PRAISE THE WEAR

Teraz pierwsza liga, później ekstraklasa! Resovia nie chce marzyć tylko o utrzymaniu [WYWIAD]

Teraz pierwsza liga, później ekstraklasa! Resovia nie chce marzyć tylko o utrzymaniu [WYWIAD]

Zainteresowanie ze strony kibiców, dostępność hal, budżet, transfer Kacpra Młynarskiego - wszystkie te tematy poruszyliśmy w rozmowie z Jakubem Gibałą, prezesem koszykarskiej Resovii. Kiedy Rzeszów doczeka się ekstraklasy?

fot. OPTeam Resovia Rzeszów

Piotr Janczarczyk: Jakie jest – według pana – zapotrzebowanie na koszykówkę w Rzeszowie? Ostatnio do pierwszej ligi awansowały niemałe ośrodki koszykarskie. Noteć Inowrocław, ŁKS Łódź, Resovia Rzeszów. Mocny zestaw!

Jakub Gibała, prezes OPTeam Resovii Rzeszów: Do pierwszej ligi awansowały trzy duże marki, a za klubem idą kibice – tak jak w naszym przypadku. Buduje się to wieloletnią historią. Podczas niedawno zakończonych play-offów dochodziło do sytuacji, gdy liczba przyjezdnych kibiców z Rzeszowa była większa niż lokalnych fanów. To o czymś świadczy. Zapotrzebowanie jest duże. Można powiedzieć, że gramy dopiero trzy lata po przerwie od koszykówki, a i tak czasami brakuje nam miejsc w hali, która pomieści około 750 osób.

P.J.: Właśnie. Jak wygląda sytuacja z halą? Jak było dotychczas, a jak będzie od nowego sezonu?

J.G.: Hala Podpromie najczęściej jest zajęta przez siatkarki i siatkarzy. To drużyny, które rokrocznie walczą o medale mistrzostw Polski. Większość spotkań rozegraliśmy w hali przy ul. Towarnickiego. Jest nowsza, ale… to mimo wszystko hala szkolna. Podczas większości spotkań osiągnęliśmy komplet sprzedanych biletów. Gdy zbliżały się te najbardziej istotne mecze, to moglibyśmy sprzedać nawet dwa razy tyle, a może i trzy. Zapotrzebowanie jest duże, a to przecież był trzeci szczebel rozgrywkowy. Z kolei Podpromie nie jest nowoczesną halą, na której można robić niesamowite rzeczy, jeśli chodzi o technologię. To także kwestia rozkładania parkietu. Do tego – terminarz. Hala musi być też udostępniania dla gości na trening przedmeczowy, więc w przypadku spotkania zaplanowanego w trakcie weekendu, wypada więcej niż dzień. Co będzie od nowego sezonu? Jesteśmy po rozmowach z miastem. Planujemy rozegrać około sześciu spotkań na Podpromiu, a pozostałe – jeszcze przy ul. Towarnickiego. Uda się jednak tę halę nieco rozbudować, przede wszystkim poprzez rozkładane trybuny za koszem.

P.J.: Zahaczmy o jeszcze jeden temat. Michał Gabiński! Rozpoczęliście współpracę już rok temu. Co przez rok nauczył się pan od “Gabiego” i jaka jest jego pozycja w klubie?

J.G.: “Gabi” chciał być częścią Resovii – najpierw jako zawodnik, później jako osoba, która będzie zajmowała się sprawami organizacyjno-sportowymi. Mam na myśli funkcję dyrektora sportowego. Przez ostatnie lata koszykówka na Podkarpaciu kulała, jeśli chodzi o liczbę drużyn, zwłaszcza w Rzeszowie. Trzeba było poznać to środowisko. Nie znaliśmy nawet stawek, które obowiązują. Od niego jednak mogliśmy otrzymać tę wiedzę. Jest na tyle długo w tym sporcie, że zna większość zawodników, ale i agentów. Miał z nimi styczność.

P.J.: Idąc dalej, kolejna postać – Mateusz Bręk. Czy on znajdzie się w pierwszoligowym składzie?

J.G.: Rozmowa między trenerem a zawodnikiem odbędzie się niebawem. Wiele zależy od… młodzieżowców. Nie było szkolenia młodzieży, więc musimy mieć “zaciąg” z zewnątrz. Toczą się rozmowy, by z kilkoma młodzieżowcami być już po słowie. I przykładowo – jeśli będą pokrywali się pozycją z Mateuszem, to nie wiem, czy to będzie miało sens, żeby dochodziło do dublowania czy niewielu minut.

P.J.: Od przedstawicieli Noteci, czyli innego klubu, który awansował z drugiej ligi, dowiedziałem się, że budżet inowrocławskiego klubu wynosił łącznie 1,5 miliona złotych – łącznie ze wszystkimi wydatkami, ale i szkoleniem młodzieży. Jak to wygląda w przypadku Resovii Rzeszów?

J.G.: To są podobne kwoty. Poznaliśmy się, wymieniliśmy informacjami. Wartości są zbliżone. Zresztą, dawno w drugiej lidze nie było tak mocnego sezonu. Nie jestem zdziwiony, że tyle klubów starało się ściągać koszykarzy z pierwszej ligi. Wiele ośrodków chciało awansować, to był drogi sezon.

P.J.: Omówmy w takim razie transfery tych zawodników, którzy wcześniej zostali ogłoszeni.

J.G.: Norbert Ziółko – z nim mieliśmy umowę 1+1. W momencie awansu ten kontrakt został automatycznie wydłużony. Warto dodać, że w tych ostatnich meczach potwierdził, że jest w stanie prezentować fajny poziom i walczyć o minuty w pierwszej lidze. Pokazał charakter, pokazał umiejętności sportowe. Ma resoviacki charakter! Wojtek Wątroba? To też fajna historia, że jest z nami dłużej. Wszedł z nami do pierwszej ligi, zostaje. Był to raczej naturalny ruch. Skoro na tę pozycję nie szukamy młodzieżowca, to Wojtek zasługuje na to miejsce. Jest zawodnikiem o fajnych gabarytach, mobilnym, pasującym do taktyki trenera. Dawid Zaguła? Również niemałe umiejętności. Grał w pierwszej lidze, w kolejnych występach przeszkodziły mu problemy zdrowotne. Ma coś do udowodnienia. Na warunki pierwszoligowe będzie bardzo wartościowym zawodnikiem.

P.J.: I na koniec – Kacper Młynarski. Przed momentem został ogłoszony nowym zawodnikiem Waszego klubu. Skąd pomysł?

J.G.: Kacper to człowiek stąd, tu się wychował, tu ma przyjaciół. Koszykówki nie było tu jednak 13 lat, więc fajnym nawiązaniem będzie jego powrót do Rzeszowa. Będzie z nami budował kolejny krok. Podpisaliśmy umowę na dwa lata. Chcemy dać sygnał, że Resovia nie będziemy słabym beniaminkiem, którzy marzy tylko o tym, by się utrzymać. Chcemy mierzyć wyżej. Chcielibyśmy w przeciągu kilku sezonów zrobić kolejny awans, a w najbliższym – walczyć o play-offy.

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami