Tony Wroten – jasne oblicze gwiazdy Anwilu

Share on facebook
Share on twitter
Narzekania na niewłaściwą (zdaniem wielu kibiców) mowę ciała nie mają sensu, gdy Tony Wroten gra tak dobrze, jak z Pau Orthez. Wchodzący z ławki, skuteczny i skupiony Amerykanin był najlepszym zawodnikiem Anwilu w pierwszym zwycięstwie w Lidze Mistrzów. Zdobył 23 punkty i miał 4 asysty.
Tony Wroten / fot. P. Kołakowski, legiakosz.com

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Po ostatnich porażkach przyszedł we Włocławku czas na zmiany. Póki co nerwowych ruchów transferowych nie było, ale za to trener Igor Milicić zdecydował się nieco zmienić rotację, co skończyło się przesunięciem Tony’ego Wrotena z pierwszej piątki na ławkę rezerwowych i rozdzieleniem jego minut z Rickym Ledo.

Po wejściu mogło się wydawać, że zbyt szczęśliwy z tego powodu nie był. Tony Wroten szybko zabrał się jednak do gry i na końcu można powiedzieć, że rozegrał jedno z najlepszych spotkań w barwach Anwilu, dodatkowo zakończone zwycięstwem włocławian 95:87 (więcej TUTAJ>>).

Tony w sumie zdobył 23 punktów i trafił 9 rzutów z 11 prób. Dominował fizycznością i dynamiką nad rywalami, tak jak do tego już przyzwyczaił. Nowością w jego grze było jednak większe zaangażowanie w obronę – przynajmniej tę 1 na 1, czy na zasłonach (w rotacji wciąż nie do końca się odnajduje).

Wroten napędza się atakiem, skutecznymi akcjami i udanymi podaniami. Jest najlepszą wersją samego siebie, kiedy gra sprawia mu radość. Brakuje mu jeszcze czasem zrozumienia z kolegami, jednak dzielenie się piłką w jego przypadku wyglądało zdecydowanie lepiej niż w poprzednich spotkaniach.

Przesunięcie Tony’ego na ławkę, a przy tym rozdzielenie jego minut z Rickym Ledo w tym meczu akurat zdało egzamin. Widać było poprawę w obronie, a także lepszy ruch się piłki w ataku. Zespół wokół nich stał się trochę lepszy i do tego zapewne Anwil będzie dążyć w kolejnych meczach.

Taką wersję Wrotena bardziej chce się oglądać. Nawet jeśli jego wyraz twarzy komuś się nie podoba, to na końcu najważniejsze jest to, co na parkiecie, a tam Amerykanin był najlepszym graczem Anwilu i akurat za ten mecz na krytykę nie zasłużył.

Włocławianie 3 listopada zmierzą się w hicie kolejki ze Stelmetem Eneą BC Zielona Góra. Potem czeka ich bardzo trudny wyjazd do Izraela, na spotkanie z Hapoelem Jerozolima.

GS

POLECANE