• Home
  • NBA
  • Tobias Harris dodany do Bena Simmonsa – kto to obroni?

Tobias Harris dodany do Bena Simmonsa – kto to obroni?

Share on facebook
Share on twitter

Philadelphia 76ers z Benem Simmonsem zawsze byli ogromną łamigłówką do pilnowania, ale po sprowadzeniu do składu najpierw Jimmy’ego Butlera, a później Tobiasa Harrisa stają się prawdziwym koszmarem do ułożenia krycia dla kolejnych rywali.

Ben Simmons / fot. wikimedia commons

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Wszystko zaczyna się od Simmonsa – 208 centymetrowego rozgrywającego o warunkach fizycznych wysokiego gracza. Australijczyk jest chodzącym cross-matchem, bo drużyny, by dorównać wzrostem w bezpośrednim pojedynku wrzucają do krycia Simmonsa zawodnika z pozycji wyżej, zazwyczaj swojego silnego skrzydłowego. To powoduje, że do pilnowania wyższego zawodnika Sixers przesuwany jest np. nominalny rozgrywający.

Może to brzmieć nieco zawile, w związku z czym warto posłużyć się poniższym obrazkiem – Simmonsa (1) kryje Mason Plumlee (4), a Harrisa (4) Jamal Murray (1).

W zeszłych rozgrywkach Sixers też grali wysoko – w podstawowej piątce wychodzili Robert Covington i Dario Sarić – i również pojawiały się krzyżowe zmiany krycia, lecz wtedy nie było komu ich karcić. Podobnie sprawa miała się w trwającym sezonie, przed wymianą Harrisa, gdy poszczególne zespoły mogły chować swoje najsłabsze ogniwo w obronie na Wilsonie Chandlerze.

Teraz jest to niemożliwe, bo Butler i Harris potrafią punktować w izolacjach i na bloku, gdzie wykorzystują przewagę fizyczną.

via Gfycat

I to będzie największa różnica w tegorocznych play-offach: Boston Celtics, Toronto Raptors oraz Milwaukee Bucks przeciwko podstawowej piątce Sixers nie będą miały naturalnego pojedynku jeden do jednego dla swojego rozgrywającego bez ponoszenia strat. Weźmy np. Celtics i Kyriego Irvinga. Nie da się wrzucić Irvinga bez oddania czegokolwiek.

Jeżeli zdecydujemy się na krycie Simmonsa trójką lub czwórką, to Irving musiałby odpowiadać za kogoś z trójki J.J. Redick/ Butler/ Harris. Butler i przede wszystkim Harris mogą być za dużym mis-matchem dla rozgrywającego. Zatem zostaje Redick.

Kłopot w tym, że bieganie po zasłonach za jednym z najbardziej ruchliwych strzelców w NBA jest wyczerpujące – szczególnie, gdy wcześniej w obronie można było zachowywać siły na atak i czekać w rogu przy bardziej statycznym graczu.

via Gfycat

W takim razie dlaczego nie wrzucić swojego rozgrywającego na Simmonsa? Nie jest to specjalnie często stosowane rozwiązanie – podstawowa jedynka Celtics, Raptors i Bucks spędziła łącznie w tym sezonie 20 posiadań w 7 meczach na kryciu Australijczyka. Przewaga wzrostu Simmonsa może okazać się zbyt duża. Ten jest w stanie bez większych trudności, podobnie jak Harris i Butler, wziąć niższego wypierdka do pracy na bloku i dostawać się z nim do kosza.

via Gfycat

– Przeciwko nam zawsze będzie jakiś mis-matchpowiedział Simmons po wygranej Sixers z Denver Nuggets, w której gracze pierwszej piątki byli +14 w 17 minut. – Piątka, którą wychodzimy jest trudna do krycia. Mamy strzelców i zawodników, którzy są w stanie zdobywać punkty na bloku i myślę, że rywale będą mieli kłopot, by się do nas dostosować – kontynuował 22-latek.

Simmons powoduje w gruncie rzeczy cały chaos w szeregach innych drużyn i jeżeli nie wystawi się wokół niego czterech strzelców, to jak najszersze eksploatowanie możliwości po przewagach w indywidualnych pojedynkach też jest dobrym pomysłem. Już po zbiórce w defensywie Sixers tworzy się zamieszanie, by wracając jak najszybciej dopasować się kryciem do poszczególnych zawodników. Harris jeszcze bardziej pomaga w pogrążaniu tych pomyłek, bo jest w stanie szybko przechodzić z obrony do ataku.

Piątka Sixers nie pasuje do siebie tak niewymuszenie jak choćby ta w Golden State Warriors, bo – jak napisał Zach Lowe dla ESPN – jedna z gwiazd w Oakland nie musi kozłować (Klay Thompson), a druga zadowala się kilkoma rzutami i dużą liczbą podań (Draymond Green). Dotarcie się oraz pogodzenie ego – w związku ze zmniejszoną rolą – poszczególnych zawodników w Filadelfii będzie kluczem i duża w tym rola Bretta Browna, by te elementy ze sobą zintegrować. Bo potencjał w tej piątce drzemie ogromny.

Nie jest to w żadnym stopniu optymalne rozwiązanie, ale początkowo zdecydowałbym się na wrzucenie przykładowego Irvinga na Butlera. Chciałbym zobaczyć na ile ten będzie w stanie efektywnie wykorzystywać swoją przewagę (jest też trochę niższy niż Simmons i Harris). Jeżeli Butler za często zadowalałby się próbami z półdystansu (41% wszystkich rzutów), to trudno oczekiwać lepszego efektu.

Problem z tym podejściem jest taki, że Butler lepiej wymusza faule niż Harris i to może jednak przeważyć na korzyść Harrisa. Nie wiem na ile widziałbym Irvinga biegającego za Redickiem – nie chodzi tylko o zmęczenie, ale są w NBA obrońcy, którzy potrafią zminimalizować wpływ strzelca (np. Joe Ingles w serii Utah Jazz vs. Los Angeles Clippers sprzed 2 lat), a wiemy, że Kyrie nie będzie jednym z nich. Jednak im mniejsza jest rola jedynki w ofensywie, tym lepszy będzie ten sposób.

Jeśli nie zobaczymy jakiegoś nieszablonowego rozwiązania w większym wymiarze – np. powracającej strefy, która zmusiłaby Sixers do trafiania rzutów za 3 lub próby dopasowania się wzrostem – to pod koniec dnia – zakładając, że najważniejsi gracze nie skurczą się w playoffach – może nie być optymalnego wariantu dla rywali: z punktami któregoś zawodnika trzeba będzie się pogodzić. Bo wprawdzie Milwaukee Bucks wyglądają jak najlepsza drużyna na Wschodzie, ale to Sixers w końcu w swojej konferencji nie muszą się nikogo bać.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Podcast Autora znajdziesz TUTAJ >>

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>