Tankowanie w Dallas? Nie ma mowy!

Share on facebook
Share on twitter

Uwaga, uwaga, to nie ćwiczenia! Dallas Mavericks po raz pierwszy wygrali w tym sezonie trzy mecze z rzędu i niespodziewanie zbliżyli się do ósmego miejsca w Konferencji Zachodniej.

(fot. Wikimedia)
(fot. Wikimedia)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Może trochę trudno w to uwierzyć, ale jak się okazuje, zespół prowadzony przez Ricka Carlisle’a nie powiedział jeszcze w tym sezonie ostatniego słowa. W środę po zaciętej końcówce ograli w United Center Chicago Bulls (99:89) i odnieśli tym samym trzecie kolejne zwycięstwo. W ich przypadku to pierwsza taka seria w obecnych rozgrywkach.

Jeszcze niecały tydzień temu, 12 stycznia zamykali tabelę Konferencji Zachodniej z najgorszym bilansem 11-27. Teraz po zaliczeniu tej krótkiej passy wskoczyli na 12. miejsce i nagle do ostatniej premiowanej awansem do fazy play-off lokaty brakuje im zaledwie 3,5 meczu.

Aktualnie na 8. pozycji uplasowali się Denver Nuggets (17-23). Wyższe miejsca z racji klasy rywalizujących o nie drużyn oraz różnicy pomiędzy 7. i 8. miejscem, która wynosi aż 6,5 meczu, są już raczej poza zasięgiem. Choć oczywiście rozgrywki są ledwie na półmetku i niczego nie można jeszcze w tej kwestii wykluczyć.

Teoretycznie Mavs mogłoby wyjść na dobre odpuszczenie tego roku. Mogliby trochę poprzegrywać i zatankować po jak najwyższy pick w drafcie. Awans do play-off z ostatniego miejsca i tak oznacza bowiem szybką eliminację po bolesnym zderzeniu z Golden State Warriors.

Wygląda jednak na to, że ekipa z Dallas mimo wszystko chce o ten awans powalczyć. Być może nawet nie przez wzgląd na dochód związany z rozegraniem kilku (w domyśle czterech) dodatkowych meczów czy rzeczywisty głód rywalizacji, a bardziej dla Dirka Nowitzkiego i J.J. Barei, dla których może to być przecież ostatni taniec.

Od początku tego sezonu przez kontuzje obaj opuścili już po 25 spotkań. Od czasu powrotu znów jednak zaczynają prezentować się bardzo dobrze. Barea pauzował chwilę dłużej i wystąpił dopiero w 5 pojedynkach, ale w dwóch ostatnich zdobył już łącznie 27 punktów, trafiając 10 z 13 rzutów z gry, a także dołożył 9 asyst.

Warto zaznaczyć, że choć 16 meczów to niewielka próba, to statystycznie jest to jego najlepszy sezon w karierze. W nieco ponad 25 minut spędzanych na boisku notował do tej pory średnio 12,3 pkt. (16,3 w 9 pierwszych meczach sezonu), 2,9 zb. i 5,1 as.

Dirk natomiast po kontuzji tylko raz na przestrzeni 11 potyczek nie zdobył przynajmniej 10 „oczek”, a we wtorek w United Center zaliczył swoje pierwsze double double w tym sezonie (10+10). Ich wspólna gra z Bareą nadal potrafi cieszyć oczy i, jeśli wytrwają w zdrowiu, rzeczywiście może pomóc Mavericks doczłapać się do tego 8. miejsca.

Póki co to wciąż rzucająca co mecz najmniej punktów (średnio 95,7) i najgorsza na tablicach (37,9 zb.) drużyna w NBA. Trzeba również pamiętać, że te trzy ostatnie zwycięstwa odnieśli w meczach z Suns, Timberwolves oraz Bulls i tylko to ostatnie może robić jako takie wrażenie.

Z drugiej strony w tych trzech meczach mieli 9. wskaźnik NetRTG w lidze, średnio na sto posiadań zdobywając 6 punktów więcej niż rywale. Poza tym teraz czekają z kolei na powrót do gry Andrew Boguta, który zmaga się z urazem ścięgna. W pełnym składzie to wciąż drużyna, która ma prawo ubiegać się o miejsce w czołowej ósemce Zachodu.

Do tego potrzeba jednak więcej zwycięskich serii, najlepiej obejmujących także triumfy z bezpośrednimi rywalami do awansu – Nuggets, Blazers, Kings i Pelicans. Jak na razie z każdym z nich mają remis 1:1.

Mateusz Orlicki

Niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >>

POLECANE