Tatum lepszy w Bostonie – jak teraz ugości go Simmons?

Share on facebook
Share on twitter

Pojedynek Celtics z Sixers w drugiej rundzie play-off na Wschodzie to także rywalizacja świetnych debiutantów. Po dwóch spotkaniach Jayson Tatum ma więcej powodów do zadowolenia, a Ben Simmons wreszcie musi zagrać znacznie lepiej.

Ben Simmons / fot. wikimedia commons

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Celtics i Sixers spotykali się w playoffs dziesiątki razy na przestrzeni lat, co sprawiło, że jest to jedna z najbardziej zaciętych rywalizacji w historii NBA. W ostatnich dekadach tych pojedynków było jednak znacznie mniej niż kiedyś – ostatnio obie te drużyny spotkały się w playoffs w 2012 roku, także w drugiej rundzie, kiedy to po siedmiu meczach lepsi okazali się Celtowie. Tegoroczny pojedynek jest więc szansą na odrodzenie się tej wspaniałej rywalizacji.

Także dlatego, że w obu zespołach znajdziemy wielu młodych zawodników, którzy w przyszłości mogą stanowić o sile swoich drużyn, co z kolei powoduje, że Celtics i Sixers mogą w kolejnych latach toczyć wiele bojów o prymat w Konferencji Wschodniej. Pierwszoplanowymi postaciami takich pojedynków będą zapewne Jayson Tatum oraz Ben Simmons, którzy już teraz – w swoich pierwszych sezonach w NBA – odgrywają znaczące role w drużynach.

Ale po dwóch meczach tej serii to Tatum może uśmiechać się pod nosem: jego zespół prowadzi 2-0, a on sam w obu meczach zdobywał powyżej 20 oczek. Co więcej, w czwartek po raz czwarty z rzędu przekroczył granicę 20 oczek, a w bogatej historii bostońskiej organizacji był jeszcze tylko jeden rookie, któremu się to udało – Larry Bird.

20-latek po prostu nie wygląda jak zawodnik, który dopiero co wszedł do ligi, lecz jak doświadczony już weteran z co najmniej kilkoma występami w All-Star Game. Simmons z kolei, po świetnej grze w serii z Heat, tym razem ma sporo problemów z defensywą Celtics, czego efektem był słabiutki jego występ w G2.

Rozgrywający zespołu z Filadelfii zdobył zaledwie jeden punkt w całym spotkaniu i tym razem rzeczywiście wyglądał jak prawdziwy rookie (niektórzy, w tym Donovan Mitchell, spierają się, że Simmons wybrany w drafcie w 2016 roku nie jest pełnoprawnym pierwszoroczniakiem). W dwóch spotkaniach w Bostonie, Sixers byli gorsi od Celtics aż o 44 punkty, gdy Simmons był na parkiecie.

Tak słaba postawa 21-letniego Australijczyka sprawiła, że trener Brett Brown w meczu numer dwa dał sporo minut rezerwowemu TJ McConnellowi, który odpłacił się bardzo solidną grą (8 punktów, 5 asyst i najlepsze w drużynie +16).

Wszystko może się jednak jeszcze zmienić, bo teraz seria przenosi się na dwa mecze do Filadelfii i bardzo ciekawe będzie, w jaki sposób na słabe mecze w Bostonie odpowie Simmons. Także dla Tatuma będzie to spory sprawdzian, choć już w serii z Bucks pokazał, że również na wyjeździe potrafi zagrać bardzo dobre spotkanie.

Historia przemawia za Celtics, którzy jeszcze nigdy nie przegrali siedmiomeczowej serii, w której prowadzili 2-0 (ich bilans to 36-0) – analogicznie, Sixers jeszcze nigdy takich strat nie odrobili (0-11). Jeśli więc Tatum nadal będzie grać jak all-star, a Simmonsowi nie uda się uporać ze swoimi problemami, to Szóstkom może być bardzo ciężko przełamać w końcu tę złą passę. Mecz numer 3 tej serii – już dziś (sobota), o godz. 23.00 polskiego czasu.

Tomek Kordylewski

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>




POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.