Tissot mierzy NBA – Thomas kocha czwarte kwarty

Share on facebook
Share on twitter

Spektakularna ucieczka Spurs, wielki John Wall i jeszcze większy Isaiah Thomas – bo prawdziwe gwiazdy najjaśniej błyszczą w końcówkach. Czas na najnowszy odcinek magazynu przygotowywanego przy współpracy z Tissot – oficjalnym chronometrażystą NBA.

fot. Tissot

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

PIERWSZA KWARTA
Tak blisko, a tak daleko
Choć ostatecznie Bucks nie zdołali wyeliminować faworyzowanych Raptors, to na sam koniec serii pokusili się jeszcze o efektowny zryw, którym napędzili rywalom niemałego stracha. W połowie trzeciej kwarty mieli do nich aż 25 punktów straty. Wydawało się, że jest już po zawodach, ale walczący do końca koszykarze Jasona Kidda wykrzesali z siebie jeszcze resztki sił i rzucili się gościom do gardeł.

Zaczęli od trzech kolejnych trójek, a skończyli dystansowym trafieniem Jasona Terry’ego dającym im prowadzenie 80:78. Zanotowali fantastyczną serię 34:7, co według zegarów TISSOT zajęło im dokładnie 14 minut i 11 sekund. Co prawda, na ostatnie 3 minuty meczu zabrakło im już sił i to Raptors uciekli z wygraną dającą im awans, ale młode „Kozły” nieźle ich w tej serii poturbowały, dając wyraźny sygnał, że ich czas jeszcze nadejdzie.

https://www.youtube.com/watch?v=8LHXSn-MoSo

DRUGA KWARTA
Ucieczka na finiszu
Spurs zanotowali drugą najdotkliwszą, domową porażkę w fazie play-off w historii ligi, ale już dwa dni później odpowiedzieli we właściwy dla siebie sposób. Choć trzeba przyznać, że zanim udało im się odjechać, Rockets długo utrzymywali się w grze. Aż do feralnej czwartej kwarty, w której gospodarze odpalili turbodoładowanie.

Podczas gdy zegary TISSOT odmierzały ostatnie 12 minut spotkania, gospodarze wytoczyli na parkiet najcięższe działa. Najpierw swoje zrobili rozpoczynający tę część meczu zmiennicy, a chwiejącego się na nogach rywala wykończyli wracający na boisko starterzy. Szybka seria 19:0 i było po sprawie. Ostatnią ćwiartkę Spurs wygrali aż 33:13, a cały mecz 121:96.

TRZECIA KWARTA
John Wall vs Atlanta Hawks
Skoro już mowa o wielkich występach w ostatniej części meczu, trudno przejść obojętnie obok eksplozji Johna Walla w szóstym starciu z Hawks. Wizards pojechali do Atlanty po pierwszą wyjazdową wygraną w serii i gdy trzeba było, ich lider wziął ciężar zadania na swoje barki.

Swoją paradę rozpoczął, gdy przewaga gości stopniała do ledwie trzech punktów, a on efektownie zablokował pędzącego w kontrze Dennisa Schrödera. Momentami wyglądało to, jakby w pojedynkę bił się z całą drużyną Mike’a Budenholzera. W sumie w czwartej kwarcie zdobył 19 ze swoich 42 punktów, a uwzględniając asysty (8 w meczu), swój udział miał w 21 z 22 ostatnich punktów Wizards.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

CZWARTA KWARTA
King in the Fourth!
Nie mogło być inaczej. Nagroda dla najbardziej kluczowego zawodnika w końcowym fragmencie spotkania wędruje do Isaiaha Thomasa. Fakt, jego występ w meczu numer 2 z Wizards został wydłużony o dodatkowe 5 minut, ale 29 punktów rzuconych przez niego w czwartej kwarcie oraz dogrywce to istny kosmos.

W całym meczu uzbierał ich 53, co jest najlepszym wynikiem na tym etapie rozgrywek od 20 kwietnia 2003 roku, kiedy Allen Iverson zaaplikował Hornets o dwa więcej. Był niesamowity! Najpierw doprowadził do dogrywki, po czym sam zdobył w niej więcej punktów niż cała drużyna gości (9:5). Na pomeczowej konferencji prasowej zdradził, że tego dnia jego tragicznie zmarła siostra skończyłaby 23 lata. Zagrał dla niej i po raz kolejny został bohaterem.

DOGRYWKA
Ostatnie chwile „Prawdy”
Był już ostatni mecz rundy zasadniczej, teraz przyszła pora na ostatni mecz w fazie play-off. Po 19 latach w NBA Paul Pierce odchodzi na zasłużoną emeryturę, choć on sam zapewne wolałby zrobić to w nieco innych okolicznościach. Jego Los Angeles Clippers przegrali siódme starcie z Utah Jazz 91:104 i odpadli z rywalizacji, a on sam spędził na parkiecie 21,5 minuty. Trafił 2 z 4 prób z gry, w tym jedną zza łuku, i spotkanie zakończył z dorobkiem 6 punktów, 3 zbiórek, asysty oraz przechwytu. Już za nim tęsknimy!

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.