Tomasz Niedbalski: Chłopakom zabrakło meczów o stawkę

Share on facebook
Share on twitter

– Zły jestem, chłopaki są wściekli, wiemy, że to schrzaniliśmy. Uważam, że to była drużyna na awans. Mogliśmy to zrobić – mówi nam trener reprezentacji Polski do lat 20.

Tomasz Niedbalski i reprezentacja do lat 20 (fot. FIBA.com)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >> 

Turniej w Oradei Polacy zakończyli ostatecznie na piątym miejscu. Świetnie go zaczęli, pokonując wyżej notowane Belgię i Finlandię, dobrze skończyli, wyraźnie bijąc Gruzję i ponownie Belgię. Ale niestety – najważniejszy mecz, ćwierćfinał z Wielką Brytanią, przegraliśmy 69:71. Do Dywizji A awansowali właśnie Brytyjczycy, a przed nimi Rumuni oraz Chorwaci.

Feralna końcówka trzeciej kwarty

Dlaczego się nie udało, czego zabrakło w kluczowym meczu z Brytyjczykami? Wygrana nie zapewniałaby awansu, ale dawałaby dwa kolejne mecze, z których wystarczyło wygrać jeden, bo do Dywizji A weszła trójka półfinalistów.

To nie jest łatwe pytanie, bo każdy ćwierćfinał był zacięty, w większości decydowały pojedyncze rzuty – zaznacza szkoleniowiec młodzieżówki. W przypadku jego drużyny było podobnie – Marcel Ponitka sekundy przed końcem wchodził pod kosz i mógł trafić na 71:70, co prawdopodobnie dałoby sukces.

Obejrzałem ten mecz pięć razy, za każdym razem pod innym kątem. Generalnie od początku graliśmy nieswojo, szczególnie w obronie. Gra była szybka, agresywna, my za szybko łapaliśmy faule i nie mogliśmy bronić w naszym stylu – tłumaczy trener.

Ale znalazłem moment, który potem chłopakom pokazałem i powiedziałem: „Tu zaprzepaściliśmy szansę na awans”. To końcówka trzeciej kwarty – wybroniliśmy sześć kolejnych akcji, nie straciliśmy punktów z gry, mieliśmy sześć punktów przewagi, ale spudłowaliśmy kilka prostych rzutów, popełnialiśmy straty.

I zamiast odjechać rywalom, przejąć kontrolę nad grą, wpędzić ich nerwy, w końcu sami spanikowaliśmy, gdy oni zaczęli trafiać. Na początku czwartej kwarty dwie trójki rywali dały im remis i zaczął się nasz paraliż – dodaje Niedbalski.

Brakuje meczów o stawkę

Trener młodzieżówki wskazuje nieudane zagrania swoich graczy, ale wysnuwa też ogólniejsze wnioski. – My po prostu musimy grać więcej takich meczów o stawkę. Pojedynczy zawodnicy, ale też drużyny młodzieżowe. Wszystkie, nie tylko nasza. Żeby osiągać sukcesy, skutecznie walczyć o awanse, trzeba wykorzystywać swoje szanse. Grać spokojnie, bez nerwów, gdy przychodzą dwie kluczowe minuty meczu, turnieju.

My przez większość tego turnieju graliśmy dobrze, oczywiście poza wybrykiem z Armenią, którego nie da się usprawiedliwić. Naprawdę mieliśmy szansę na awans, z Brytyjczykami mieliśmy ten moment, w którym mogliśmy ich złamać – dodaje Niedbalski.

Przegraliśmy, jesteśmy źli. Ale ja powiem, że jestem zadowolony z chłopaków. Z tego, jak zareagowaliśmy po tych porażkach, bo to bardzo ważne. Krytykę przyjąłem, ale nie zgadzam się, że ostatnie mecze o miejsca 5-8 były nieważne. One właśnie były ważne, bo my musimy wygrywać jak najwięcej spotkań na arenie międzynarodowej z zespołami silniejszymi lub nam równymi. Dlatego cieszę się, że widziałem w chłopakach chęć walki i że wygraliśmy z Gruzją i Belgią.

Młodzieżowiec w I lidze?

Niedbalski, którego zapytaliśmy też o problemy przeciwko strefie widoczne w meczach z Armenią oraz Wielką Brytanią, zauważa, że Gruzini stali strefą przez 40 minut. – I Kuba Musiał rzucił im 8/13 za trzy, a cały zespół miał 14/26 z dystansu. Tymczasem kilka dni wcześniej z Armenią Musiał i Daniel Gołębiowski mieli razem 0/14.

Możliwe, że po tej Armenii pojawił się moment niepewności, zawahania – świadomość, że teraz muszę trafić. I tych trójek zabrakło, co nawarstwiło nerwy. Wiedzieliśmy, że Brytyjczycy postawią strefę, wiedzieliśmy, że od trójek sporo będzie zależało.

Powtórzę: brakuje nam meczów z dobrymi rywalami o wysoką stawkę. Większość chłopaków grała w II ligach, a czołówka Dywizji B, to jednak wyższy poziom. Zresztą rozmawiałem z innymi trenerami i mam porównanie – drużyny z miejsc 1-6 grają na podobnym poziomie, co zespoły z pozycji 9-16 w Dywizji A. Podczas przygotowań dwa razy ograliśmy Szwecję, która się w niej utrzymała – zauważa Niedbalski.

Recepta, sposób na poprawę skuteczności gry kadr młodzieżowych? – Może przepis o młodzieżowcu w I lidze? Jeden ciągle na boisku, czyli co najmniej dwóch w składzie – wtedy ci gracze nauczyliby się walki pod presją, która w I lidze jest na zdecydowanie wyższym poziomie niż w II – kończy trener młodzieżówki.

ŁC

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>