Tomasz Michalak: Sezon w Prudniku na plus

Share on facebook
Share on twitter

– W 1. lidze mamy utalentowaną młodzież, dobrych doświadczonych zawodników, czy zatem potrzebne jest to, aby sprowadzać zagranicznych zawodników do pomocy? – mówi Tomasz Michalak, trener Pogoni, tuż po zakończeniu rozgrywek przez zespół z Prudnika.

Tomasz Michalak / fot. Pogoń Prudnik

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Pamela Wrona: Ostatecznie Pogoni Prudnik zabrakło w play-off 1. ligi, mimo, że było naprawdę blisko. Jak Pan to odbiera? Co można powiedzieć o tym sezonie?

Tomasz Michalak: Tak jak powtarzałem od samego początku tego sezonu – i to się sprawdziło – liga była bardzo wyrównana. Dawno takiej sytuacji nie było, bo już od pierwszej rundy widzieliśmy, że wiele zespołów pretenduje do play-offów. W tabeli był ścisk. Każdy mecz decydował o tym, czy drużyna z 11. miejsca może wskoczyć na 4, 5. Z kolei z 5. pozycji po porażce można było spaść na takie, które obligowałoby do gry w play-outach.

W ostatniej kolejce była loteria, bowiem kilka zespołów miało dużą szansę na play-offy. Między 5. a 12. miejscem była różnica 1-2 punktów. Ten sezon oceniłbym jako niezwykle ciężki i równy.

Waszą piętą achillesową były mecze wyjazdowe – jedynie dwukrotnie udało Wam się przywieźć do Prudnika komplet punktów.

Nie ukrywam, liczyliśmy na wejście do następnej fazy, jednak może to własnie kwestia małej liczby zwycięstw wyjazdowych. U siebie byliśmy mocną drużyną.

Czy biorąc pod uwagę fakt, że w minionych rozgrywkach braliście udział w play-outach, zajęcie bezpiecznego miejsca można nazwać jakimś małym sukcesem?

Skończyliśmy na bezpiecznym miejscu, co rzeczywiście można nazwać progresem, porównując do zeszłego sezonu, kiedy musieliśmy walczyć o utrzymanie. Nie chcieliśmy powtórki, dlatego 10. miejsce jest jak najbardziej na plus.

15-16 porażek dotychczas było to przepustką do play-offów, a w tym roku, przy takim bilansie, mogło nie wystarczyć nawet na miejsce 9-10. Dla nas jest to na pewno mały krok naprzód, bo wiadomo jak jest w play-outach. Są to nawet bardziej interesujące i jednocześnie bardziej dramatyczne mecze niż play-offy. Tam jest inna gra. Zespół, który nie ma aspiracji na awans gra bardziej na luzie, natomiast w play-outach wszyscy mają nóż na gardle, ponieważ stawka jest znacznie większa. Różne rzeczy mogą się wydarzyć.

Faktycznie „różne rzeczy mogą się wydarzyć”- co sądzi Pan o tym systemie rozgrywek?

6 drużyn rywalizujących ze sobą o utrzymanie, z czego 3 nich spadają, myślę, że to trochę za dużo jak na końcówkę sezonu. To nie nam o tym decydować, może ten system jest dobry, ale na przestrzeni całego sezonu, drużyna, która cały czas zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, ma jeszcze szanse powalczyć o utrzymanie…

Zawodnicy mają przecież różne kontuzje. Patrząc na to, że właśnie różne rzeczy mogą się wydarzyć, nie jest to do końca sprawiedliwe. Jestem za tym, aby 3 ostatnie drużyny spadały automatycznie. Wydaje mi się, że to byłoby bardziej fair.

Nawiązując do zmian w przepisach o 2 Polakach na wyższym szczeblu – czy sądzi Pan, że będą one miały duże znaczenie dla 1.ligi?

Każda zmiana przepisów ma jakieś znaczenie. W kontekście pierwszej ligi, kluby ekstraklasowe mające większe cele i budżety, mogą zapomnieć o naszych Polakach. Będą szukać zagranicznych graczy, więc Ci bez klubów, z doświadczeniem w PLK będą na pewno zmuszeni, brakiem miejsca w rotacji i mniejszą liczbą minut, do szukania zatrudnienia gdzie indziej i nie będzie to za darmo. Oczywiście, podniesie to poziom rozgrywek 1.ligi, stronę sportową, ale i jednocześnie podniesie koszty klubów.

Słyszę o tym już kolejny rok, że zmiany mogą być również i u nas. Dotyczyć mają one obcokrajowca. Moim zdaniem, w pierwszej lidze są mniej profesjonalne kluby, małe miasta i ośrodki, a finansowo jest z pewnością ciężej. Znowu będą 2-3 kluby, które będzie stać na takich zawodników. Nie będzie tak jak w tym roku, gdzie mogliśmy oglądać fajną, wyrównaną ligę. Wobec tego, raczej byłbym przeciwny wprowadzeniu obcokrajowca do pierwszej ligi.

Jest ekstraklasa – tam można się ze sobą mierzyć, są świetni Polscy i zagraniczni zawodnicy, są dobre kontrakty, inne warunki, kto jest lepszy może się wybić. Jednak w pierwszej lidze, co pokazały ostatnie 2 lata, system jest dobry bo podniósł jej poziom, grają zawodnicy i z przeszłością ekstraklasową, i gra wyróżniająca się młodzież, która może później trafić do ekstraklasy. Tutaj jest dobre miejsce i czas właśnie dla takich osób, które po prostu mogą o ten wyższy szczebel zawalczyć.

Wydaje mi się, że powinno pozostać tak jak jest. Mamy utalentowaną młodzież, dobrych doświadczonych zawodników, czy zatem potrzebne jest to, aby sprowadzać zagranicznych zawodników do pomocy?

Gdyby Pan miał wskazać 3 rzeczy, czego potrzeba tej lidze?

Przede wszystkim, jak mówiłem wcześniej, zastanawiam się czy powinna być faza play-out- grają w niej drużyny, które mają dodatkowe mecze w lidze, co wiążę się z kosztami, dłuższym sezonem, kontuzjami itp. – moim zdaniem 3 ostatnie drużyny powinny automatycznie opuścić ligę.

Drugim elementem, który powinno się wprowadzić, są moim zdaniem transmisje meczów na żywo, czy to przez jakąś TV w porozumieniu z PZKosz, czy lokalne TV. Jest to podstawa promocji naszej dyscypliny, popularyzacji, ale też pokazania się tak potrzebnym na tym poziomie rozgrywek sponsorom czy wizerunkom miast i gmin.

Wreszcie trzecia rzecz, której na pewno trzeba tej lidze, to wyższy poziom sędziowania… Nie wiem, może lepsza selekcja przy awansie w sędziowaniu na szczeblu wyżej? Bo naprawdę jest kilku sędziów na bardzo wysokim poziomie, ale duża grupa jeszcze może nie powinna pracować na tym etapie rozgrywek.

I tu, żeby się sędziowie nie obrażali (śmiech), bo tak samo zresztą jest z zawodnikami – jeżeli chcą grać na wysokim poziomie (1 liga czy ekstraklasa) to naprawdę muszą posiadać bardzo wysokie umiejętności, muszą ciężko pracować, ale nawet to czasami nie wystarcza.




Przenieśmy się jeszcze do Prudnika. Pisarczyk, Sroka, Mordzak, Krawczyk, Nowakowski, Prostak – to gracze świadczący o sile Pana zespołu. W jakim stylu mieli grać Pana zawodnicy? Jakby ich Pan scharakteryzował?

Jeżeli chodzi o tych zawodników, myślę, że to co sobie założyliśmy, udało nam się zrealizować i nie ma się do czego przyczepić. Wojtek Pisarczyk przyszedł do nas po kontuzji, było to pewne ryzyko, ale jest to jeden z lepszych graczy w lidze, z bagażem doświadczeń i naprawdę jestem zadowolony z jego sezonu- spełnił swoją rolę.

Tomek Prostak, spędził u nas już 3 sezony i bezapelacyjnie jest to nasz lider punktowy (red. średnio 17,9 pkt. na mecz). Również zrealizował nasze założenia. Jakub Krawczyk doszedł w połowie poprzedniego sezonu i dopiero ten rozegrał w całości w Prudniku. Jest to walczący, dobry charakterologicznie zawodnik i do naszego schematu, w którym mieliśmy 7-8 zawodników uzupełnionych młodzieżą, wpasował się idealnie.

Jeżeli chodzi o Marcina Srokę- chyba nie trzeba dużo mówić. Swoim doświadczeniem i obyciem wpłynął na pewno na styl gry naszego zespołu. Jest to z pewnością pierwszy zawodnik w naszym klubie z tak bogatą karierą sportową.

Może nie mieliśmy zaplecza, wyrównanej dziesiątki, czego być może zabrakło w niektórych spotkaniach, ale mecze u siebie i na wyjeździe, pokazujące, że przegrywaliśmy w końcówkach, było spowodowane mniejszą ilością zawodników. Ale wymieniona grupa, ci wszyscy gracze Pogoni spełnili moje oczekiwania i jestem z nich naprawdę zadowolony.

Jak wspomniałem, od początku sezonu budowaliśmy zespół na bazie mocnej 7-8 doświadczonych koszykarzy, może jednych bardziej, drugich mniej, ale na poziomie pierwszoligowym. Dobrze dobraliśmy się charakterami. Mało brakowało, aby zagrać w tych play-offach…

Dlaczego zdecydowaliście się na tylu weteranów?

Grzegorza Mordzaka, który jest u nas 4 sezon, traktujemy już jak prawdziwego prudniczanina. Jest to jego – jak zapowiadał – ostatni sezon, ale zobaczymy, bo z Grześkiem różnie bywa (śmiech). Jest jak wino, czym starszy, tym lepszy. Kluczowe jest to, że ma naprawdę bardzo duże doświadczenie. Jeżeli zdrowie mu będzie pozwalało, pewnie sam zdecyduje o tym, czy będzie chciał się jeszcze pobawić i pomóc drużynie w kolejnych rozgrywkach.

Jak się buduje zespół, zazwyczaj w pierwszej kolejności podpisuje się zawodników, którzy już są z klubem związani. Cieszę się, że ci chłopcy, jak Tomek Prostak, Tomek Nowakowski, czy Grzesiek Mordzak zostali znowu z nami. Opierając się na tych zawodnikach budowaliśmy cały zespół. Nie jest to łatwe, ale w jakimś stopniu nam się udało.

Tomek Nowakowski ma za sobą kontuzje, miał długą przerwę, w trakcie sezonu przeszedł jeden zabieg, ale przy dobrej pracy naszego lekarza i rehabilitanta po miesiącu wrócił do siebie. W końcówce sezonu pokazał, że jest w dobrej formie. Sam się śmiał, że ten sezon powinien jeszcze trwać pół roku, bo dopiero się rozkręcał (śmiech).




Koszykarski zespół z Opolszczyzny – z krótką przerwą – prowadzi Pan od 2009 roku. Jeżeli się nie mylę, jest to drugi wynik w lidze, biorąc pod uwagę staż w jednym klubie. Może mieć to znaczenie w kontekście budowania i prowadzenia zespołu?

Patrząc na to jak wygląda sport w dzisiejszych czasach, może mieć znaczenie, ale też nie musi. W Prudniku mamy bardzo małe środowisko koszykarskie. Wszyscy żyją koszykówką, klub ma 70-letnie tradycje. To nasze miasto jest znane głównie z niej, przyciąga wielu kibiców. Musieliśmy w którymś momencie się przystosować. Kiedyś graliśmy swoimi zawodnikami, miejscowymi lub z okolic. W pierwszej lidze tak już nie da rady. Jest coraz mniej młodzieży, zawodników kontraktuje się z zewnątrz.

Nie wiem czy to pomaga, że tak długo jestem w klubie, ale od tego 2009 roku byliśmy w drugiej lidze, później w pierwszej, a osoby w zarządzie, sztab trenerski uczą się cały czas jak to wszystko funkcjonuje. Myślę, że z roku na rok jest coraz lepiej.
Były sezony jak w tamtym roku, gdy przewinęło się aż 17 zawodników, ponieważ niektórzy odchodzili, były kontuzje i różne inne sytuacje. W takich małych ośrodkach na pewno ma znaczenie to, co pani powiedziała, ważna jest stabilizacja nie tylko trenera, ale i zawodników. Inne są koncepcje w klubach, które mają różniące się od siebie budżety, aspiracje. Chcą się pokazać, wymieniają trenerów i zawodników. Ale na takie miasto jak nasze, myślę, że jest to pomocne. Może w większych miastach i ośrodkach działa to w drugą stronę. Zobaczymy jak będzie później, na razie kończymy sezon.

O jaką wiedzę będzie Pan mądrzejszy, przygotowując się do następnego sezonu? Co dalej z Pogonią? Jakie ma Pan plany i pomysły na nowy sezon?

Kiedyś człowiek bardziej to wszystko przeżywał, był zaniepokojony tym, co przyniesie następny sezon. Teraz, nawet od strony zarządu, staramy się podchodzić do tego na spokojnie i na chłodno. Człowiek cały czas się uczy.

Wiele zależy też od budżetu. W tym roku, jeżeli będziemy mieli ustalony poziom finansowy, będzie wiadomo jak będziemy mogli dobrać drużynę. Chcielibyśmy na pewno wprowadzać młodzież do pierwszego zespołu, chociaż w Prudniku jest jej mało. Dobrze byłoby mieć więcej graczy jak Wojtek Szpyrka, który przyszedł do nas z drugiej ligi. Myślę, że jest zadowolony z tego sezonu.

Po tylu latach doświadczenia wiem, że jest przywiązanie zawodników, którzy nie raz zgadzają się na warunki, na które gdzieś indziej by się nie zgodzili. Jeszcze jest wcześnie, za 2 miesiące będzie wiadomo, kto i jaki zespół stworzy. Od strony sportowej, wydaje mi się, że będziemy tworzyć go na podobnych zasadach. Czas pokaże, co przyniosą następne rozgrywki!

Pamela Wrona, @Pamela_Wrona

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




NBA

Luka kontra CP3, czyli pojedynek między Dallas Mavericks a Phoenix Suns to zdecydowanie najciekawsze starcie czwartkowej nocy w NBA. Zmierzą się bowiem dwa najgorętsze w tej chwili zespoły Zachodu – Mavs i Suns przystąpią do tego pojedynku z serią czterech kolejnych zwycięstw na koncie.
20 / 01 / 2022 20:37
Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Jeszcze jedno dobrze znane polskim kibicom nazwisko wraca na parkiety PLK. Tym razem chodzi o Roberta Johnsona (26 lat, 193 cm), który z powodzeniem grał już w Dąbrowie Górniczej, a teraz wzmocni na obwodzie Legię Warszawa, choć był już jedną nogą w greckim Iraklisie.
19 / 01 / 2022 11:24
Bardzo doświadczony w PLK zawodnik od dłuższego czasu mocno pożądany przez kluby pierwszej ligi. Teraz okazuje się, że skrzydłowy rzeczywiście znalazł sobie nową drużynę – to WKK Wrocław. Tam właśnie Artur Mielczarek ma zamiar dokończyć trwające rozgrywki.
14 / 01 / 2022 18:51