PRAISE THE WEAR

To są Dziki Warszawa! W sześć lat od założenia klubu do ekstraklasy!

To są Dziki Warszawa! W sześć lat od założenia klubu do ekstraklasy!

Zdjęcia. Kacper Salamon / W Trasie

Przed sezonem prezes Michał Szolc wysłał mi prezentację swojej drużyny, którą przygotował dla potencjalnych sponsorów. Zatytułował ją “Idziemy po awans”. Wtedy wydawało się to fajnym reklamowym hasłem mającym niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jako kandydatów do gry w ekstraklasie wymieniano spadkowicza HydroTruck Radom czy Górnik Trans.eu Zamek Książ Wałbrzych.

Dziki Warszawa? Dopiero w drugiej kolejności – raczej w jednym rzędzie z Kotwicą Kołobrzeg czy SKS-em Starogard Gdański. Krzysztof Szablowski, który objął Dziki w sezonie 2021/2022 dobrze przepracował lato. Zbudował naprawdę mocny skład, któremu wpoił swoją koszykarską filozofię.

My nie gramy wolno. My gramy mądrze – żartował Szablowski przed finałami, nieco oburzając się na słowa trenera Górnika Marcina Radomskiego, który tak charakteryzował grę swoich rywali.

Do drużyny dołączyli przede wszystkim Alan Czujkowski, Mateusz Bartosz i Michał Aleksandrowicz – trzej koszykarze mający doświadczenie w “robieniu awansu”. Ta trójka odgrywała ważną rolę w finałach, mając wsparcie młodszych kolegów.

23-latek Maksymilian Motel rzucał po 12 punktów w spotkaniach rozgrywanych w Wałbrzychu, Aleksander Griszczuk trafił trzy trójki w dwie minuty meczu numer trzy, dobre fragmenty mieli Przemysław Kuźkow, Rafał Komenda (dunk nad Piotrem Niedźwiedzkim) Marcus Azor czy Filip Munyama.

Osobny akapit należy się Grzegorzowi Grochowskiemu, kapitanowi zespołu. Grał w finałach mimo niedoleczonej kontuzji. Wnosił tak potrzebny spokój i doświadczenie w kluczowych momentach. Po finałach płakał na parkiecie ze szczęścia.

Dziki wygrały sensacyjnie dwa mecze w Wałbrzychu, gdzie od sezonu 2008/2009 czekają na powrót do elity. Sobotnie spotkanie w Warszawie okazało się ostatnim w serii.

Dziki Warszawa to klub inny niż wszystkie. Mocno obecny w mediach społecznościowych, z bardzo silną akademią młodzieżową czy klubem kibica w formie orkiestry dętej, która robi niesamowite wrażenie na żywo. To także klub z pięknymi strojami, ale także odzieżą dla kibiców. Po ostatnim meczu baseballowe czapeczki Dzików można było dostrzec w tłumie młodych ludzi bawiących się w newonce barze – modnej miejscówce na mapie Warszawy.

Chciałem stworzyć nową historię. My jako organizacja konkurujemy nie z innymi klubami sportowymi, tylko z Netflixem czy schodkami nad Wisłą. Walczymy o czas wolny warszawian – mówi Szolc. W finale się udało. Padł rekord frekwencji – 1300 osób. Chciałoby się widzieć takie trybuny co sezon w Energa Basket Lidze.

Teraz przed Szolcem najtrudniejsze z zadań. Zbudować budżet klubu, który musi być dwa razy większy niż w poprzednim sezonie. Jeśli dwa miliony złotych wystarczyły na awans, to żeby utrzymać się koszykarskiej elicie potrzebne będą cztery. Grająca w pucharach Legia, odradzająca się piłkarska Polonia, będąca od lat na topie drużyna piłkarzy Legii – na miliony z miasta będzie trudno liczyć. Za dużo chętnych.

Kolejnym wyzwaniem będzie budowa zespołu. Rafał Juć, skaut Denver Nuggets, pomógł w sprowadzeniu Marcusa Azora – Amerykanin pełnił z powodzeniem rolę jokera z ławki. Teraz prezes Szolc, trener Szablowski i skaut Juć muszą znaleźć jeszcze czterech bądź pięciu takich graczy.

Chcemy zachować trzon zespołu. Nie chcemy zamienić się w biuro podróży. Bez zagranicznych zawodników granie w ekstraklasie jest niemożliwe – dodaje Szolc.

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami