Tomas Satoransky z triple double – Bucks zaskoczeni

Share on facebook
Share on twitter

Tomas Satoransky zaliczył minionej nocy pierwsze w karierze triple double. Czech zdobył 18 punktów, miał także 12 zbiórek i 10 asyst, a jego Washington Wizards nieoczekiwanie wygrali z pierwszymi na Wschodzie Milwaukee Bucks 113:106.

Tomas Satoransky / fot. wikimedia commons

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Sezon Washington Wizards jak na razie jest pełen rozczarowań i słabej gry. Dodatkowo John Wall już w tym sezonie nie zagra, po tym jak przeszedł operację lewej pięty. Nieobecność jednych, jest jednak szansa dla drugich i korzysta na tym jak do tej pory Tomas Satoransky.

W wygranym meczu przeciwko Milwaukee Bucks, 113:106, Satoransky zdobył 18 punktów, miał 10 asyst, a do tego dołożył najlepsze w karierze 12 zbiórek. Trafił bardzo dobre 7/10 z gry, ale też zaliczył 6 strat.

Czech w całym sezonie zalicza statystyki na poziomie 7,1 punktu, 3,5 asysty i 2,7 zbiórki. Jego obecność w NBA pokazuje europejskim graczom obwodowym, że można się do najlepszej ligi na świecie dostać i w niej utrzymać, nawet nie będąc wybitnie utalentowanym. Wystarczy przyzwoicie trafiać za 3 punkty (40%) i być gotowym na takie sytuacje jak ta, w której Satoransky nagle staje się graczem pierwszej piątki na 30 minut w meczu.

Warto także wspomnieć, że Bucks grali w tym meczu bez swojego lidera, Giannisa Antetokounmpo. Najlepszym strzelcem gości był Khris Middleton, który zdobył 25 punktów z 17 rzutów.

Fatalni przez pierwsze miesiące sezonu Wizards po cichu zaczęli wygrywać mecze be Johna Walla. W ostatnich 4 spotkaniach, aż 3 razy byli górą, a pokonywali takie zespołu jak Bucks, Philadelphia 76ers i Oklahoma City Thunder. To jeszcze jeden dowód na to, że para Beal i Wall powinna być rozdzielona, a każdy z nich osobno wygląda po prostu lepiej.

Wizards (18-25) zajmują aktualnie 10 miejsce w Konferencji Wschodniej i tracą już naprawdę niewiele do ósmych Charlotte Hornets (19-22). To, co się wydawało jeszcze niemożliwe miesiąc temu, czyli playoffy, na tak słabym Wschodzie może okazać się wciąż do zrobienia i to bez, w teorii, najlepszego gracza.

Grzegorz Szybieniecki

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE