Trae Young – daleki zasięg, wielkie oczekiwania

Share on facebook
Share on twitter

Potrafił w NCAA zdobyć 43 punkty w meczu, ale również np. zaliczyć 22 asysty. Wielu odważnie porównuje go do Stephena Curry’ego, choć on sam twierdzi, że ma w sobie coś także ze Steve’a Nasha. To jedno z ciekawszych pytań przed nocą draftu – dokąd trafi Trae Young i czy spełni wygórowane oczekiwania?

Trae Young / fot. wikimedia commons

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Najpierw w listopadzie, zaliczył 43 punkty przeciwko Oregon Ducks. Niecały miesiąc później, w grudniu, rozdał aż 22 asysty, czym wyrównał rekord NCAA. W styczniu po raz kolejny pobił swój rekord punktowy, zdobywając aż 48 oczek w przegranym po dogrywce derbowym starciu dwóch drużyn z Oklahoma City. Trae Young (19 lat, 188 cm), bo o nim mowa, szturmem chce zdobyć NBA.

Young ma za sobą swój pierwszy i jedyny sezon na uniwersyteckich parkietach, w trakcie którego przeszedł bardzo długą drogę – jeszcze zanim wybrał Oklahoma Sooners, jego nazwisko pojawiało się często nawet w drugiej rundzie draftu. Dziś jest w zasadzie pewniakiem do wyboru w Top 10, a całkiem prawdopodobne, że Adam Silver nawet trochę wcześniej zaprosi go na scenę.

Swoją znakomitą postawą przyciągnął uwagę m.in. LeBrona Jamesa czy Stepha Curry’ego. Do tego drugiego jest zresztą porównywany, przede wszystkim ze względu na swój rzut i zasięg, bo często trafiał nawet z dziewiątego metra. W 32 meczach sezonu NCAA notował średnio ponad 27 punktów, a ogółem zdobył ich aż 848 – żaden inny debiutant nie był pod tym względem lepszy od Younga. Trafiał 36 % rzutów za 3 punkty.

Ale jakby tego było mało, Trae to także świetny podający – średnio ponad osiem asyst na mecz też robi wrażenie, a prócz porównań do Curry’ego znalazły się także odniesienia do… Steve’a Nasha. Nic więc dziwnego, że Young bez cienia wątpliwości zgłosił się do tegorocznego draftu i dziś może liczyć na wysoki wybór. Mimo to, on wciąż będzie miał sporo do udowodnienia.

Jak zwykle pojawiają się bowiem głosy, że jego znakomity rok w NCAA był tylko jednorazowym wystrzałem, a w NBA młody rozgrywający sobie nie poradzi. 19-latek tę krytykę przyjmuje jednak w normalny sposób. „Zawsze znajdą się tacy, którzy będą we mnie wątpić” – stwierdza Young. Sam uważa się za najlepszego gracza w drafcie i będzie chciał to pokazać.

Tym bardziej, że już przez ten ostatni rok pokazał naprawdę wiele. „Rok temu nikt się nie spodziewał, że będę teraz w tym miejscu” – oznajmił i dodał, że w czwartek zamierza po prostu cieszyć się chwilą. Niezależnie od tego, gdzie trafi, te ostatnie miesiące sprawiły, że chce być jeszcze lepszy; dały mu nową motywację. Young najwięcej do udowodnienia będzie miał więc sobie samemu.

Tomek Kordylewski

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>




POLECANE