Tissot mierzy NBA – także w All Star Game!

Share on facebook
Share on twitter

Porzingis o ułamki sekund szybszy od Jokicia i prawie buzzer beater Michaela Jordana. Za nami Weekend Gwiazd, czas na 4. odcinek magazynu, przygotowywanego przy współpracy z marką Tissot – oficjalnym chronometrażystą NBA.

Michael Jordan i Kobe Bryant (fot. wikimedia commons)

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

PIERWSZA KWARTA

Szybszy na finiszu: Kristaps Porzingis

Mierzący 221 cm wzrostu Kristaps Porzingis wygrał piątkowy konkurs umiejętności, choć w finale mierzył się z teoretycznie szybszym i bardziej przystosowanym do wyznaczonych zadań Gordonem Haywardem. Niespodziewanie aż do ostatniej „stacji”, przy której wystarczyło trafić trójkę, szli łeb w łeb, a Łotysz przypieczętował zwycięstwo, trafiając już za pierwszym podejściem.

Jeszcze więcej szczęścia miał w półfinale, w  którym mierzył się z innym przedstawicielem podkoszowych – Nikolą Jokiciem z Denver Nuggets. Tym razem na metę dotarł znacznie wcześniej, ale celna okazała się dopiero druga próba, przy której jego piłka wpadła do kosza tuż przed tą rzuconą niemal w biegu przez rywala.

https://www.youtube.com/watch?v=idLs3O3Dj_Y

DRUGA KWARTA

10 minut na miarę rekordu: Anthony Davis

Podczas Meczu Gwiazd rozgrywanego w Nowym Orleanie gwiazdor miejscowych Pelicans pełnił zaszczytną funkcję gospodarza i koledzy z drużyny postanowili oddać należne mu z tego tytułu honory. Jako że zawody odbywały się przy minimalnym zaangażowaniu w defensywę, podjęto próbę pobicia rekordu punktowego ustanowionego w 1962 roku przez Wilta Chamberlaina, który wynosił 42 „oczka”.

Gdy na zegarze Tissot rozpoczynała się IV kwarta, Davis miał już na swoim koncie 32 punkty. Szansa na pobicie legendy była spora, rozpoczęto więc wielkie odliczanie. Nowy rekord ustanowił już po 4 minutach gry, ale do końca postanowił go jeszcze lekko wyśrubować. Skończył na 2:37 sekund przed końcową syreną, dobijając do 52 „oczek”. Chwilę później odebrał także nagrodę MVP.

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

TRZECIA KWARTA

60 sekund dla Craiga Sagera

Po zakończeniu konkursu rzutów za trzy punkty, w którym po dogrywce lepszy od Kyriego Irvinga okazał się Eric Gordon, wszyscy jego uczestnicy pozostali na parkiecie i wzięli udział w dodatkowej zabawie. Zaproszono do niej także kilka znanych osobistości spoza koszykówki, w tym m.in. aktora Michaela B. Jordana.

Polegała ona na tym, że przez 60 sekund, które odmierzał zegar Tissot, wszyscy kolejno rzucali za trzy z ustawionego naprzeciw kosza stanowiska. Każda celna próba oznaczała 10 tys. dolarów dokładanych do puli przeznaczonej dla fundacji zmarłego reportera TNT Craiga Sagera. W sumie udało się uzbierać 130 tys. USD, ale Stephen Curry stanął przed szansą na powiększenie kwoty do okrągłych 500 tys.

Mimo 9 prób dwukrotnemu MVP nie udało się trafić do kosza, ale wówczas z pomocą przyszli Shaquille O’Neal oraz najmłodszy syn Sagera, którzy nie pozwolili, aby taka kasa przeszła im koło nosa i wspólnie postawili kropkę nad „i”.

CZWARTA KWARTA

Prawie buzzer beater na pożegnanie: Michael Jordan

W 2003 roku Michael Jordan po raz trzeci, ale tym razem definitywnie, kończył koszykarską karierę. Zaliczył wówczas również 14. i ostatni występ w Meczu Gwiazd. Podczas 36 minut spędzonych na parkiecie zdobył 20 punktów i dobijając do 262 „oczek”, zepchnął Kareema Abdul-Jabbara z pierwszego miejsca klasyfikacji strzelców Meczów Gwiazd (od tamtego czasu zdążyli wyprzedzić go Kobe Bryant i obecny lider zestawienia LeBron James).

Wisienką na torcie, pięknym pożegnaniem „His Airness” miała być ostatnia akcja meczu. Trwała jeszcze pierwsza dogrywka. Na tablicy wyników widniał remis 136:136. Drużyna Wschodu miała dokładnie 23,1 sekundy, aby zapewnić sobie zwycięstwo. Wiadomo, do kogo powędrowała piłka. Michael Jordan stanął naprzeciwko Shawna Mariona i zrobił to, czym katował rywali przez całą karierę. Pokiwał, pokiwał, zszedł do prawego rogu i trafił piękny rzut z odchylenia.

Niestety trochę się pospieszył, gdyż ekipie z Zachodu pozostawił jeszcze 3 sekundy na odpowiedź. Choć warto odnotować, że na 21,7 sekundy do końca zegar odmierzający czas akcji zrobił sobie krótką przerwę. Te 3 sekundy wystarczyły, aby po drugiej stronie parkietu Kobe Bryant popsuł Jordanowi całe święto. Wymusił faul Jermaina O’Neala i z linii rzutów wolnych doprowadził do drugiej dogrywki, którą Zachód wygrał już bardzo pewnie różnicą 10 punktów.

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi