Tajemnica Drew Brandona – zbierał, bo musiał

Share on facebook
Share on twitter

25-letni Amerykanin został bohaterem Gryfii, zaliczył triple-double, powalczy o kolejne. Głównie – dzięki zbiórkom. O nie musiał walczyć od małego, by w ogóle dostać piłkę.

Drew Brandon (fot. Czarni Słupsk)

James Harden wygrywa w takich butach – sprawdź modele >>

Czarni od tygodni balansują na krawędzi, w ostatnich dniach niebezpiecznie zajrzeli w przepaść, ale jednocześnie – wygrywając z Asseco – napisali jedną z najfajniejszych historii sezonu. A efektowny podpis złożył pod nią Drew Brandon, który zaliczył dziewiąte w historii PLK i pierwsze od 6 marca 2014 roku triple-double: miał 28 punktów, 18 zbiórek i 11 asyst.

Sytuacja w klubie jest ciężka, ale ja nie mam na nią wpływu, nic nie mogę zrobić. Mogę za to wyjść na boisko i dać z siebie wszystko – mówi nam Brandon, który przed spotkaniem z Asseco usłyszał od Marka Łukomskiego, że wobec odejścia Dominica Artisa i Justina Wattsa, ma się szykować na 40 minut gry. I tylko skinął głową, widać było zadowolenie. Na boisku spędził ostatecznie 39 minut i 17 sekund.

I było to jego pierwsze triple-double w karierze. – Wcześniej zawsze czegoś mi brakowało, a to jednej asysty, a to dwóch zbiórek, czasem punktów – mówi Drew, który poprzednio grał w rumuńskim Phoenix Galati (8,8 punktu, 5,6 zbiórki, 4,4 asysty), niemieckim Bayerze Leverkusen (10,4 – 5,8 – 4,3), na uczelni Eastern Washington (dwa lata ze średnimi 10,7 – 6,4 – 4,7), a wcześniej jeszcze w Sierra College (15,5 – 7,4 – 6,8) i w liceum Santiago w rodzinnej miejscowości Corona w Kalifornii (16,5 – 7,4 – 1,1).

I zapewne rzuca wam się w oczy to, co rzuciło się Łukomskiego. – Regularność. Czy w Rumuni, czy w Niemczech, czy w NCAA, Drew notował bardzo podobne statystyki świadczące o jego wszechstronności. Pewnie, ma jakieś swoje wady, które nie pozwalają mu grać na wyższym poziomie, ale dla nas to teraz bardzo dobry gracz – mówi trener Czarnych.

Na jego liście obserwowanych rozgrywających Brandon był już przed sezonem, a także po jego rozpoczęciu. Ale początkowo Czarni bardzo chcieli się wzmocnić Jermainem Love’em – ten zwlekał z decyzją, ostatecznie się nie zgodził na podpisanie kontraktu, ze względu na niepewną sytuację klubu. Wybrał Trefl.

Wtedy Czarni odezwali się do Brandona, który od początku sezonu był bez klubu. – Było zainteresowanie mną, ale drużyny szukały przede wszystkim punktujących jedynek, a to nie moja charakterystyka. Czekałem więc na odpowiednią ofertę – mówi rozgrywający Czarnych, który kontrakt podpisał w połowie października. Do końca sezonu, za 10,8 tys. dolarów. Innymi słowy – za grosze, w porównaniu do wielu słabszych graczy w PLK.

W Czarnych rozegrał 14 spotkań – notuje średnio 10,9 punktu, 7,6 zbiórki oraz 4,0 asysty, ta niesamowita regularność znów występuje. Ale jeśli spojrzymy na cztery mecze, które rozpoczynał w piątce, to mamy już odpowiednio 16,2 – 13,2 – 7,0. I tak może być do końca sezonu.

Przede wszystkim – ze względu na niesamowity jak na rozgrywającego instynkt do zbiórek. Brandon jest w tym momencie trzecim zbierającym PLK spośród aktywnych graczy, lepsi są tylko D.J. Shelton i Vladimir Dragicević, najlepsi podkoszowi ligi.

Skąd ta umiejętność? – Nie jest to nic nadzwyczajnego, po prostu jako młody gracz, nastolatek, musiałem ostro walczyć o piłkę, o pozycję. Wtedy byłem dużo niższy, potem, gdy skończyłem szkołę średnią, wyraźnie urosłem, zacząłem grać dużo bardziej atletycznie – tłumaczy Brandon, który jak na rozgrywającego jest wysoki, mierzy 193 cm wzrostu.

Nie jesteśmy zresztą pierwsi, którzy zwracają uwagę na te jego zbiórki. Gdy Brandon studiował i grał na Eastern Washington, od tego artykuł o nim zaczął „The Spokesman-Review” zauważając, że Drew jest jednym z najlepiej zbierających rozgrywających w całej NCAA. – To przez mojego starszego brata Spencera. Nie chciał mi podawać, musiałem piłki zbierać – mówił dzisiejszy koszykarz Czarnych.

W NCAA miewał mecze z takimi statystykami jak 13-14-6, 15-9-10, 5-12-11, 11-8-13 czy 18-9-10, w PLK w końcu się przełamał i dobił do triple-double. I coś nam się wydaje, że to z Asseco wcale nie musi być ostatnim w tym sezonie.

Drew Brandon – pierwszy koszykarz PLK z dwoma triple-double?

ŁC

James Harden wygrywa w takich butach – sprawdź modele >>




POLECANE