Toney McCray – średnio w Anwilu, lepiej w Sopocie?

Share on facebook
Share on twitter

Występujący w sezonie 2016/17 w Anwilu Włocławek, amerykański gracz na pozycję niskiego skrzydłowego lub rzucającego obrońcy, wrócił do PLK. W czwartek wzmocnił borykający się z plagą kontuzji obwód Trefla Sopot.

Toney McCray / fot. Trefl Sopot

Nike Hyperdunk X – w tym się teraz gra! >>

Toney McCray (29 lat, 198 cm) to absolwent uczelni Nebraska, na której spędził 4 lata. W ostatnim sezonie na uniwersyteckich parkietach notował 10 punktów w 27 minut gry.

Na początku swojej profesjonalnej kariery grał w Meksyku i Argentynie, a do Europy przeniósł się dopiero w 2015 roku. Wtedy podpisał kontrakt z cypryjskim ForexTime Apollon, dla którego zdobywał ponad 18 punktów na mecz, grając średnio 33 minuty.

Po udanym sezonie, znalazł zatrudnienie w Anwilu Włocławek. W drużynie Igora Milicica, która zajęła 1 miejsce w sezonie regularnym, lecz nie przeszła potem ćwierćfinału, zaliczał średnio 8 punktów, 4 zbiórki w 17 minut gry.

McCray dał się poznać w PLK jako gracz bazującym na sporym atletyzmie, chętnie kończący akcje wsadami. We Włocławku rzucał za 3 na poziomie 32%, co jest wynikiem dość rozczarowującym. W taktyce Milicicia głównie występował na niskim skrzydle, ale w praktyce może grać na wielu pozycjach i bronić zawodników nawet od rozgrywającego po silnego skrzydłowego.

Amerykanin nie był liderem Anwilu, raczej graczem drugiego planu. Zdarzały mu się spore błędy w skomplikowanej defensywie włocławian i łamanie ustalanych schematów dla własnych statystyk (przechwyty w strefie chociażby), z czego nie mógł być zadowolony Milicić.

Po sezonie w Polsce, przez większość czasu grał na Węgrzech oraz zaliczył epizod w drugiej lidze niemieckiej. W sumie w 25 meczach dla wszystkich klubów notował średnio niecałe 18 punktów, przy 29 minutach na parkiecie.

Dla słabo spisującego się Trefla (bilans 1-4), nowy gracz na obwodzie ma być zastrzykiem tak bardzo potrzebnej energii. Zaledwie z 4 graczy, do momentu podpisania umowy z McCrayem, mógł regularnie korzystać trener Kloziński. W tej grupie znajdował się młody Łukasz Kolenda oraz grający zdecydowanie poniżej oczekiwań Damian Jeszke.

Możliwość wystawienia tercetu Amerykanów, złożonego z Bakera, Taylora i McCraya (np. Z Kulką i Leończykiem) to poważny argument do walki o playoff, a nie o utrzymanie, jak ostatnio podkreślał trener sopocian.

Trefla w najbliższej kolejce czeka daleki wyjazd do Krosna (poniedziałek) i mecz z gatunku tych, których nie można przegrać.

Grzegorz Szybieniecki, https://twitter.com/gszyb

Nike Hyperdunk X – w tym się teraz gra! >>




POLECANE