PRAISE THE WEAR

To nie żart – Qyntel Woods ponownie w Koszalinie

To nie żart – Qyntel Woods ponownie w Koszalinie

To nie jest prima aprilisowy żart! Qyntel Woods po raz kolejny założy koszulkę AZSu Koszalin. Legenda i być może najlepszy koszykarz jaki kiedykolwiek grał w PLK wraca z emerytury na 5 ostatnich ligowych spotkań.

Qyntel Woods (fot. AZS Koszalin)

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Qyntel Wodds (38 lat, 203cm) to jeden z najlepszych zawodników jacy kiedykolwiek grali w polskiej lidze. Jednak swoje lata świetności ma już dawno za sobą. W ostatnich latach „pogrywa” już tylko raczej rekreacyjnie.

Siwiutkiego Woodsa mieliśmy okazję oglądać sezon temu także w AZSie. To także był “wielki powrót”. Można powiedzieć, że to właśnie w Koszalinie kończył w sezonie 2014/15 swoją profesjonalną karierę. Potem miał grać jeszcze we francuskim Cholet, jednak kontuzja przeszkodziła mu w tym.

Poprzednie rozgrywki skończył ze średnimi na poziomie 10 punktów, 3,9 zbiórki, 2,4 asysty i 27% za 3 punkty. W obliczu zamkniętego okienka i plagi kontuzji z jaką zmaga się AZS, nawet Woods ściągnięty z emerytury może się przydać.

Woods w Koszalinie rozegra 5 spotkań. Pomoże w rotacji i w walce o utrzymanie, a sam wróci do treningów i nabierze formy przed kolejnym sezonem ligi BIG3, w której występują głównie emerytowani gracze NBA. Qyntel jest zawodnikiem drużyny 3 Headed Monsters, a jego kolegami z zespołu w zeszłym sezonie byli chociażby Rashard Lewis, Mahmoud Abdul-Rauf, a trenerem Gary Payton.

GS

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami