liga, żaden poziom, amatorskie granie. Ale taki rozkład tygodnia, dwa treningi w piątkowy wieczór – to jednak duże wyzwanie. – Łatwo nie jest, to trzeba powiedzieć. W tygodniu mam trzy treningi w ręczną, cztery w kosza – choć ten jeden siłowy opuszczam, bo odrabiam go sobie indywidualnie poranną siłownią i bieganiem.

Przygotowanie fizyczne może nie jest moim konikiem, ale lubię nad nim pracować, fascynuje mnie to, do sezonu szykuję się naprawdę mocno. Wiem, że grając w dwóch drużynach, muszę być mocny i wytrzymałościowo daję radę – mówi Żaba-Żabiński.

Daje radę? Michał Filarski z KU AZS PŚk dodaje, by koniecznie napisać, że Szymon to terminator, który przygotowaniem fizycznym bije na głowę młodszych kolegów, a gdyby uczelnia miała swoją Galerię Sław i wieszała koszulki pod dachem hali, to Żaby-Żabińskiego powinna zawisnąć pierwsza. Obie, oczywiście.

(Fot. Paula Lesiak/AZS PŚK)
(Fot. Paula Lesiak/AZS PŚK)

Co to znaczy mocny faul?

Szymon zauważa, że koszykówka i piłka ręczna pod względem fizycznym są podobne. – Chyba najbardziej ze wszystkich dyscyplin. Co chwila przebiegasz przez boisko, rozgrywasz podobnej długości akcje, w której są przyspieszenia itp. Siatkówkę i piłkę ręczną czy koszykówkę i piłkę nożną połączyć byłoby trudniej.

Pytam, czy czasem te dwie podobne dyscypliny mu się nie mylą. – Zdarza się, że pewne nawyki wychodzą nie w tej grze, co powinny. W koszykówce każdy ruch z piłką zaczynasz od kozła, w ręcznej możesz zrobić trzy kroki i dopiero kozioł. W kosza gram jednak dłużej, więc więcej przenoszę do piłki ręcznej.

Z drugiej strony ręczna jest bardziej kontaktowa, faule są naprawdę mocne. Jak nie przełączę się na tryb koszykarski odpowiednio wcześnie, to na tym piątkowym treningu zdarzają się mocniejsze zagrania – mówi Szymon.

Co nas kręci, co nas podnieca

W koszykówkę zaczął grać późno, w trzeciej klasie liceum, początki były na tyle trudne, że ćwiczył z dziewczynami i niektóre były od niego lepsze. – Ale łapałem wszystko w miarę szybko. Technicznie mistrzem świata nie jestem, pewnych rzeczy już nie przeskoczę, ale zaangażowanie i waleczność są na odpowiednim poziomie.

W ręczną zaczął grać jeszcze później, dopiero na studiach w Krakowie. – Po prostu zgłosiłem się na treningi. Grałem w lidze uniwersyteckiej, w Akademickich Mistrzostwach Polski. Po powrocie do Kielc postanowiłem sprawdzić się w lidze, bo akurat tworzyła się drużyna AZS Politechniki Świętokrzyskiej.

Setki razy się zastanawiałem, co bym wybrał… Bardzo, bardzo, bardzo ciężki wybór. Czasami mam ochotę grać tylko w kosza, ale przychodzą dni, w który podnieca mnie granie w piłkę ręczną – mówi Żaba-Żabiński.

Co dopisał proboszcz?

(Fot. Paula Lesiak/AZS PŚK)
(Fot. Paula Lesiak/AZS PŚK)

Ale nie myślcie, że to koniec jego aktywności. – Trenuję koszykarki AZS PŚK – to nie jest ligowa drużyna, naszym celem jest dobra gra w Akademickich Mistrzostwach Polski. Skończyłem też kurs sędziowski, na razie głównie jestem sędzią stolikowym. Jestem także nauczycielem wychowania fizycznego w liceum, w którym uczę też przedsiębiorczości. A sam jeszcze studiuję dziennie – matematykę. W Krakowie skończyłem gospodarkę przestrzenną.

Niezwykły człowiek, prawda?

Na koniec pytam Szymona o nazwisko, też przecież nietypowe. Skąd Żaba-Żabiński? – Historia, a może legenda jest taka, że tak wymyślił sobie ksiądz. Mój dziadek miał na nazwisko Żaba, ale mój stryj i tata – już Żaba-Żabiński. Kiedyś było tak, że wpisy i formalności załatwiało się  u proboszcza, a temu ponoć nie spodobało się samo Żaba. I dopisał Żabiński – najpierw starszemu bratu mojego taty, a potem i jemu.

Ja takie nazwisko odziedziczyłem. Niektórzy myślą, że tak się dobrali moja mama i tata – ona Żaba, on Żabiński, ale to jednak inny przypadek.

Łukasz Cegliński

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

POLECANE

Już po 3 kolejkach odchodzi trener Jacek Winnicki, cały zespół ukarano finansowo, rozwiązano kontrakty z Yancym Gatesem i Grzegorzem Surmaczem, a Jay Threatt i Nikola Jevtović zostali zawieszeni. W Ostrowie po tych czystkach trzeba będzie budować zespół od nowa.